Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Kid Karate - Ludzie w Polsce niesamowicie reagują na muzykę!

19 Lutego 2011

Nazwa zespołu może wywołać lekki uśmieszek, przede wszystkim z powodu oczywistego skojarzenia. Wystarczy jednak posłuchać kilku ich kompozycji, by zweryfikować zdanie na ich temat. Co tam bowiem nazwa, liczy się przede wszystkim muzyka! Irlandzka dwuosobowa formacja Kid Karate zadebiutowała w 2009 r. EP-ką "Heart", która spotkała się z wyjątkowo dobrym przyjęciem zarówno ze strony rodzimych odbiorców, jak i krytyków. Czas, by wypromować się i w innych krajach! Do Polski Kevin Breen i Steven Gannon przyjechali na swoją pierwszą zagraniczną trasę. Umówiłam się z nimi na rozmowę przed koncertem w łódzkim klubie Luka, gdzie zagrali 29 stycznia.

fot. Małgorzata Sęczak
fot. Małgorzata Sęczak

Małgorzata Sęczak: Na początek muszę zapytać was, skąd pomysł na taką właśnie nazwę zespołu. Bo nie da się ukryć, że jednoznacznie kojarzy się z pewnym filmem...

Kevin: (śmiech) No tak, wszyscy nas o to pytają. Historia jest banalna, byliśmy kiedyś w klubie, oboje trochę wypiliśmy, Steven zaczął tańczyć i wykonywać takie ruchy, jakby ćwiczył karate, albo walczył z duchami. Mnie się to od razu skojarzyło z tym filmem, a ponieważ byliśmy wtedy w trakcie zakładania kapeli, to zaproponowałem nazwę Karate Kid. Znajomi doradzili jednak, by przestawić człony i rzeczywiście - Kid Karate bardziej nam się spodobało. No i tak już zostało.

MS: A kiedy właściwie postanowiliście założyć zespół i co was do tego zainspirowało?

Steven: Spotkaliśmy się latem 2009 r. w jakimś klubie. Kevin grał już wcześniej w kilku formacjach, ja natomiast ćwiczyłem grę na perkusji tylko w domu. Okazało się, że oboje myślimy o założeniu zespołu, więc postanowiliśmy wspólnie trochę pograć i przekonać się, co z tego wyjdzie, czy w ogóle potrafimy pisać piosenki. Nie mieliśmy jednak jakichś wielkich ambicji, po prostu takie wspólne tworzenie muzyki sprawiało nam dużo frajdy. Nadal zresztą tak jest, że niczego za bardzo nie planujemy. Chcemy pisać piosenki i grać koncerty, a co z tego wyjdzie, to zabaczymy.

MS: Od początku zakładaliście, że będzie to zespół dwuosobowy?

Steven: Niezupełnie. Na początku myśleliśmy jeszcze o tym, by dobrać jeszcze kogoś na wokal i bas. Jednak pierwszy koncert ustawiono nam na październik i nie chcieliśmy tracić czasu na poszukiwania, woleliśmy sami dobrze przygotować się do tego występu, popracować nad piosenkami, które wtedy graliśmy. Okazało się, że na scenie świetnie sobie we dwoje radzimy i dlatego postanowiliśmy tego stanu rzeczy nie zmieniać.

Kevin: Poza tym, sam proces komponowania piosenek jest dużo łatwiejszy kiedy jest nas tylko dwóch - doskonale się rozumiemy, podobają nam się podobne rzeczy, nie musimy specjalnie przekonywać do swoich pomysłów tego drugiego. Pewnie więc przez jakiś jeszcze czas pozostaniemy duetem.

MS: Czyli niewykluczone, że w przyszłości poszerzycie skład?

Steven: Być może kiedyś, ale na pewno nie przed wydaniem pierwszej płyty. Piosenki, nad którymi obecnie pracujemy, pisane są tak, byśmy mogli wykonać je we dwóch na scenie, więc nie byłoby nawet sensu zapraszać kogoś teraz do zespołu. Ale też nie zaklinamy się, że nikt nigdy do nas nie dołączy, jesteśmy otwarci na sugestie i jeśli trafi się ktoś odpowiedni, to czemu nie?

Kelvin: Dla mnie to, że jest nas tylko dwóch jest takim motorem do działania. Bo z jednej strony mamy ograniczone możliwości wytwarzania dźwięków, ale dzięki temu jesteśmy bardziej pracowici i kreatywni. Dla przykładu, nie mamy gitary basowej, więc musimy pokombinować jak taki dźwięk basu uzyskać z innego instrumentu. Ja mam odpowiednio przesterowane klawisze, Steven używa dodatkowych bębnów basowych w swojej perkusji. Myślę, że znalezienie sobie w takiej sytuacji basisty byłoby pójściem na łatwiznę. A ja lubię to, że muzyka czegoś więcej ode mnie wymaga. W każdym razie, ten pierwszy album nagramy sami, a potem zobaczymy.

