Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Andi Deris - Helloween - Zawsze jest jakieś światło na końcu tunelu...

22 Stycznia 2013

Choć niebawem świętować będą 30-lecie istnienia zespołu, panowie z Helloween ani myślą zwalniać tempa. Dziś premiera ich nowego, czternastego już krążka zatytułowanego "Straight Out of Hell". Kilka dni temu miałam przyjemność porozmawiać z wokalistą, Andim Derisem. Zapraszam do lektury.

fot. Martin Hausler
fot. Martin Hausler

Małgorzata Sęczak: Już wkrótce ukaże się wasza nowa płyta zatytułowana "Straight Out of Hell" - co możesz powiedzieć na temat tego materiału, jak porównać go do poprzednich, zwłaszcza do ostatniego albumu "7 Sinners"?

Andi Deris: Niestety, nie mogę być tu obiektywny, bo wszystkie nasze albumy traktujemy jak własne dzieci, więc wszystkie je kochamy. Ale całkowicie zgadzam się z opinią tych, którzy albumu słuchali, a którzy mówią, że generalnie jest to płyta bardziej pozytywna, a jednocześnie bardziej agresywna od swojej poprzedniczki. I to nas bardzo cieszy, bo takie właśnie było zamierzenie - nagrać album jak najbardziej pozytywny w swojej wymowie.

MS: Tematyka "7 Sinners" oscylowała wokół grzechów śmiertelnych. Czy na nowym albumie również mamy do czynienia z jakimś tematem przewodnim? Mógłbyś go nazwać albumem koncepcyjnym?

Andi: Wiesz co, nie lubimy tego pojęcia albumu koncepcyjnego, choć przyznam, że faktycznie i tu jest pewien motyw przewodni, który mniej więcej dotyczy społeczeństwa, moralnej etyki obecnego kryzysu. Jest w tych tekstach sporo agresji i ostrych słów kierowanych pod adresem bankierów, managerów i wszystkich tych idiotów odpowiedzialnych za problemy, z którymi świat się obecnie boryka. Lecz mimo tych mocnych słów, wymowa całego albumu i tak jest optymistyczna i daje nadzieję. Zawsze zresztą staramy się, by w naszych piosenkach było jakieś szczęśliwe zakończenie, nie chcemy zostawiać ludzi w przekonaniu, że wszystko jest czarne i beznadziejne. Bo przecież zawsze jest jaieś światło na końcu tunelu.

MS: Singlem promującym nowy krążek jest piosenka twojego autorstwa - "Nabataea". To nazwa starożytnego, arabskiego królestwa - skąd wzięło się u ciebie zainteresowanie tym tematem?

Andi: Przez setki lat Nabataea traktowana była na zasadzie legendy, podobnie jak Atlantyda, aż do początków ubiegłego wieku, kiedy odkryto starożytną metropolię Petra i wówczas okazało się, że Nabataea nie była jedynie mityczną krainą, lecz naprawdę istniała. To, co mnie tak zaciekawił w tym temacie to fakt, że najprawdopodobniej Nabataea była pierwszą demokracją, jaką obecnie znamy. Jej mieszkańcy żyli w bogactwie, mimo że nie posiadali niewolników, nie mieli wojska, nie prowadzili wojen przeciwko innym nacjom. Wiem, zbyt piękne, by było prawdziwe. Bo jest to coś, czego my w tej chwili tak desperacko poszukujemy - systemu, w którym nie ma wojen, biedy, w którym wszyscy mieszkańcy są w miarę zadowoleni. Wydaje się to niemożliwe, ale nagle odkrywamy takie państwo, które istniało trzy tysiące lat temu i miało to wszystko. Jak dla mnie niesamowity, naprawdę fascynujący temat!

MS: Jedna z wersji utworu "Burning Sun" napisanego przez Michaela poświęcona jest pamięci zmarłego w ubiegłym roku Jona Lorda. Kim był dla Was Jon?

Andi: Tak, to piosenka Mike'a, który po prostu kocha Deep Purple, kochał Jona Lorda, Ritchie'go Blackmora, wszystkich i wszystko, co związane jest z tym zespołem. Jon i Mike znali się, spotkali się na kilku festiwalach. I dlatego bardzo dotknęła go śmierć Jona w ubiegłym roku, chciał w jakiś sposób uczcić Jego pamięć i zadedykować Mu jeden z utworów z nowej płyty. A przy tym ciekaw był, jak będzie brzmieć szybka metalowa piosenka, jeśli jedną z gitar zastąpi się organami Hammonda. Myślę, że ta wersja "Burning Sun" brzmi nieźle i mam nadzieję, że Jon nie grzmi na nas gdzieś z zaświatów, bo nam naprawdę się ona podoba :)

MS: Ponownie na albumie znajduje się 13 utworów w wersji podstawowej - to zbieg okoliczności, czy może szczęśliwa liczba?

