Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Travellers - Wojtek Szadkowski i Robin - To emocje są najważniejsze w tworzeniu

17 Lipca 2011

"A Journey Into The Sun Within" to tytuł pierwszego albumu Travellers - nowego projektu Wojtka Szadkowskiego (Collage, Satellite, Peter Pan, Strawberry Fields). Po raz kolejny słyszymy tu głos Robin (Marty Kniewskiej), która współpracuje z Wojtkiem od czasu powołania Strawberry Fields. Jaki zatem jest ten nowy album i czym różni się od ich poprzednich dokonań - o tym m.in. rozmawialiśmy 25 czerwca w Warszawie.

fot. Kara Rokita
fot. Kara Rokita

Małgorzata Sęczak: Miesiąc temu do sprzedaży trafiła płyta "A Journey Into The Sun Within". Pojawiło się już sporo, w większości pozytywnych recenzji. Czy są to komentarze, na jakie liczyliście?

Robin: Na nic nie liczyłam. To jest druga płyta, na której śpiewam i nagrywanie samo w sobie daje mi wystarczająco dużo przyjemności. Oczywiście, każda taka pozytywna recenzja jest miła i zaskakująca, jest jakby prezentem, który dostajesz, ale generalnie nie oczekiwałam i nie oczekuję poklasku. Jedyne, czego oczekuję, to dalszej współpracy z Wojtkiem. Mając takie recenzje, zakładam, że będzie dalsza współpraca :-)

Wojtek: Oczywiście. Ja również nie nagrywam płyt dla recenzji czy recenzentów, czy po to, by podobały się one komuś. Musiałbym wówczas myśleć o tym, jaki dźwięk dać, żeby się spodobał, czy na pewno ten refren się spodoba, itd. To nie miałoby sensu. W momencie nagrywania płyty nikt z nas nie zastanawia się, czy to się będzie podobało i na ile, albo jakie będą recenzje. Liczy się tylko muzyka. Poza tym, z biegiem lat i w miarę wydawania kolejnych płyt, coraz mniej interesuję się recenzjami. Na początku, przy pierwszej, drugiej płycie czytaliśmy recenzje, cieszyły nas wywiady, programy telewizyjne. Natomiast teraz już naprawdę nie ganiam po Internecie, raczej wytwórnia płytowa informuje mnie o tym, jaka recenzja i gdzie się ukazała. Faktem jednak jest, że mam spore szczęście, ponieważ płyty, które nagrywam w większości otrzymują znakomite recenzje. To oczywiście cieszy. Ale naprawdę nie mam żadnych oczekiwań.

MS: Czy do zrealizowania pomysłów zawartych na tej płycie trzeba było stworzyć nowy projekt? Dlaczego nie mogła to być druga płyta Strawberry Fields?

Robin: Można by uznać, że jest to druga płyta Strawberry Fields, ale oznaczałoby to, że jest ona kompletnie inna od tej pierwszej.

Wojtek: Równie dobrze można by uznać, że to jest kolejna płyta Peter'a Pan'a czy Satellite. Oczywiście, są zespoły, które każdą płytę mają zupełnie inną, ale to są zespoły awangardowe, choć i tak w obrębie tej awangardy są one takie same. A płyta "A Journey..." - nie wyobrażam sobie, czyją kontynuacją miałaby ona być. Ta płyta jest zupełnie inna pod każdym względem: inne są gitary, inny jest wokal Robin. Dlatego odpowiedź na pytanie, czy był do tego potrzebny nowy projekt przychodzi po przesłuchaniu tej płyty.

MS: Czy Travellers to projekt na jedną płytę, czy też przewidujecie dla niego dłuższą egzystencję?

Wojtek: Nie wiem, co będzie dalej, ale na chwilę obecną przekonany jestem, że będziemy kontynuować Travellers. Zresztą, każdy z tych projektów, które zapoczątkowałem będzie miał dalszą część. Satellite został czasowo zatrzymany z pewnych względów, ale nie znaczy to, że nie będzie nowej płyty. Mam wspaniały materiał. W tej chwili robimy dwójkę Strawberry Fields, potem być może wrócimy do Travellers, bo mam już sporo nowych pomysłów. Pracuje tez nad Peter'em Pan'em 2.

