Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Pendragon - Nick Barrett - Ten album trzeba zgłębić...

22 Marca 2011

Wydawać by się mogło, że Nick Barrett w swej długoletniej muzycznej podróży dotarł już prawie wszędzie. Stojąc za sterami zespołu Pendragon, niejednokrotnie wypływał poza obszary tradycyjnie pojmowanego prog - rocka i czerpał z innych gatunków i stylów. Jak sam jednak zapewnia, wcale w swych poszukiwaniach nie poprzestaje, a nowe wydawnictwo "Passion", które ukaże się już 11 kwietnia ma przynieść kolejne zaskoczenie. Jakie? W rozmowie telefonicznej, jaką przeprowadziłam z Nickiem, dowiedziałam się kilku ciekawych szczegółów na ten temat.

fot. materiały promo - Metal Mind Productions
fot. materiały promo - Metal Mind Productions

Małgorzata Sęczak: Nick, pozwól, że rozpocznę pytaniem nieco ogólnikowym - co, twoim zdaniem, decyduje o tym, że Pendragon istnieje w przemyśle muzycznym nieprzerwanie już od ponad 30 lat? Jaka jest wasza magiczna formuła?

Nick Barrett: Trzeba wierzyć w i kochać to, co się robi (śmiech). Determinacja też jest niezbędna. Ale faktycznie, nie jest łatwo, właściwie robi się to coraz trudniejsze, z wielu zresztą powodów. W naszym przypadku kiedy jest gorszy okres, wykorzystujemy go na ładowanie baterii, gromadzenie energii, by w odpowiednim momencie wrócić i z nowymi siłami znów powalczyć o swoje. Wszystkim nam w zespole bardzo zależy, by ciągnąć to, co robimy. Dlatego tak łatwo się nie poddajemy.

MS: Wkrótce ukaże się wasz kolejny album zatytułowany "Passion". Jak porównałbyś go do poprzedniego - "Pure"?

Nick: Odpowiem tak - z jednej strony "Passion" jest płytą cięższą od poprzedniczki, a z drugiej - lżejszą. Założę się, że wiele osób po pierwszym odsłuchu, nazwie tę muzykę heavy metalem, ale już po kilku kolejnych dźwięki te wydawać się będą łagodniejsze i ... lżejsze właśnie. Myślę, że to jest właśnie urok tego albumu - trzeba go zgłębić, by dosłyszeć się tych charakterystycznych dla nas melodii.

MS: Album "Pure" mówił o dorastaniu. O jakiej pasji opowiada "Passion"?

Nick: Poszczególne piosenki mówią generalnie o źle ukierunkowanej pasji, o rzeczach i sprawach, którym poświęcamy mnóstwo naszej energii, a które nie zawsze przynoszą zamierzony rezultat. Wiele z naszych działań zaczyna się od dobrych intencji, ale po drodze coś zaczyna się psuć i w efekcie ta nasza pasja zmierza w niewłaściwym kierunku. Weźmy za przykład trzęsienie ziemi na Haiti. Tragedia wyzwoliła w ludziach mnóstwo pozytywnej energii - zaczęli organizować pomoc, zbierać pieniądze dla ofiar, chcieli zrobić coś dobrego. Ale kiedy doszło do konkretnych działań, a nie tylko deklaracji, idea zaczęła się rozmywać. Tydzień po trzęsieniu ziemi ludzie wciąż umierali tam z pragnienia. Niewyobrażalne, a jednak! Doszło do tego, bo na drodze stanęła biurokracja, jakieś niezrozumiałe czynniki zewnętrzne, które skutecznie gasiły tę początkową pasję. Przede wszystkim o takich trudnościach, jakie napotykają nasze dobre chęci jest ten album. Ale również o naszym ego, które, niestety, często bierze górę i w sytuacjach dla nas niepewnych zawsze troszczymy się w pierwszej kolejności o własny interes. Może nie do końca świadomie i nie do końca umyślnie, ale zbyt często zachowujemy się bardzo egoistycznie. Więc tak naprawdę nowy album mówi o wielu aspektach pasji.

