Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Robert "Litza" Friedrich - Można nazwać Luxtorpedę swoistym porozumieniem ponad podziałami

12 Maja 2011

Litza, jak na kogoś, kto zagrał niezliczone ilości koncertów, wydał masę płyt i współpracował z wieloma muzykami z absolutnego rockowego topu w Polsce, okazał się być człowiekiem życzliwym, cierpliwym, który nie odmówił nikomu chwili rozmowy. 27 kwietnia w krakowskim Klubie Kwadrat Litza zagrał dwa koncerty pod rząd - ze swoim nowym dzieckiem - Luxtorpedą i szykującym się do nagrania kolejnej płyty Kazikiem na Żywo. W rozmowie ze mną opowiedział o nowej płycie, przeszłości, planach na przyszłość, kolonii w Elblągu i wielu innych...

fot. Aleksandra
fot. Aleksandra "Acidolka" Mielińska

Krzysztof Kwaśny: Skąd pomysł na połączenie dwóch odmiennych "muzycznych światów": hip - hopu i ostrego, gitarowego rocka?

Litza: Wielu metalowców nie słucha hip - hopu i uważa, że jest on bez sensu. Ja natomiast znam bardzo wiele kapel z tego nurtu, które śpiewały o bardzo ważnych rzeczach, żeby wymienić chociażby 52 Dębiec, Vavamuffin, Evident czy Ras Luta. Chciałem połączyć te dwa światy i można nazwać Luxtorpedę swoistym "porozumieniem ponad podziałami".

KK: Czym kierowałeś się przy doborze pozostałych muzyków na tę płytę?

Litza: Krzyżyka poznałem już dawno temu, jak grał w Deliverance. Od tego momentu chciałem z nim grać, ale za bardzo nie było gdzie. Zresztą to ja poleciłem go Budzyńskiemu do Armii, gdzie odwalił tam kawał dobrej roboty. Teraz w końcu gramy razem. Z kolei Robert Drężek to jest mój wieloletni przyjaciel poznany w Ludźmierzu na spotkaniach muzyków. Natomiast Kmieta to także świetny kumpel, z którym nie jedno już nagraliśmy i jeszcze pewnie nagramy.

KK: Czy Luxtorpeda to jest solowy projekt, czy jednak zespół?

Litza: W założeniu to miał być solowy projekt, ale zdecydowanie tak nie jest. Każdy z nas bardzo wiele poświęcił siły i energii, aby zrobić tą płytę. Praca nad tym materiałem kosztowała wiele wyrzeczeń, ale myślę, że było warto.

KK: Na płycie można znaleźć niezbyt spotykany zabieg, a mianowicie są nim instrumentalne wersje utworów, w których partie solowe nagrał znany chociażby z współpracy z Tobą we Flapjacku - Maciej Jahnz. Skąd pomysł?

Litza: Stąd, że jak powstawały, to były instrumentalne utwory. Miały wtedy pewne oblicze, kolor, specyficzny smak. W momencie, kiedy dochodziły wokale, to tamte kawałki znikały i poprzez to, że został do nich nagrany wokal, stały się, można powiedzieć, innymi piosenkami. No i najzwyczajniej w świecie szkoda nam było tamtych numerów. A dodatkowo bardzo lubię Mastodon i na ich płytach też są instrumentalne wersje i bardzo ich lubię słuchać.

KK: Podczas mojej rozmowy z Titusem, jakiś czas temu, wspomniał on, że jest planowana wspólna trasa jego solowego projektu Titus Tommy Gunn i właśnie Luxtorpedy...

Litza: Nawet dzisiaj gadaliśmy z Tytą o tym. Póki co gramy razem z Acidami we Wrocławiu (przy okazji Thanks Jimi Festival, jako Acid Drinkers Guitar Guide) i rozmawialiśmy, co wspólnie wykonamy na tym koncercie. Nie będzie zbyt odkrywczo, bo wykonamy "Poplin Twist", "Slow and Stoned" i "Pizza Driver". I tam właśnie, również bardziej szczegółowo, będziemy rozmawiać o wspólnej trasie TTG i Luxtorpedy.