Andi: Nie, to czysty zbieg okoliczności. Zawsze staramy się, by na albumie było pomiędzy 60 a 65 minut muzyki, w przypadku "Straight Out of Hell" wyszło 65, ale generalnie nie przekraczamy tej długości, bo wówczas album robi się zwyczajnie nudny. Oczywiście mieliśmy dużo więcej piosenek, które nie weszły na płytę, przede wszystkim dlatego, że nie pasowały klimatem - były albo zbyt poważne albo zbyt mroczne, a jak mówiłem, założyliśmy sobie, że będzie to album bardzo pozytywny i tym kryterium kierowaliśmy się przy wyborze piosenek. Te, które pozostały być może znajdą się na następnym wydawnictwie, kto wie.

MS: Po tym, jak dołączyłeś do Helloween większość piosenek pisałeś sam, ale od jakiegoś czasu prawie wszyscy w zespole udzielają się twórczo, co może mieć i dobre i złe strony. Zatem ułatwia, czy utrudnia to pracę?

Andi: Jest zdecydowanie łatwiej! Odkąd Markus i Sascha zaczęli pisać piosenki, a muszę dodać, że piszą bardzo dobre piosenki, mamy mnóstwo materiału, z którego możemy wybierać. Nie ma więc tego typu sytuacji, że nie możemy dokończyć albumu, bo brakuje nam trzech czy czterech kawałków, które by się w jakiś sposób wiązały z resztą. A taki problem mieliśmy w przeszłości, kiedy tylko ja i Mike pisaliśmy piosenki, co oznaczało, że każdy z nas musiał mieć ich przynajmniej 10, by można było myśleć o kolejnym albumie. A przecież nie zawsze jest tak, że pomysły przychodzą jak na zawołanie, czasami brakuje weny i wówczas trzeba się zmuszać, by coś z siebie wycisnąć. A to zamiast pożądanych rezultatów, przynosi jedynie stres. Więc teraz mamy naprawdę komfortową sytuację.

MS: W obecnym składzie gracie od 2005 r - to jeden z najdłużej funkcjonujących składów w historii zespołu. Czemu to można zawdzięczać?

Andi: Myślę, że sekret tkwi w tym, że każdy z nas jest normalnym, twardo stąpającym po ziemi facetem, lubimy się nawzajem i szanujemy i nikt z nas nie ma potrzeby, by czuć się tym najważniejszym, tym numerem jeden. A mieliśmy takie doświadczenia w przeszłości, niestety. W obecnym składzie nie mamy tego typu problemów, dogadujemy się we wszystkich kwestiach. I nawet jeśli jesteśmy w trasie i przebywamy ze sobą bezustannie przez kilka tygodni czy miesięcy, to i tak mamy ochotę spędzać ze sobą wolny czas po koncertach, siedząc w hotelowym barze i pijąc whisky ;) I jeśli tak dobrze rozumieliśmy się przez ostatnie 8 lat, to przez kolejne 10 pewnie też będziemy :)

MS: Czego wam życzę :) A teraz trochę z innej beczki - pod koniec lat 90. nagrałeś dwa solowe albumy - czy od tamtej pory nie myślałeś o kolejnym solowym projekcie?

Andi: Tak się składa, że właśnie teraz jestem w trakcie nagrywania albumu, który chyba mogę uznać za solowy, bo napisałem na nim wszystkie piosenki. Ku mojej ogromnej radości znalazłem również grupę wspaniałych muzyków tu, na Wyspach Kanaryjskich. Zrobili oni na mnie tak wielkie wrażenie, że postanowiłem zaprosić ich do współpracy. Pewnie wkrótce zagramy wspólnie kilka koncertów, a po trasie z Helloween być może uda mi się zorganizować jakąś trasę z nimi.

MS: Będziecie występować pod jakąś nazwą, czy będzie to projekt sygnowany twoim nazwiskiem?

Andi: W sumie jeszcze nie wiem. Może wymyślę jakąś nazwę w rodzaju Bad Bankers, czy coś w tym stylu. Wymowa tych piosenek jest bardzo ostra, w tekstach jest wiele brudnych, wulgarnych słów. Czysta złość, ale skierowana nie przeciwko ludzkości, lecz przeciwko tym wszystkim dupkom, którzy niszczą wszelkie wartości i prowadzą świat w niewłaściwym kierunku.