MS: Czy po raz kolejny napisałeś cały materiał sam, czy być może zaangażowałeś w to kolegów z zespołu?

Nick: Nie, trzymam się zasady, że wszystko piszę sam (śmiech). Prawda jest taka, że ja nie potrafię współpracować przy pisaniu piosenek, nawet tego nie lubię. Pozostali w zespole to wiedzą i od lat to akceptują. Mnie po prostu trudno jest zrezygnować z własnych pomysłów, pójść na jakiś kompromis, coś zmienić. To nie jest mój styl pracy. Ja zdecydowanie wolę, a nawet potrzebuję tworzyć sam.

MS: Na waszej stronie napisałeś, że nowy album będzie wyzwaniem zarówno dla ciebie, jak i dla słuchaczy. Co dokładnie miałeś na myśli?

Nick: Kiedy zacząłem pracować nad tym albumem zastanawiałem się, co może być całkowitym przeciwieństwem "Pure", który rozpoczynał się gitarą. Chciałem zaskoczyć słuchaczy, znaleźć taki motyw, którego zupełnie nie będą się spodziewać. Więc "Passion" zaczyna się hip-hop'ową perkusją, która mimo wszystko wciąż brzmieniem przypomina Pendragon. Zapewne pierwszą reakcją wielu słuchaczy będzie "Co to, u licha, jest?". W kolejnych piosenkach też są jakieś dziwne wstawki, np. elementy rapu. Efekt jest moim zdaniem świetny, ale wiem też, że dla wielu ludzi ten album będzie sporym wyzwaniem. Bo są oni przyzwyczajeni do określonego brzmienia Pendragon, a tu nagle pojawi się sporo nowości. To taka mała prowokacja z mojej strony, próba otworzenia umysłów ludzi na coś innego. Choć z drugiej strony, to są tylko wstawki, nie napisałem przecież utworów hip-hop'owych i tym albumem nie zmieniłem całkowicie oblicza zespołu, więc do jakiegoś gigantycznego szoku też nie powinno dojść (śmiech). Nasi znajomi, którzy już zapoznali się z płytą zareagowali zgodnie z założeniem - początkowo byli zaskoczeni, ale z czasem stwierdzili, że jest to bardzo melodyjna i wyważona płyta.

MS: Na waszej stronie można też posłuchać kilku nowych utworów. "This Green and Pleasant Land" jak dotychczas cieszy się największym zainteresowaniem. Czy jest to także twoja ulubiona piosenka?

Nick: Moim ulubionym kawałkiem z tego albumu jest piosenka "Your Black Heart", która zamyka całą płytę. Jest to dość krótka kompozycja, ale dla mnie szczególnie ważna. Myślę, że słychać będzie te emocje, jakie w nią włożyłem.

MS: Album "Passion" ukaże się nakładem wytwórni Snapper Music, z którą podpisaliście niedawno umowę. Co skłoniło was do tej decyzji i co to oznacza dla Toff Records?

Nick: Wiem, że mogło to trochę niektórych zaskoczyć, bo od lat bardzo cenimy sobie niezależność od wytwórni płytowych. Dlatego przecież powołaliśmy do życia własną - Toff Records. Ale odkąd rozpoczęła się era ściągania muzyki z Internetu i my musieliśmy zmienić trochę sposób pracy. Innymi słowy, musieliśmy zacząć grać więcej koncertów, żeby na siebie zarobić. A koncert też muszą zbiegać się mniej więcej z wydaniem płyty, by zwiększyć jej sprzedaż. Po jakimś czasie ta płyta dostępna jest już w Internecie, więc niewiele osób ją kupuje. W rezultacie kosztuje nas to coraz więcej czasu i energii. Snapper już od dawna zainteresowany był podpisaniem z nami umowy, wcześniej zresztą już kilkakrotnie z nimi współpracowaliśmy. Więc i tym razem postanowiliśmy dać temu szansę, przekazać im tę część pracy związaną z wydaniem i promocją płyty. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Nie zamierzamy likwidować wytwórni Toff Records, gdyby coś nie wyszło ze Snapper'em, zawsze możemy do niej wrócić. To dosyć komfortowe położenie.