KK: Rozumiem, że ta trasa zbiegnie się z wydaniem nowej płyty TTG "Ultimate Rockster"

Litza: Tak, zdecydowanie. Mam nadzieje, że chłopaki zdążą z wydaniem drugiej płyty do tego czasu.

KK: Wzięliście udział w eliminacjach do "Przystanku Woodstock", o czym informował Jurek Owsiak na swojej stronie internetowej. Jednak po opublikowaniu wyników zabrakło was wśród półfinalistów. Czy to znaczy, że trochę "kuchennymi drzwiami" dostaniecie się na festiwal, podobnie jak Titus Tommy Gunn w zeszłym roku?

Litza: Mam nadzieję (śmiech). Przecież nie mam szansy, z tymi młodymi kapelami. Ty wiesz, jak oni teraz grają?! To Titus powiedział mi, że zgłosił się na normalnych warunkach, jak wszystkie inne kapele rok temu. Ja to podłapałem i stwierdziłem, że to bardzo dobry pomysł. Z góry przepraszam te zespoły, co grają lepiej od nas, ale chyba tymi bocznymi drzwiami jakoś tam wejdziemy jednak. Z drugiej strony gram na tej scenie już prawie ze trzydzieści lat, zostawiłem masę zdrowia i serducha na scenie, więc te kuchenne drzwi to chyba jednak ok. (śmiech).

KK: W wywiadzie, który jest zamieszczony na oficjalnym DVD Acid Drinkers "15 Screwed Years", mówisz o tym, że nie ma szans nawet na jeden okazjonalny koncert razem z Kwasożłopami. Tymczasem parę lat minęło i graliście już ze sobą kilka razy. Co się zmieniło?

Litza: Żartowałem wtedy (śmiech). Kurde, ja myślę, że to jest kwestia tego przebaczenia. Wiesz, ja Titusa tyle razy źle potraktowałem w przeszłości, że zupełnie nie zdziwiłbym się, gdyby mi nie wybaczył, ale on to zrobił. Grałem z nim w Los Desperados i odszedłem do Slavoya - cios. Potem odszedłem z Acidów - kolejny cios. To jest dobry człowiek. Dlatego mogę z nimi grać, bo mi wybaczył po tym wszystkim.

KK: Powiedz szczerze, czy po śmierci Olassa, w twojej głowie nie pojawiła się myśl, żeby powrócić do zespołu? Czy była jakaś propozycja powrotu w ogóle?

Litza: Nie było propozycji, a poza tym, ten rozdział jest już zamknięty. Sam też o tym nie myślałem, ponieważ to, co mogłem z tym zespołem razem zrobić, to już zrobiłem i w mojej opinii na nic więcej po prostu się nie zanosi. Jesteśmy kumplami, gramy czasem razem, ale na stałe powrót do składu jest raczej nierealny.

KK: W jednym z wywiadów powiedziałeś, że chcesz nagrać cover Saxona na Fishdick Zwei. Na płycie jednak cię nie ma. Dlaczego?

Litza: Wiesz, ja chciałem to nagrać. Podobnie myślałem, że może z Tommym Gunnem też coś zrobić, ale po prostu nie starczyło mi czasu. Żeby zdąrzyć na czas z płytą Luxtorpedy, to miałem noce nieprzespane. Reszta chłopaków przychodziła, a ja zasypiałem w trakcie dnia na tapczanie na godzinę. To było wszystko, na co mogłem sobie pozwolić. Mama mnie urodziła o dzień za późno i teraz całe życie jestem spóźniony.

KK: A podoba ci się w ogóle druga część Fishdicka?

Litza: Z jednej strony jestem zazdrosny, bo generalnie bardzo fajna płyta. Wiesz, patrzę pod tym kątem, jakbym ja tam miał grać. Brzmienie jest bardzo profesjonalne i Ślimak naprawdę robi już te produkcje zawodowo. Jednak wolałbym bardziej garażowe brzmienie. Kiedyś nie do końca profesjonalnie podchodziliśmy do tego wszystkiego, ale te rockowe jaja w tym były.