Robin: Travellers za bardzo nas cieszy, abyśmy mieli z nim tak szybko się rozstać. Strawberry Fields generuje inne doznania, inny nastrój, inne emocje niż Travellers. Travellers daje mi odpoczynek, spokój, wytchnienie, natomiast Strawberry Fields - taką trochę pokręconą energię, adrenalinę. To daje różnorodność, która mi bardzo odpowiada.

MS: A skąd wzięła się nazwa Travellers?

Wojtek: To jest fajna nazwa i pasuje, bo jest to swego rodzaju podróż. Żadna z nazw, które do tej pory udało mi się wymyślić, nie była konstruowana pod wpływem jakiejś idei. Zawsze szukam nazwy, która dobrze brzmi i nie sprawia kłopotu z zapamiętaniem. Musi mieć też odpowiedni klimat, coś w brzmieniu tej nazwy, co by odpowiadało muzyce. Nazwa jest dla mnie do tego stopnia ważna, że ciężko mi bez niej komponować muzykę.

MS: Czy od początku wiedziałeś, że do projektu Travellers znów zaangażujesz Robin na wokalu?

Wojtek: Tak, oczywiście. Przy okazji Strawberry Fields Robin śpiewała wysoko i zależało mi, żeby powrócić do tego wysokiego śpiewania. Zaskakujące jest natomiast to, że w kilku recenzjach, szczególnie tych zagranicznych, porównuje się całość materiału i sposób śpiewania do Jon'a Andersona z Yes. Faktycznie, kiedy komponowałem kilka utworów miałem pomysł, by Anderson to zaśpiewał. Zamierzałem nawet do niego napisać. Ale z drugiej strony nie chciałem pakować się w tego typu historie, później usłyszałbym pewnie, że jest to płyta Andersona. A to miała być płyta Travellers.

Robin: Szkoda, że mi tego nie powiedziałeś - posłuchałabym Andersona i zaśpiewała podobnie:-)

Wojtek: I tak na płycie jest wiele rzeczy, które kojarzą się z jego głosem.

MS: Tak naprawdę tych skojarzeń i porównań pojawiło się znacznie więcej...

Wojtek: I to jest o tyle zabawne, że ja w ogóle nie znam połowy tych zespołów, do których jesteśmy porównywani. Słyszałem o Porcupine Tree, którego nie znam, albo o Camel, którego słyszałem jeden czy dwa utwory. Generalnie nie słucham takich zespołów, nie słucham rocka progresywnego. Poza tym, po tylu latach nie wzruszają mnie już teksty typu: "to jest polski Jakiś Tam". Myślę, że już dość wyraźnie zarysowałem swój styl, że jest on już dość rozpoznawalny, więc nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby mnie porównywać np. do Steven'a Wilsona z Porcupine Tree. Ale niezmordowanie porównują...

MS: "A Journey Into The Sun Within" to 6 długich, rozbudowanych utworów - czy było ich więcej, ale z jakichś powodów, chociażby czasowych, nie weszły na płytę?

Wojtek: Tak, zawsze tych pomysłów jest więcej. Staram się robić selekcję zaraz na początku i finalnie daję tylko te utwory, które mają wejść na płytę. Ale zawsze jest z tym wielki kłopot, bo mam za dużo materiału. Stąd w wielu projektach utwory złożone są z takich malutkich cegiełek; bardzo wiele maleńkich temacików łączy się ze sobą. Nie potrafię rozstać się z niektórymi tematami, więc je zlepiam. Wszystko dlatego, że mam za dużo pomysłów.

MS: Wojtek, powiedziałeś o płycie, że jest to mieszanka prog, etno, lat 80-tych...