MS: Już w kwietniu zagracie kilka koncertów w Polsce w ramach trasy promującej nowy krążek. Zaprezentujecie całość nowego materiału?

Nick: Na pewno większość, czasowo wyjdzie tego ok. pół godziny. Te nowe kompozycje wymieszamy oczywiście ze starszymi. Ale zagramy tez takie piosenki, których nigdy wcześniej nie graliśmy w Polsce, albo takie, których nie graliśmy od bardzo dawna. Jesteśmy teraz na etapie szperania w naszych starszych nagraniach - myślę, że uda się znaleźć i takie, których w ogóle nigdy nie prezentowaliśmy na żywo. W Katowicach będziemy nagrywać DVD i chcemy, by ok. 95 % materiału zawierało piosenki inne niż na poprzednim wydawnictwie. Mam nadzieję, że wciąż jesteśmy w stanie zaskoczyć polską publiczność.

MS: No właśnie, graliście już w naszym kraju wiele razy, macie tu chyba najwierniejszych swoich fanów. Z czego, twoim zdaniem, wynika ta popularność Pendragon w Polsce?

Nick: Tak do końca to nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale myślę, że chodzi tu o ten szczególny sposób, w jaki polska publiczność odbiera naszą muzykę. Dla Polaków wyjątkowo ważne są emocje zawarte w muzyce, dlatego wyjątkowo potrafią oni docenić to, co gramy. Myśmy już na samym początku załapali dobry kontakt z polską publicznością, wciąż pamiętam nasze pierwsze koncerty w Warszawie i w Zabrzu. Poza tym znamy w Polsce wielu fantastycznych ludzi, od wielu lat współpracujemy z Metal Mind. To naprawdę fajny kraj i dobrze się tam czujemy.

MS: Tak zachwalasz - a jest coś, co ci się w Polsce nie podoba?

Nick: Hmmm...nic nie przychodzi mi teraz do głowy (śmiech). Spytaj mnie o to po kilku dniach pobytu w Polsce, pewnie wówczas coś się znajdzie (śmiech). Mam oczywiście świadomość, że każdy kraj tylko z zewnątrz wygląda fajnie, ale jak się w nim mieszka, to nie wszystko wydaje się takie kolorowe. Nie inaczej jest przecież z Anglią... Ale Polska jako kraj do koncertowania jest pierwszoligowa.

MS: Jak wspomniałeś, znów będziecie nagrywać DVD w Katowicach, znów w Teatrze Śląskim. Dlaczego wybraliście dokładnie to samo miejsce, co na wydawnictwie "Concerto Maximo" z 2009r.?

Nick: Powodem było to, że cały ten mechanizm robienia DVD w Polsce jest bardzo korzystny, a przede wszystkim niezawodny. Jak powiedziałem, od lat współpracujemy z Metal Mind, do niedawna szczególna przyjaźń łączyła mnie z Tomaszem Dziubińskim, który zmarł w grudniu ubiegłego roku. To dzięki niemu zbudowaliśmy w Polsce sieć kontaktów, on także był pomysłodawcą nagrywania płyt DVD w Katowicach. Teatr Śląski posiada znakomite do tego warunki: ekipę fachowców, kamery, oświetlenie, publiczność też nigdy nie zawodzi. Nagrywając tam koncert mamy więc pewność, że powstanie naprawdę dobre wydawnictwo. Decydując się na inne miejsce, musielibyśmy podjąć spore ryzyko.

MS: Z tego, co wiem, nie macie managera, a ty sam zajmujesz się dosłownie wszystkim: piszesz piosenki, produkujesz, organizujesz koncerty, ekipę, transport, itd. Lubisz mieć nad wszystkim kontrolę?