KK: Arka Noego wydaje niedługo płytę z coverami. Ma tam się znaleźć między innymi wasza wersja kawałka "Spytaj Milicjanta" z repertuaru Dezertera...

Litza: Arka Noego - znam ten zespół (śmiech). To jest utwór, który mnie zainspirował, żeby grać w ogóle. W Elblągu na koloniach miałem taką dziewczynę - pachniała jak skoszona trawa i miała ogrodniczki z Ameryki. No i ona powiedziała, że mnie kocha, ale oczywiście złamała moje serce, bo kochała jeszcze dwóch innych chłopaków, tak samo jak mnie. Miałem kilkanaście lat i to był wtedy dla mnie cios. Moi rodzicie przyjechali dzień przed zakończeniem koloni i ja zamiast iść na tę ostatnią dyskotekę i wiesz potem ta cała zielona noc, to musiałem z nimi jechać na wakacje i byłem załamany z tego powodu. I na tych wakacjach (nie chciałem się kąpać, jeść, pić - w ogóle masakra) - usłyszałem na stołówce wojskowej jakąś piękną melodię. A tam żołnierze w czapkach moro grali kawałki Santany. Jak usłyszałem te melodie i brzmienie wtedy, biorąc pod uwagę ten cały mój ówczesny stan, to zapragnąłem grać. Jednak potem wróciłem do domu i znowu kicha, bo okazało się, że nigdy nie zagram jak Santana, bo po prostu nie umiem. Dopiero, jak kupiłem sobie singiel Dezertera i zobaczyłem, że to są takie proste utwory, to zaczęliśmy się z kumplami ich uczyć. I właśnie takie kawałki jak "Spytaj Milicjanta", czy "Szara rzeczywistość" spowodowały, że wtedy postanowiłem, że jak będę grał punk - rocka, bo to dam radę jeszcze. I tak gram tego mojego punk - rocka do dzisiaj.

KK: Kiedyś jeszcze opowiadałeś, o pewnym dzielnicowym, co cię uczył stroić...

Litza: Tak. Zgarnął mnie na chatę, bo miałem spodnie moro (nie można było kiedyś nosić). Zobaczył, że w kącie leżała gitara i strasznie się tym podjarał. Wziął ją i zaczął grać. Nauczył mnie stroić i pokazywał róże chwyty.

KK: Niedawno brałeś udział w jubileuszowym koncercie z okazji 30 - lecia Turbo. Jak wspominasz po wielu latach te dwie wspólne i bardzo mocne płyty "Dead End" i "Epidemic", jakie nagrałeś razem z nimi?

Litza: Bardzo fajnie. Mi się takie granie wtedy podobało. Nie ma płyt, które popełniłem i mi się dzisiaj nie podobają. Może brzmienie "Dirty Money, Dirty Tricks" mi się trochę nie podoba, ale reszta jest ok. Z drugiej strony, tam był świetny klimat na tej płycie.

KK: Muszę na koniec spytać jeszcze o kolejny zespół, w którym grasz, a mianowicie o KNŻ. Podobno muzyka jest już zrobiona, a czy Kazik rozpoczął już pisanie tekstów na nowy album?

Litza: Tak, tak. Dzisiaj już nam cytował. Teksty są zawodowe. Świetną robotę zrobił. Już dzisiaj na koncercie było widać, że naszego frontmana rozpiera energia i zaczyna żyć tym rodzącym się albumem.

KK: Ma być bardziej stonerowo niż metalowo..

Litza: Chyba tak. Chociaż, jak to się skończy, to też nie wiadomo. Trudno mówić o muzyce. Na próbach może się jeszcze wiele zmienić.

KK: Nie myślałeś kiedyś o wydaniu autobiografii w formie książkowej?

Litza: Nie bardzo. Wiesz, wszystko, co chciałem powiedzieć i napisać jest na płytach, które nagrałem. Póki co, nie mam w planach takiej rzeczy, jak książka. Skupiam się na muzyce.

KK: Wielkie dzięki za rozmowę i powodzenia na koncertach!

Litza: Wielkie dzięki! Mam nadzieje, że płyta się będzie podobać. Pozdrawiam!

Krzysztof Kwaśny

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.