Wojtek: Przerwę Ci - najchętniej bym nic nie mówił, ale firma płytowa zmusza mnie, bym w jakikolwiek sposób określił to, co jest na płycie. Więc słucham tego i słyszę trochę tego, trochę owego. I tak to opisuję. Ale w momencie komponowania w ogóle nie mam takich myśli, nie zastanawiam się nad tym, jakie to będzie. Po prostu robię to, co akurat przychodzi mi do głowy. To etno to też nie jest takie klasyczne etno, ponieważ nie ma tam ani klasycznych wokali, ani brzmień syntezatorów etno. Są tylko bębenki. Ale tak jak mówię, z mojej strony to trochę dorabianie określeń na siłę.

MS: Jak zatem wyglądała praca nad tą płytą i jak długo ona powstawała?

Wojtek: Nie pamiętam nawet jak długo, nie odnotowuję takich rzeczy. Mam pomysł - pewną linię melodyczną z podkładem, daję to do zaśpiewania Robin, ona śpiewa i dzięki temu zaczynam słyszeć utwór zupełnie inaczej. Mimo, że znam go doskonale, to z jej barwą głosu i sposobem śpiewania, daje mi to zupełnie inną perspektywę i atmosferę. Czasem wiec zmieniam bardzo wiele rzeczy w podkładzie, czasami wyrzucam kawałek utworu i dorabiam zupełnie inny. Podobnie jest z gitarą. To wszystko następuje pod wpływem inspiracji, ewoluuje i ciągle się zmienia, muzyka mnie prowadzi. I dopóki nie ma mastera płyta powstaje przez cały czas.

MS: Czy to prawda, że partie gitar były przesyłane całkowicie przez Internet? Nie spotykaliście się na próbach?

Wojtek: Nie, w ogóle. Od czasu Collage praktycznie nie miałem żadnego projektu, z którym bym pracował wspólnie nad płytą. Spotykam się już konkretnego dnia w studio na nagraniu konkretnego instrumentu, wtedy coś tam jeszcze próbuję zmienić, dogadać. Jedynym wyjątkiem był Peter Pan - aranżowaliśmy wtedy wspólnie z Radkiem Chwieralskim, próbowaliśmy wokalistów. Ponad połowa materiału zarejestrowanego na płycie pochodzi z prób, w studio był dogrywany tylko wokal i partie basowe. Przy Travellers nie spotykaliśmy się w ogóle na próbach, materiał przesyłaliśmy tylko drogą elektroniczną.

Robin: Każdy tworzył we własnym świecie. Następnie Wojtek złączył te światy w jeden.

MS: Ale teksty już pisaliście wspólnie?

Wojtek: Bardzo chciałem, żeby Robin napisała wszystkie teksty, bo szczerze powiedziawszy, mnie się już nie chce tego robić. Napisałem tylko tekst do "Dreaming".

Robin: "I Dream Softly" też napisałeś.

Wojtek: Tak, ten też. Jest tak, że kiedy zaczynam układać wokale, pewne frazy same układają mi się w głowie w trakcie komponowania, tekst pojawia się samoistnie, zwykle jest to jakaś pierwsza fraza, którą potem rozwijam i dopisuję do niej resztę tekstu. Ale tak jak powiedziałem, tu są w większości teksty Robin.

MS: Ponoć te teksty pisane są na spontana, często w ostatniej chwili? Czy są one zatem tylko dopełnieniem warstwy muzycznej?

Robin: Na spontana to sposób, w jaki Wojtek czasami pisze. Jeśli o mnie chodzi, często podróżuję metrem, słuchając utworów Wojtka na mp4. Przychodzą mi wtedy do głowy różne pomysły. Nieważne gdzie się tworzy, chodzi o to, aby złapać dany moment. I jeśli np. jadąc metrem lub stojąc na przystanku autobusowym, słucham jego utworów i wywołują one we mnie określone emocje, to często staram się je przełożyć na słowa. Zapisuję je natychmiast w komórce, bo to jest to, co akurat czuję w danej chwili i nie chcę o tym zapomnieć. Tak powstała część tekstów na tę płytę. Wchodząc do studia nie mieliśmy wszystkich tekstów, ale zupełnie mnie to nie martwiło, bo wiedziałam, że mamy odpowiednie nastroje, i że pisanie pójdzie sprawnie.

