Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Damian Lange - Transsexdisco - Jakoś podświadomie opisuję te ciemniejsze strony człowieka.

2 Marca 2013

Szef SP Records Sławek Pietrzak do tego stopnia ceni możliwości pisarskie Damiana Lange, że w specjalnym oświadczeniu "posadził" go na jednej ławce z Kazikiem, Grabażem i Nosowską. Można by pomyśleć, że to zwykły chwyt marketingowy (zresztą co by nie mówić z wymienionych artystów aż 2/3 korzysta właśnie z usług firmy Pietrzaka). Kto zapoznał się z nową płytą Transsexdisco musi jednak przyznać, że to twierdzenie jest zasadne. Olsztynianin ma lekkie pióro i potrafi całkiem poważne tematy "sprzedać" efektywnie , w sposób prosty (nie prostacki!) i dosadny. Okazał się też dobrym rozmówcą...


Tommy: Na nowej płycie zmieszaliście stylistyki, które wydają się bardzo odległe. Do jakiej grupy odbiorców skierowana jest wasza muzyczna propozycja? "Koledzy punkowcy" się nie pogniewają?

Damian: Po pierwsze z punkiem i całą subkulturą punkową mamy tyle wspólnego, co tybetańscy mnisi z dyskoteką Electro-Haus na Ibizie. Nasza nowa płyta powstawała w delikatnym nieładzie, pierwszy raz w życiu poczuliśmy odpowiedzialność za naszą sztukę. Pojawiła się wytwórnia, która również dołożyła swoje pomysły w kwestii piosenek przez nas nagranych. Było ich razem 18, a wydaliśmy 13. Mówiąc krótko, bardziej obserwowaliśmy ten proces niż w nim uczestniczyliśmy, ale w końcu wiemy jak to wygląda i z czym się to je. Aranżacje piosenek są różne, ponieważ zebraliśmy w całość dotychczasowe, muzyczne loty, w których szukaliśmy i nadal szukamy swojego stylu, który raczej powinien sam się wyklarować. Z drugiej strony lubimy łączyć style i myślimy, że z odpowiednim podejściem i pomysłem uda nam się nagrać w przyszłości płytę, która mimo różnych muzycznych klimatów, będzie spójna i przyjemna do słuchania. Płytę Transsexdisco kierujemy raczej do naszych rówieśników, ale z obserwacji wynika, że podobnie jak pierwsza dociera do szerszego grona odbiorców. Co nas cieszy oczywiście.

Tommy: "Mam już dosyć pierdolenia tych tandetnych hitów z dupy, co na stacjach komercyjnych wyśpiewują tępe suki..." - mocne słowa, swoisty manifest i podejrzewam, że wiele osób jest podobnego zdania, ale czy nie wydaje Ci się, że te komercyjne stacje nadają właśnie taką muzykę, jakiej oczekują ludzie, jakiej chcą słuchać?

Damian: Słowa mocne, ale zapewniam, że nie chodziło mi o manifest, protest czy jakiś mój osobisty bunt. To tylko mocniejszy opis sytuacji. Stwierdzenie faktu. Myślę, że nie da się powstrzymać tego procesu. W mediach jest coraz więcej muzyki, która ze sztuką raczej nie ma zbyt wiele wspólnego. Niestety trzeba się z tym pogodzić i robić swoje. Ludzie chcą słuchać muzyki prostej, która nie zmusza do myślenia i poprawia nastrój w ciągu dnia. Na szczęście jesteśmy różni i różnych doznań oczekujemy od świata muzyki, teatru czy filmu. My jednak chcemy zgłębiać ludzką psychikę i opisywać wszystkie stany świadomości, nie tylko te, w których wszytko wydaje się takie proste. Szkoda tylko, że wciąż za mało jest miejsca w mediach dla zespołów, artystów, którzy opisują melodią i słowem wewnętrzne emocje człowieka.

Tommy: Skoro już poruszyliśmy temat komercyjnych stacji, to powiedz jak wspominasz występ w programie Kuby Wojewódzkiego, trudno było się dostać?

