Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


White Lies - Harry McVeigh i Charles Cave - Nie wydalibyśmy płyty, w którą byśmy stuprocentowo nie wierzyli

19 Sierpnia 2011

Zadebiutowali w 2009 roku albumem "To Lose My Life", który trafił na szczyty list sprzedaży płytowych. Po tak ogromnym sukcesie oczekiwania wobec kolejnego krążka były równie wielkie. Album "Ritual" miał być dla nich swoistym sprawdzianem. Jak wyszło? - opinie krytyków były podzielone. Co natomiast o płycie myśli sam zespół, a także dlaczego tak chętnie koncertuje w naszym kraju - o tym m.in. rozmawiałam na początku sierpnia z wokalistą Harrym i basistą Charlesem przed koncertem White Lies w Phoenix Concert Theatre w Toronto.

fot. Małgorzata Sęczak
fot. Małgorzata Sęczak

Małgorzata Sęczak: Nie po raz pierwszy gracie w Toronto, wielokrotnie też koncertowaliście w Stanach. Czy te koncerty amerykańskie różnią się czymś od europejskich?

Harry McVeigh: Są różne miejsca i różna publiczność zarówno tutaj, jak i w Europie. Dużo trudniej jest się przebić w Ameryce, zorganizować tu trasę, przede wszystkim dlatego, że jest to bardzo drogie. No i mniejsze tłumy przychodzą tu na nasze koncerty.

Charles Cave: Ja mam wrażenie, że różnica polega na tym, że tutaj idzie się na koncert przede wszystkim po to, by spotkać się z przyjaciółmi, miło spędzić wieczór, zabawić się. Sam koncert jest tylko częścią udanego wieczoru. My kończymy grać, a ludzie zostają w klubie, zamawiają kolejne drinki. Natomiast w Europie na koncertach pojawiają się prawie wyłącznie fani, ludzie, którzy uwielbiają dany zespół i tylko dla niego kupują bilet. Ale tak jak powiedział Harry, mamy swoje ulubione miejsca po obydwu stronach oceanu.

MS: A jakie to miejsca? Gdzie czujecie się najbardziej lubiani i doceniani?

Harry i Charles: W Polsce!

MS: Serio?

Harry: Serio. Zawsze świetnie się tam czujemy i spotykamy się z bardzo ciepłym przyjęciem. Wydaje mi się, że najlepsze koncerty zagraliśmy właśnie w Polsce, wystąpiliśmy też tam na kilku festiwalach. Publiczność w Polsce fantastycznie reaguje na muzykę, naprawdę docenia artystów. Dlatego chętnie tam wracamy. Wiem, że wciąż jest sporo grup, które pomijają Polskę na swojej trasie, ale to wynika chyba z obawy, bo nie wiadomo, czego się spodziewać. Natomiast jeśli już raz ktoś tam zagra, nie ma takiej siły, żeby nie wrócił. Nie kokietuję, polska publiczność naprawdę jest naszą ulubioną. Ale dobrze gra nam się również w Danii, Holandii, Szkocji...

MS: Wkrótce znów wystąpicie w Polsce, tym razem podczas Coke Live Music Festival. Czego możemy spodziewać się po tym występie? Czym będzie się on różnił od koncertów zagranych w marcu w Warszawie i Poznaniu?

Charles: Inna będzie chociażby setlista. Teraz gramy przede wszystkim na festiwalach i te występy różnią się trochę od regularnych koncertów w klubach, jak to miało miejsce w Warszawie i Poznaniu. Tam zagraliśmy dla mniejszej publiczności, stąd nasze nastawienie było troszkę inne - nie chodziło o zrobienie wielkiego show, ale o nawiązanie bliższego kontaktu z tymi ludźmi, zaangażowanie ich w piosenki. Zaś na festiwalu gra się dla tłumów i chodzi bardziej o zrobienie spektakularnego show. Myślę, że piosenki White Lies sprawdzają się zarówno na festiwalach, jak i w klubach.

MS: Z czym kojarzy wam się Polska?