Wojtek: Wiesz, z tekstami i muzyką jest tak, że one gdzieś krążą, wydaje mi się nawet, że my nie komponujemy, my tylko potrafimy muzykę lub tekst wychwycić. Czasami to przychodzi błyskawicznie, czasami na ten moment trzeba poczekać, drzwi są zamknięte. Innym razem znów otwierają się one 5 sekund przed nagraniem. Pamiętam taką sytuację w trakcie nagrań na płytę "Moonshine" Collage. Przy utworze "The Blues" miałem zaledwie jedną zwrotkę, kiedy Robert już nagrywał wokal. I w czasie, kiedy on śpiewał jedną zwrotkę, ja pisałem kolejne. Musiałem zmieścić się w tak krótkim czasie.

Robin: Wojtek ma taki dar, że potrafi w ciągu minuty napisać przepiękny tekst. Wiem o tym, dlatego nie stresuję się, jeśli nawet wchodząc do studia nie mamy wszystkich tekstów. Zresztą, najlepiej śpiewa mi się świeże teksty, te, z którymi nie jestem jeszcze osłuchana. Tym razem też tak było. Na świeżo doświadczałam emocji, a przecież to emocje są najważniejsze w tworzeniu.

MS: Macie jakiś swój ulubiony utwór na tym albumie?

Wojtek: To cały czas się zmienia. Ale to jest pierwsza moja płyta, której sam mogę słuchać po nagraniu. Z reguły nie słucham swoich płyt, bo później już mi się nie podobają. Natomiast tej płyty słuchałem już kilkakrotnie z prawdziwą przyjemnością i to jest dla mnie zupełnie nowe przeżycie. A ulubiony utwór? Do tej pory chyba najbardziej podobał mi się "The Sun", ponieważ udało mi się tam połączyć parę fajnych rzeczy. Ale innych też lubię posłuchać - "I See The Light", "Letters To God".

Robin: W moim przypadku każdy utwór miał okazję być moim faworytem. Początkowo moim numerem jeden był "I See The Light". Obecnie, mniej więcej od tygodnia, moim ulubionym utworem jest "Letters To God".

MS: Robin, powiedziałaś kiedyś, że nie do końca realizowałaś się w swoich wcześniejszych muzycznych przedsięwzięciach: poezji śpiewanej, kilku zespołach rockowych. Czy teraz, śpiewając w projektach Wojtka, czujesz się artystycznie spełniona?

Robin: Jak najbardziej. Myślę, że bardzo dobrze słychać to na płycie Travellers. Kompozycje Wojtka to połączenie tego wszystkiego, czego szukałam - wolność, emocje, dźwięki oraz motywacja, jaką otrzymałam.

Wojtek: Teraz wszystko komponuję pod jej głos. Już przy Strawberry Fields tak było, że musiałem zrezygnować z wcześniejszych pomysłów i skomponować je od nowa, by zgadzały się z brzmieniem jej głosu. Teraz też siedzę godzinami nad tym, by znaleźć tę zgodność - albo na zasadzie kontrastu, albo na zasadzie dopełnienia.

MS: Pojawiły się też takie opinie, że o pięknie tego albumu w dużej mierze decyduje właśnie Twój delikatny, łagodny, wysoki głos. Jak to skomentujesz?

Wojtek: To jest moja zasługa.

Robin: Rzeczywiście, zaśpiewałam tam dosyć wysoko. Dość długo upierałam się, by nie śpiewać w taki sposób. Uważałam, że po prostu nie potrafię śpiewać tak wysoko na tyle, by wydać to na płycie. Wojtek był innego zdania i udowodnił mi, że ma rację. Efekt mnie samą zaskakuje. Potwierdza to fakt, że często nie jesteśmy do końca świadomi, kim i jacy jesteśmy i jak wygląda z boku to, co robimy. Można powiedzieć, że miałam szczęście, że Wojtek dał mi lusterko i powiedział: "zobacz, jest dobrze". To jest bardzo motywujące. Zresztą generalnie Wojtek jest osobą bardzo motywującą, przynajmniej na mnie tak działa.