MS: A od czego zaczynaliście - pisaliście od razu własne piosenki, czy też graliście covery?

Steven: Tak naprawdę to na początku graliśmy krótkie kawałki bardziej niż całe utwory. Ćwiczyliśmy godzinami, Kevin układał riffy, ja dokładałem do nich partie perkusji. Dopiero później zaczęliśmy składać te kawałki w większe całości i pojawiły się zarysy pierwszych piosenek.

Kelvin: Rzadko graliśmy covery, po prostu dlatego, że trudno nam było w dwójkę zagrać jakieś rozbudowane utwory. Teraz trochę bardziej się do nich przekonujemy; robimy prostą aranżację, przez co kawałki takie brzmią zupełnie inaczej. Ale sprawdzają się na koncertach.

MS: Który z was zatem pisze muzykę, słowa? A może jest to wspólna praca?

Steven: Przeważnie to Kevin przynosi zarys kompozycji, ja do tego dokładam perkusję i później wspólnie dopieszczamy taki numer. Wiele rzeczy jednak zmieniamy w czasie prób, przychodzą nam do głowy inne pomysły, utwór ewoluuje i ta jego końcowa wersja znacznie różni się od pierwotnej. Słowa natomiast najczęściej też układa Kevin.

Kevin: Tak, ale dopiero kiedy mamy już gotową muzykę. Gramy sobie taki utwór, a ja wymyślam tysiąc różnych historii, improwizuję z tekstem, najciekawsze pomysły zapisuję. Czasami słowa same układają mi się w głowie, a czasami wysilam się przez dłuższy czas i nic mi nie pasuje. To chyba normalne. Zawsze jednak dopasowuję tekst do muzyki, nigdy odwrotnie.

MS: W ubiegłym roku wydaliście EP-kę zatytułowaną "Heart", na której znalazły się 4 piosenki. Co możecie o nich powiedzieć?

Steven: To są jedne z pierwszych piosenek, które napisaliśmy. "Feel For You" zdecydowanie była tą pierwszą, to po niej zdecydowaliśmy, że jest to właśnie brzmienie, które chcemy mieć. Powiedziałbym, że ta EP-ka jest odzwierciedleniem tych naszych pierwszych starań. Kolejne wydawnictwo będzie już zapewne nieco inne, bo cały czas się przecież doskonalimy i nasza muzyka też się zmienia. Poza tym, mieliśmy okazję nagrać tę EP-kę za darmo, więc specjalnie długo się nie zastanawialiśmy - weszliśmy do studia i nagraliśmy te utwory, które wydawały nam się najlepsze. Okazało się później, że podobają się one nie tylko nam.

MS: Właśnie, EP-ka zebrała w Irlandii mnóstwo pozytywnych recenzji, cała muzyczna prasa irlandzka się wami zachwycała. Było to dla was zaskoczeniem?

Steven: No jasne! Nie spodziewaliśmy się aż takiego odzewu. Nagrywając tę płytę, naprawdę nie mieliśmy wielkich oczekiwań, chyba bardziej chcieliśmy utrwalić to, nad czym pracowaliśmy. Tym bardziej te wszystkie recenzje nas cieszą. Fajnie jest być docenionym za to, co się robi.

MS: Teraz zaś próbujecie wypromować to wydawnictwo w innych krajach. Jak to się stało, że na swoją pierwszą trasę zagraniczną wybraliście Polskę?

Steven: To trochę dzieło przypadku. W Dublinie poznaliśmy Pablo, który mieszka w Krakowie i zajmuje się m.in. wyszukiwaniem ciekawych, młodych zespołów, którym później stara się zorganizować koncerty. Zespół, który Pablo miał obejrzeć, nie dotarł, a nasz manager zadzwonił do nas, no i zagraliśmy w zastępstwie. Chyba mu się spodobaliśmy, bo 2 miesiące później pakowaliśmy walizki przed podróżą do Polski. No i jesteśmy. Pablo zorganizował nam w sumie 7 koncertów.

MS: Z czego cztery już za wami. Z jakim odbiorem spotykacie się do tej pory?

Kevin: Jest świetnie! Ludzie w Polsce niesamowicie reagują na muzykę, zupełnie inaczej niż w Irlandii, gdzie zazwyczaj ludzie przychodzą na koncert, żeby posłuchać, pooglądać, a nie tańczyć i szaleć. A to, co się tutaj dzieje to zupełnie inna bajka. Wczoraj w Warszawie, na przykład, publiczność naprawdę dała czadu, było odlotowo!