Charles: Z imprezami! Za każdym razem, kiedy jesteśmy w Warszawie chodzimy do takiego klubu - nie pamiętam, jak się nazywa, ale odbywają się tam genialne imprezy. Większość z nich kończy się u kogoś w mieszkaniu - wiesz, taka ciasna klitka w bloku na osiedlu socjalistycznym, popsuta winda... w środku prawie 50 osób i tyle samo butelek wódki. Świetna zabawa! Z czym jeszcze kojarzy mi się Polska? Z dobrym jedzeniem.

Harry: No właśnie, z jedzeniem. Pamiętam jak pierwszy raz zostaliśmy zaproszeni do tradycyjnej polskiej restauracji - pękaliśmy w szwach jak stamtąd wyszliśmy, ale jedzenie było wyśmienite.

Charles: Widzisz, dla nas kultura polska nigdy nie była tak zupełnie obca. Jest dość duża społeczność Polaków mieszkających w Anglii, zwłaszcza w Londynie, są polskie sklepy, w których i my robimy zakupy, do szkół chodzą polskie dzieci. Ja sam miałem w szkole wielu polskich kolegów, więc dużo słyszałem o waszym kraju zanim jeszcze do niego pojechałem. Kiedy zaczęliśmy koncertować w Polsce, nie czuliśmy się tam wcale obco.

Harry: Poza tym, wydaje mi się, że Polska nieźle radzi sobie ekonomicznie. Podczas kiedy inne kraje europejskie borykają się obecnie z ogromnymi problemami, wasz kraj cały czas szybko się rozwija. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Wielu z moich polskich znajomych właśnie z tego powodu wróciło z powrotem do domu.

MS: Pomówmy teraz trochę o waszym drugim albumie - "Ritual", który ukazał się na początku tego roku. Spora część recenzji, jakie zebrał nie należała do zbyt pochlebnych - zarzucano mu, że jest pompatyczny, kiczowaty... Jak radzicie sobie z taką krytyką?

Charles: Podchodzimy z pasją do naszej muzyki i nie wydalibyśmy płyty, w którą byśmy stuprocentowo nie wierzyli. "Ritual" jest naszym zdanie albumem co najmniej tak dobrym, o ile nie lepszym, niż debiut i najważniejsze jest dla nas to, że my sami jesteśmy z niego zadowoleni. Bardzo surowo i krytycznie sami siebie oceniamy i myślę, że nagraliśmy album, który odpowiada naszym standardom. Jesteśmy z niego dumni. Moim zdaniem cała ta krytyka, jaka posypała się na "Ritual" wynika z tego, że niektórzy dziennikarze mają problem z naszym zespolem, nie muzyką. Właściwie nie spotkałem się z taką krytyką, która wymierzona byłaby w muzykę zawartą na płycie, zawsze pojawiają się tylko zarzuty pod adresem zespołu. Inna rzecz, recenzje są często kopiowane i jeśli jednemu dziennikarzowi nie podoba się płyta, to dziesięciu innych napisze to samo. Uważam, że na tej płycie znajduje się 4-5 piosenek, które są najlepszymi, jakie kiedykolwiek nagraliśmy. Mówię tu o "Come Down", "Power & The Glory", "Peace & Quiet", "Turn The Bells", "Streetlights". To są moje ulubione piosenki z naszego repertuaru.

Harry: A ja myślę, że te recenzje i tak są odrobinę lepsze niż te, które pojawiły się po "To Lose My Life". Album świetnie radził sobie na listach i przyniósł nam spory sukces, a recenzenci i tak różnie się o nim wypowiadali. A "Ritual" zebrał sporo pozytywnych opinii, przynajmniej wśród dziennikarzy głównych magazynów muzycznych w Wielkiej Brytanii. Takie są moje obserwacje.

MS: A sami jak określilibyście tę płytę?

Charles: Powiedziałbym, że jest to płyta przejściowa. Nie jest tak odważna jak debiut, muzycznie i tekstowo jest bardziej delikatna i zrównoważona.