MS: Z tego, co wiem, nigdy nie nagrałeś piosenki po niemiecku. Było to dla ciebie oczywiste od samego początku, że będziesz śpiewał wyłącznie po angielsku?

Andi: Każdy, kto w latach 80. w Niemczech myślał o zrobieniu międzynarodowej kariery, miał świadomość tego, że jedynym sposobem osiągnięcia tego celu jest język angielski. Wiele, wiele lat później zespołowi Rammstein udało się przebić z językiem niemieckim, ale kiedy ja zaczynałem, było to po prostu niemożliwe. Nie było zapotrzebowania na takie śpiewanie, nikt wówczas by tego nie słuchał. Więc angielski to była jedyna furtka, przez którą można było wydostać się ze swoją muzyką poza obszar Niemiec.

MS: Skoro już sięgamy tak sobie do przeszłości - z Helloween związany jesteś od prawie 20 lat, z muzyką w ogóle - jeszcze dłużej. Powiedz, jakie zmiany na scenie muzyki metalowej zaobserwowałeś przez wszystkie te lata?

Andi: Moim zdaniem największe zmiany nastąpiły w latach 90., kiedy to stacja MTV głosiła wszem i wobec, że wkrótce nastąpi upadek i koniec metalu. Spowodowane było to tym, że rockowe i metalowe zespoły nie płaciły MTV za emitowanie ich klipów, więc MTV nie mogło na takich zespołach zarabiać. Siali więc tę propagandę o zbliżającym się końcu muzyki metalowej. Niektórzy ludzie się na to nabierali, inni nie, ale zdecydowanie nie był to zbyt stabilny okres dla tego gatunku. Pod koniec lat 90. już chyba wszyscy zorientowali się, jaką polityke prowadziła ta stacja i od tamtej pory pozycja zespołów metalowych stale rośnie. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, można więc powiedzieć, że nic nie zmieniło się na scenie metalowej, bo po tym niekorzystnym okresie lat 90. znów wszystko wróciło na swoje właściwe miejsce i funkcjonuje jak dawniej. Z ogromną radością mogę powiedzieć, że w tej chwili Helloween ma naprawdę mocną bazę fanów na całym świecie i znów są to miliony ludzi, którzy nas słuchają.

MS: Pamiętasz swój pierwszy koncert w Polsce?

Andi: Jasne, to był świetny koncert, nie spodziewaliśmy się nawet, że mamy w Polsce tylu szalonych fanów. Zostaliśmy naprawdę bardzo ciepło przyjęci, choć pamiętam też, że było wówczas bardzo, bardzo zimno - do tego stopnia, że nawet podczas próby musieliśmy mieć włączone wszystkie światła, żeby w miarę komfortowo czuć się na scenie.

MS: Ale przecież pierwszy raz odwiedziłeś nasz kraj z Pink Cream 69 w 1992 r.

Andi: Tak, zgadza się, ale przyznam, że niewiele pamiętam z tamtego koncertu, bo graliśmy jedynie przez 40 minut, jako support przed Europe. Natomiast te wrażenia z pierwszego koncertu Helloween w Polsce pamiętam bardzo dobrze, właśnie z powodu tego fantastycznego przyjęcia przez fanów. W ogóle ze wszystkich koncertów najbardziej pamięta się publiczność i atmosferę. W Polsce ta atmosfera jest niesamowita - może to kwestia ilości alkoholu, jaki pijecie (śmiech). Chociaż... w Niemczech ludzie też dużo piją, zwłaszcza jeśli chcą poszaleć. Ale polscy fani zawsze nas bardzo entuzjastycznie przyjmują, od momentu, kiedy wychodzimy na scenę. W innych krajach musimy czasem pograć z 20-30 minut, by trochę rozkręcić publiczność, a w Polsce szaleństwo zaczyna się od pierwszych minut. I to was wyróżnia.

MS: Miło to słyszeć. Zatem już wkrótce, bo w marcu będziecie mieli okazję znów tego doświadczyć na koncertach w Warszawie i Krakowie...

Andi: Już się cieszę. Mam tylko nadzieję, że znów nie będzie tak zimno ;)

MS: Andi, wielkie dzięki za tę rozmowę i do zobaczenia w marcu.

Małgorzata Sęczak

dodajdo

Komentarze

Adaś

00:49, 24-01-2013 | zgłoś

Stare pierniki Ale grają fajnie:)

Oktawian

00:43, 24-01-2013 | zgłoś

Wywiad klasa. Też czekam na płytkę, po przeczytaniu recenzji w waszym magazynie tym bardziej jestem jej ciekaw!

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Forum

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.