Damian: Było to dla nas bardzo ciekawe doświadczenie. Oglądaliśmy produkcję programu od środka i zagraliśmy swoją piosenkę. Jedyne co nam trochę udziwniło pobyt w programie to fakt, że graliśmy z playbacku, co nie jest komfortową formą przekazu. Ciężko nam było wczuć się w emocje, które niosła ta piosenka, ale daliśmy radę. Do programu dostaliśmy się w ramach nagrody publiczności na Zimowej Giełdzie Piosenki w Opolu. Trochę to trwało zanim zadzwonił telefon z programu "Kuba Wojewódzki", ale w końcu zadzwonił i mieliśmy okazję pokazać odrobinę swojej muzyki w kraju. Małymi krokami do przodu!

Tommy: "Uboczny efekt narzekania" to tylko i wyłącznie przeszyty ironią manifest człowieka, którego rozczarowują pewne kwestie, czy może chcesz nas trochę pocieszyć i sprawić, abyśmy uwierzyli w to, że koledzy za chwilę wrócą z zarobkowej emigracji?

Damian: Ironia to dobre hasło, by opisać ten utwór. Ja również mam znajomych za granicą i z tego, co widzę i słyszę, raczej tak szybko nie wrócą do domu. Za bardzo nie interesuję się polityką, ale odczuwam w jakimś stopniu problem życia w Polsce. Mimo tego chciałbym być szczęśliwy w swoim kraju. Cieszyć się z tego, co mam, i co jest dla nas wszystkich. Wiem, jak prosto przychodzi nam marudzenie i narzekanie na wszystko dookoła, a mimo to szukam odrobiny radości i akceptacji stanu rzeczy. W sumie chciałem się trochę pocieszyć i podzielić się taką utopijną wizją z innymi, bo czasami trzeba po prostu się uśmiechnąć. Nikt też nie udowodnił , że cuda nie istnieją...

Tommy: W ogóle to skąd u Ciebie tyle negatywnych emocji, wyglądasz na pozytywnie nastawionego gościa? Muzyka pomaga Ci uwolnić się od tych negatywnych myśli? Sypniesz ironią, wyżalisz się trochę w tekstach i potem jest OK, lepiej dostrzegasz pozytywne strony życia?

Damian: Czy negatywnych? Raczej nie. Staram się cieszyć życiem na ile się da. Fakt jest taki, że akurat na nowej płycie czuć jakiś niepokój, a całość w tekstach jest okraszona delikatnym mrokiem. Jakoś podświadomie opisuje te ciemniejsze strony człowieka. Pisanie tekstów traktuję trochę jak pamiętnik, w którym opisuję doświadczenia, ale nie te namacalne tylko te, które pozostają w głowie z obserwacji. Mówię o relacjach typowych dla każdego człowieka, który nadal uczy się życia. Każdy z nas doskonale wie, że czasami odczuwamy chaos, brak zrozumienia, a nawet ciężko jest komuś wytłumaczyć, co nas tak naprawdę boli. Ja tłumaczę to w tekstach, ale proszę mi uwierzyć - dostrzegam i odczuwam także te pozytywne strony, ale zwyczajnie mniej o nich wspominam w tekstach. Być może lepiej mi się pisze o czymś, czego się obawiam.

Tommy: Który z Twoich tekstów najbliżej określa Twoją osobę?

Damian: Podczas pewnych zawirowań życiowych napisałem tekst do piosenki "Bez Powodu", bardzo mocno się utożsamiam z nim. Rozejrzałem się dookoła na ludzi wokół mnie - tych blisko i tych daleko, ale też przyjrzałem się dokładnie samemu sobie i opisałem pewien moment w moim życiu. Dodałbym jeszcze utwór "Jakoś to będzie", ponieważ często czuję jakiś strach, który powoduje, że nie mogę zacząć działać i ukrywam się w sobie. Ale mam świadomość, że muszę w końcu wyjść do ludzi i funkcjonować z nimi na różnych płaszczyznach. Wtedy wszystko zaczyna iść do przodu i czuję się znacznie lepiej we własnym otoczeniu.

Tommy: Masz swoich ulubionych tekściarzy, mistrzów?