Harry: To jest zdecydowanie płyta przejściowa i zdecydowanie nie najlepsza, jaką kiedykolwiek nagraliśmy czy nagramy. Cały czas się rozwijamy i być może nagramy jeszcze ze dwa przeciętne albumy zanim uda się nagrać ten rewelacyjny. "Ritual" po prostu odzwierciedla stan naszych umiejętności na tym etapie kariery. Patrząc wstecz, na debiut, dostrzegam tam wiele rzeczy, których teraz już bym nie zagrał bądź nie zaśpiewał. Ale wtedy inne było nasze postrzeganie, inaczej pewne rzeczy odczuwaliśmy, byliśmy trochę innym zespołem. To chyba naturalne. To samo jest z tym albumem - jest śladem pewnego etapu w naszym rozwoju jako zespół. Ja również czuję się dumny z tych piosenek, absolutnie w nie wierzę.

MS: Jak wyglądała praca nad płytą? Czuliście jakąś presję po tak dobrze przyjętym pierwszym albumie?

Harry: Nie, nie było żadnej presji. Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że sami podejmujemy wszelkie decyzje w kwestii tego, co nagrywamy i kiedy nagrywamy. Jest oczywiście wiele osób, z którymi współpracujemy, bądź co bądź to jest biznes, ale nikt nam nie mówi, jaką muzykę mamy pisać. Jeśli zaś chodzi o pracę nad płytą, tym razem podeszliśmy do niej inaczej, mieliśmy już więcej doświadczenia, również tego nabytego podczas tras koncertowych. "Ritual" pisało nam się znacznie łatwiej i szybciej. Pierwszy album pisaliśmy wspólnie podczas pracy w studio - graliśmy piosenki i decydowaliśmy, co jest dobre, a co złe. Tym razem Charles i ja pracowaliśmy w domu, komponując i nagrywając gotowe kawałki na komputer. Wiele z nich powstało bardzo spontanicznie. I myślę, że taki sposób jest bardziej efektywny - sześć miesięcy zajęło nam nagranie połowy pierwszej płyty i zaledwie sześć tygodni nagranie całości drugiej.

MS: Jeśli chodzi o teksty, wiele w nich nawiązań do religii. Z czego to wynika?

Charles: Nie jestem osobą aż tak bardzo religijną, mam do religii spory dystans i myślę, że właśnie dlatego jestem dość obiektywny w wyrażaniu opinii na ten temat. Spotkałem się z wieloma religiami, przez miesiąc byłem nawet w Tybecie i obserwowałem wyznawców buddyzmu, miałem różne przemyślenia. Religia pełni olbrzymią rolę we współczesnym świecie, ale moim zdaniem warto zastanowić się nad nią z antropologicznego punktu widzenia - czego ludzie tak naprawdę poszukują w określonej religii, jakie czynniki decydują o tym, że niektórzy tak głęboko pokładają w coś wiarę. Dla mnie jest to fascynujący temat, ale podchodzę do niego prawie tak jak do fantastyki, czytam o różnych religiach tak, jak czyta się mitologię. Pierwszy nasz album był o miłości i śmierci, na drugim wciąż jest sporo o miłości, ale takiej mniej tragicznej. A teraz z kolei interesują mnie zwykłe, codzienne, może i trochę przyziemne sprawy, więc być może teksty na kolejnej płycie będą właśnie o tym.

MS: Chcę zapytać was o videoklip do drugiego singla - "Strangers" - wywołał on sporo kontrowersji, ponieważ przedstawia swoistą podróż po świecie fetyszystów. Czyj to był pomysł?

Harry: No tak... To był pomysł kilku ludzi z wytwórni i właściwie nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego na niego przystaliśmy. Może sam pomysł nie był tak do końca zły, ale sposób jego realizacji nie był chyba właściwy. Cóż, stało się, czegoś również się przez to nauczyliśmy. Generalnie podobają mi się wszystkie nasze videoklipy, wszystkie oprócz tego.

MS: Czyli żałujesz, że go nakręciliście?

Harry: Nie, niczego nie żałuję, zawsze podejmujemy decyzje, które w danej chwili wydają nam się słuszne, nawet jeśli później okazują się błędem. To video jest nawet momentami zabawne, ale nie jest to oczywiście najlepszy przykład sztuki wizualnej, jaką stworzyliśmy. I mam nadzieję, że niczego podobnego już nie nakręcimy. To była taka mała wtopa.