MS: Uprzedziłaś moje kolejne pytanie - jak przebiega ta współpraca między wami? Jest tak sielankowo, jak na płycie? Nie dochodzi do żadnych sporów?

Robin: To, co najbardziej lubię we współpracy z Wojtkiem to swoboda i wolna ręka, które mi daje. Niczego nie narzuca, pozwala ponieść się emocjom. Dzięki temu mogę się bardziej otworzyć. Czuję, że na tej płycie otworzyłam się o wiele bardziej niż na Strawberry Fields. Lubię w Wojtku też to, że nigdy do końca nie wiem, czego mogę się po nim spodziewać. I to jest właśnie ta wolność, o której mówię, gotowość na nowe doznania. Generalnie nie jesteśmy osobami bardzo spokojnymi i wyciszonymi, ale bardzo dobrze nam się współpracuje, ponieważ oboje dążymy do tego samego.

Wojtek: Nie widzę niczego negatywnego w tej współpracy. W momencie, kiedy znalazłem osobę, która całkowicie odpowiada mi wokalnie i emocjonalnie, nie widzę powodu, dla którego miałbym się denerwować. Jeżeli ludzie są dobrani i widzą jeden cel przed sobą, to wszystko musi grać.

MS: Czy powstanie videoclip do któregoś z tych utworów?

Wojtek: To zależy od wytwórni płytowej, ale wątpię. Wszystko, niestety, rozbija się o pieniądze.

Robin: Bardzo bym chciała. Nie wiem co prawda, do której piosenki, ale widziałabym to w formie videoclipu animowanego, pełnego kolorów, różnych magicznych obrazów. O takim klipie marzę:-)

MS: Macie plany zaprezentować te utwory na żywo, zagrać jakieś koncerty, być może trasę?

Wojtek: Nie, na razie nie. Uważam, że to jest doskonały materiał koncertowy, ale ze względów technicznych jest ciężki do zrealizowania. Nikt z nas go nie zna... a mnogość partii instrumentalnych, brzmień gitar są trudne do odtworzenia na żywo z jednym gitarzystą. Trasy Travellers zatem najprawdopodobniej nie będzie. Ale mamy Strawberry Fields, który jest mocno koncertowym zespołem.

MS: Na koniec zapytam jeszcze o okładkę - kiedyś były to okładki projektów Marka Wilkinsona, obrazki w 3D, teraz jest znacznie skromniej - po prostu Wasze zdjęcie. Skąd ta zmiana?

Wojtek: Znudziłem się tego typu okładkami. Firma płytowa cisnęła mnie, bym zrobił kolejną progresywną okładkę, ale ja już nie widzę w tym sensu. Zginęłaby ona w powodzi podobnych wyszukanych stylistycznie okładek. Myślę, że cały nurt okładek 3D art., fantasty, etc. zjada własny ogon, trzeba szukać czegoś nowego. Już na drugiej płycie Satellite książeczka jest bardzo uboga w porównaniu z pierwszą. To samo jest na płycie Peter'a Pan'a - książeczka industrialna. A tutaj, na Travellers zrobiłem kolejny krok w kierunku redukcji. Na okładce jest wyeksponowana Robin, jej oczy - jest to droga do środka, do wnętrza - "A Journey Into The Sun Within". Zdjęcie zostało specjalnie przeze mnie wybrane, myślę, że odzwierciedla atmosferę panującą na płycie. W ogóle jest to najpiękniejsza książeczka, jaką do tej pory udało się zrobić na moich płytach. Musiałem mocno powalczyć o okładkę z firmą płytową, ale okazało się, że okładka wszystkim się podoba.

MS: A tak zupełnie na koniec - jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Robin: Jeśli chodzi o Strawberry Fields, we wrześniu ukaże się DVD koncertowe "Live Strawberry Fields", później będzie druga płyta, w międzyczasie chcielibyśmy zagrać parę koncertów. Potem wrócimy do Travellers.

MS: Życzę zatem powodzenia i dziękuję serdecznie za rozmowę.

Małgorzata Sęczak

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Koncerty

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.