Steven: To też jest kwestia tego, że w Irlandii jesteśmy lokalną kapelą i może dlatego ludzie nie popadają w taką euforię, jak na koncertach zespołów zagranicznych. A tutaj oceniani jesteśmy z większym dystansem, ci, którzy przychodzą na nasze koncerty najprawdopodobniej nie znali nas wcześniej. I skoro udaje nam się ich do swojej muzyki przekonać i wywołać tak szalone reakcje, to tym bardziej nas to cieszy.

MS: A oprócz koncertów, jakie wrażenie robi na was nasz kraj? Coś was w Polsce zaskoczyło?

Steven: Mnie zaskoczyło to, jak kosmopolityczna jest Warszawa. Zaskakuje mnie też różnorodność innych miast: w jednej chwili znajdujesz się na jakimś postkomunistycznym osiedlu, kilka ulic dalej widzisz już nowoczesne wieżowce, a jeszcze dalej pięknie odrestaurowane zabytkowe kamienice. Nie wiem, dlaczego, ale na to zwróciłem szczególną uwagę.

Kevin: My już wcześniej sporo słyszeliśmy o Polsce, ale i tak jest wiele rzeczy, które są dla nas niespodzianką. Koniecznie musimy tu wrócić, tylko może latem, bo masakrycznie niskie temperatury macie tu zimą. Bardzo byśmy chcieli zagrać w czerwcu na Open'erze...

MS: Według irlandzkiej prasy sami robicie mnóstwo hałasu i zamieszania na koncertach. Jak na dwuosobowy zespół to spory wyczyn. Jak to robicie?

Steven: Chcemy grać muzykę, ale chcemy również, by ludzie, którzy przyszli na nasz koncert dostali potężnego kopa energii, żeby wyszli naładowani. Nie zadowalają nas komentarze typu "było OK.", chcemy czegoś więcej. Zatem i bardziej musimy się starać. Poza tym, sami też chcemy się dobrze bawić na koncercie, grać tak głośno i ciężko jak to tylko możliwe. Nie lubimy przy tym monotonii i rutyny, więc często coś zmieniamy w setliście, staramy się, by każdy wieczór był inny.

Kevin: Wczoraj w Warszawie zagraliśmy cover "Personal Jesus" Depeche Mode. Niby nic wielkiego, ale ani tego wcześniej nie graliśmy, ani sobie tego nie zaplanowaliśmy. Całkowita improwizacja - przypomniał mi się riff, Steven podłapał i dalej już samo poszło. To też uwielbiam w naszym zespole, że wiele rzeczy możemy robić na spontana.

MS: Kevin, twój głos często porównywany jest do głosu Jack'a White'a z The White Stripes. Co ty na to?

Kevin: My w ogóle jesteśmy porównywani do tego zespołu! I myślę, że jest to najprostsze z możliwych porównań, a bierze się chyba tylko z liczebności składu. Słyszałem też inne porównania, np. że śpiewam jak Ian Astbury z The Cult, albo jak Andrew Stockdale z Wolf Mother. Szczerze powiedziawszy, ja w ogóle nie widzę tych podobieństw.

MS: Wspomnieliście, że pracujecie nad swoim pierwszym albumem. Na jakim etapie są te prace?

Steven: Technicznie rzecz biorąc, jesteśmy na etapie preprodukcji. Cały czas piszemy nowe piosenki, gotowych mamy 6 czy 7. Chcemy napisać ich jak najwięcej, by później mieć z czego wybrać. Chcielibyśmy, by powstał album spójny, by nie był to tylko zbiór nie mających wiele wspólnego ze sobą piosenek. Na koncertach możemy pozwolić sobie na pewien chaos, natomiast album studyjny musi być przemyślany.

MS: A kiedy możemy spodziewać się tej płyty?

Steven: Zaczniemy nagrywać w końcówce tego roku, więc mam nadzieję, że album wyjdzie w pierwszym kwartale przyszłego roku. Nie chcemy się spieszyć, ponieważ zamierzamy nagrać naprawdę dobry album. Będziemy więc nad nim pracować dopóki nie osiągniemy super zadowalającego efektu:) Dużo od siebie wymagamy.

MS: A jakie macie najbliższe plany?

Steven: Równolegle z pracą nad nowym materiałem, cały czas będziemy koncertować. Latem chcemy zagrać na kilku festiwalach w Europie, w październiku, jeśli wszystko pójdzie dobrze, zagramy kilka koncertów w Stanach. W międzyczasie zamierzamy wydać pierwszego oficjalnego singla. Będziemy realizować te plany małymi krokami, mam nadzieję, że większość z nich wypali.

MS: I tego wam życzę. Dzięki serdeczne za rozmowę.

Kevin i Steven: To my dziękujemy.

Małgorzata Sęczak

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Ogłoszenia

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.