MS: A wasza największa wpadka na scenie?

Harry: Potykam się dość regularnie, raz zawadziłem o stojak z gitarą i prawie zaryłem twarzą o scenę.

Charles: Potknięcia zdarzają się nam wszystkim. Bo tak naprawdę, to wejście na scenę jest chyba najniebezpieczniejszym zadaniem podczas koncertu ;-) Później jest już dużo łatwiej, ma się swoje 4 metry kwadratowe, na których trzeba się poruszać i trudno się na takiej przestrzeni pogubić. Ale samo przejście z garderoby na scenę - kurczę, to jest naprawdę wyczyn! Zwłaszcza, gdy chce się jednocześnie powitać publiczność...

Harry: Oprócz tego zdarza mi się dość często pomylić tekst, czasami są to drobne błędy, których i tak większość nie zauważa, a czasami pomylę kilka wersów. Ale widzę, że fani podchodzą do tego bardzo wyrozumiale, z reguły po ich uśmiechach orientuję się, że coś pokopałem. A poza tym tragedii jak do tej pory nie było, żaden z nas nie zwymiotował na scenie ;-)

MS: Jeździcie po świecie, gracie mnóstwo koncertów - jak wygląda życie w trasie dla White Lies?

Harry: Zwiedzamy, staramy się zobaczyć jak najwięcej podczas tych podróży. Myślę, że najfajniejszą częścią naszej pracy jest właśnie możliwość zobaczenia tych wszystkich miejsc, o których się wcześniej tylko marzyło. Czasami gramy w piłkę albo w frisby, oglądamy filmy, czytamy. Jack uprawia jogging, mnie raczej to nie grozi. Generalnie się nie nudzimy. Od czasu do czasu wychodzimy na piwo, ale raczej nie należymy do tych grup, które co noc imprezują. No i lubimy dobrze zjeść, więc zaliczamy jak najwięcej restauracji.

MS: Gdzie widzicie swój zespół za 5 lat?

Harry: Najprawdopodobniej będziemy robić dokładnie to, co robimy teraz. Nie mamy takich marzeń, że za 5 lat to osiągniemy to, czy tamto. Mamy ambicje pisać dobrą muzykę, mam też nadzieję, że nie zabraknie nam wiary w ten zespół, że bez względu na wszystko utrzymamy go i nie ugniemy się przed żadną presją. Chciałbym, by White Lies postrzegano jako zespół, który tworzy dobrą, intrygującą muzykę pop.

Charles: Założyliśmy zespół kiedy mieliśmy 18 lat i mam wrażenie, że muzycznie bardzo szybko dorastamy. Zależy nam na tym, by uchwycić wszystkie te etapy naszego muzycznego rozwoju. Myślę, że za 5 lat będziemy mieć już w dorobku jakieś 4 płyty, ale te kolejne zapewne będą zupełnie inne od tych dotychczasowych. Nie wiem jeszcze, w jakim pójdziemy kierunku, ale na pewno ta nasza muzyka będzie się zmieniać, a my będziemy czuli się coraz bardziej pewni w tym, co robimy.

MS: A plany na najbliższą przyszłość? Myślicie już o nowym materiale?

Harry: Do końca roku będziemy koncertować - teraz jeszcze festiwale, na jesieni koncerty w klubach, trochę też musimy odpocząć. Myślę, że za pisanie nowych piosenek weźmiemy się w pierwszej połowie przyszłego roku.

Charles: Zaczniemy pisać, kiedy przyjdzie na to właściwy moment, a na razie go nie czujemy, więc nie ma sensu się zmuszać. To dość naturalny proces. Kiedy jednak już się do jakiegoś pomysłu napalimy, to piszemy dość szybko i ciężko pracujemy - jesteśmy wówczas w stanie napisać i nagrać cały album w przeciągu kilku tygodni. Są szanse, że nowy album White Lies ukaże się już w przyszłym roku.

MS: Dzięki za rozmowę i do zobaczenia w Krakowie.

Małgorzata Sęczak

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.