Nick: To też (śmiech). Prawda jest jednak taka, że w tym momencie po prostu nie stać nas na managera. Moja dziewczyna bardzo mi pomaga, ale i tak coraz trudniej jest ogarnąć wszystkie te sprawy związane z prowadzeniem zespołu. W ubiegłym roku przekonałem się, że zorganizowanie jednego koncertu zajmuje około tygodnia, a to i tak nie licząc transporty czy prób. Tydzień organizacji całej tej logistyki jednego koncertu! W tym roku Snapper przejmie część pracy związanej z wydaniem i promocją płyty, co będzie dla mnie dużym odciążeniem, ale i tak jest mi coraz trudniej ogarniać to wszystko.

MS: Jesteś uznanym i cenionym muzykiem, znasz swoją wartość, czy zatem interesuje cię jeszcze, co na twój temat wypisuje prasa? Czytasz recenzje?

Nick: Czytam i to nawet dość skrupulatnie. Nie lubię krytyki, zresztą chyba nikt nie lubi, bez względu na to jak długo siedzi w tym czy innym biznesie. Nie jest mi przyjemnie kiedy dziennikarze wypisują jakieś okropne rzeczy na temat naszej muzyki, a tym bardziej na temat zespołu. Mogę jeszcze zrozumieć, kiedy ktoś rzetelnie zapoznał się z materiałem i stwierdza, że jednak nie przypadł mu on do gustu. Ale kiedy ktoś nie zadaje sobie nawet trudu, by zapoznać się z naszą muzyką, a mimo to krytykuje ją i źle ocenia, czuję zwykłą złość. Nie lubię dziennikarzy, którzy boją się wyjść poza pewne obszary, albo boją się napisać coś pozytywnego, bo znacznie lepiej czują się, krytykując. Nie lubię słabego dziennikarstwa.

MS: Jest ktoś, kogo się radzisz w trakcie tworzenia?

Nick: Tak, w trakcie pisania piosenek często polegam na opinii naszego basisty - Petera Gee . Także Karl Grooms, nasz producent inżynieryjny, okazuje się bardzo pomocny w tej kwestii. Obydwaj mają bardzo wyważone zdanie i doskonałą intuicję, zawsze też powiedzą mi prawdę. Słucham ich rad i choć nie zawsze się do nich stosuję, to i tak bardzo poważnie traktuję to, co mówią.

MS: Co martwi cię bądź irytuje najbardziej w przemyśle muzycznym?

Nick: Problemem numer jeden jest niezmiennie nielegalne ściąganie muzyki z Internetu. Wobec tego właśnie my, muzycy czujemy się bezradni. Zauważam jednak, że chyba powoli zaczyna docierać do ludzi, że zespoły i artyści żyją ze sprzedaży płyt, że ściąganie muzyki jest po prostu nie fair wobec tego, kto ją napisał. Ludzie nie mogą oczekiwać, że artyści będą tworzyć muzykę za darmo, przecież to jest ich praca, w którą wkładają mnóstwo wysiłku i czasu. Ja na przykład pracuję bardzo długie godziny i jak każdy, chciałbym, by ta praca przekładała się na jakiś zarobek. Wciąż jednak uparcie wierzę, że coraz więcej ludzi uświadamiać będzie sobie, że istnienie ich ulubionych zespołów zależy przede wszystkim od tego, czy oni sami kupią płytę, czy też ściągną ją sobie z Internetu. Istnieje, oczywiście, prawo, które zabrania ściągania, ale ja myślę, że skuteczniejszą metodą walki z piractwem jest odwoływanie się do sumień ludzi.

MS: A sam jakiej muzyki słuchasz ostatnio?

Nick: Teraz siedzę trochę w grunge metalu, słucham takich zespołów jak Foo Fighters, Opeth, Black Field, szwedzkiego zespołu Katatonia. Lubię też dźwięki bardziej progresywne, takie jak Porcupine Tree, czy Stone Sour. Jest i wiele innych grup, których nazw nie mogę sobie teraz przypomnieć (śmiech).

MS: Nick, dziękuję ci serdecznie za tę rozmowę.

Nick: Było mi naprawdę miło. Mam nadzieję, że zobaczymy się na koncertach w Polsce.

Małgorzata Sęczak

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Koncerty

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.