Damian: Sam nie wiem. Raczej nie mam. Pisanie przychodzi mi naturalnie i tak naprawdę ciężko mi o tym mówić, pewnie tak jak innym artystom piszącym teksty piosenek. Czasami oczywiście zatrzymuję się dłużej na jakieś piosence, w której przyciągają mnie głównie słowa, ale nie analizuję ich. Po prostu słucham i wchłaniam. Jednego też jestem pewien... gdybym spotkał człowieka, który według mnie jest świetnym tekściarzem i przepięknie opisuje rzeczywistość, to nigdy bym go nie zapytał jak to robi. Jeśli nawet by miał miano mistrza. To wewnętrzna i bardzo osobista sfera.

Tommy: Podejrzewam, że nie żyjecie z muzyki. Zdradzisz naszym czytelnikom, czym zajmujecie się na co dzień?

Damian: Na pewno myślimy bardzo często o muzyce i o tym, co będzie dalej. A że muzyka to nie wszystko i lekko się przy niej stąpa po ziemi, staramy się zajmować tym, co daje stabilność. Ja próbuję ogarniać wszystko, co dotyczy zespołu - pilnuję z większym lub mniejszym efektem spraw związanych z koncertami, oczywiście pomagają też przyjaciele z zespołu, bez których już dawno by się człowiek wypalił. Czasami pracuję dorywczo gdzie się właściwie da. Paweł, czyli perkusista, walczy dzielenie z edukacją, studiuje w Gdyni, a każdy wolny czas poświęca muzykowaniu. Krzysiu gra na basie. Poza tym pracuje dorywczo w różnych dziedzinach nie zabierających całego czasu, tak by móc grać koncerty. Marcin, nasz klawiszowiec, pracuje od niedawna w pewnej firmie. Można powiedzieć, że spełnia się zawodowo, a ukończył wydział Bioinżynierii. Właściwie to nie przelewa się nikomu, ale mimo wszystko nadal poświęcamy większość czasu i myśli muzyce. Mamy wrażenie, że jeszcze dużo przed nami do zrobienia. I chcemy to zrobić!

Praca pracą, ale relaks też jest ważny. Relaksują się od lewej:Krzysztof Napiórkowski - bas, Damian Lange - gitara, śpiew, kompozycje, teksty, Marcin Matyszewski - klawisze, Paweł Łach - perkusja


Tommy: Jeszcze przed nagraniem pierwszej płyty zdobyliście wiele nagród na ogólnopolskich festiwalach/konkursach. Były z tego jakieś wymierne korzyści, poza możliwością sprawdzenia siebie?

Damian: Co byś nie wygrał i tak musisz swoje zagrać na scenie, ponosić trochę sprzętu, podróżować, grać za kilka groszy, nie spać, poczuć na własnym ciele i umyśle dolę muzyka. Udało nam się wygrać kilka konkursów, co w tamtych chwilach dawało całkiem niezłego kopa do działania i to sympatyczne zdziwienie, że jednak coś tam potrafimy. Jakiś większych korzyści nie odczuliśmy, poza tymi duchowymi, chodź bardzo ważnymi dla młodego zespołu. Myślę, że trzeba grać koncerty, jak najwięcej koncertów. Dlatego też naturalnie przystosowaliśmy się do bycia zespołem koncertowym. I tak też byśmy chcieli być postrzegani.

Tommy: Dlaczego tak często zmienialiście perkusistów? Zdaje się, że reszta składu od samego poczatku pozstaje taka sama.

Damian: To prawda, że trzech z nas zawsze było monolitem, perkusistów było natomiast kilku. Czemu? Właściwie to nie wiem. Jedno co mi przychodzi do głowy jako powód tych zmian, to fakt, że zawsze parliśmy do przodu z koncertami. Byliśmy i jesteśmy gotowi zagrać ich mnóstwo. Nie każdy z bębniarzy miał czas i ochotę na taką prace. A lekko nie jest. Nigdy nie powstawały jakieś toksyny, każdy nowy perkusista odchodził z własnej woli i z uśmiechem na twarzy, a to założył rodzinę, czy wyjechał na studia za granicę, albo po prostu się znużył podróżami lub nie czuł tego samego co my. Bardzo proste i przyziemne sprawy powodowały te zmiany. Zawsze obawialiśmy się, że bez perkusisty możemy mieć jakiś zastój, ale na szczęście dotrwaliśmy całkiem płynnie do punktu, w którym teraz jesteśmy.

Tommy: Powiedz jak doszło do współpracy z SP Records.

Damian: Prawie jak w filmie! Jakieś trzy lata temu wysyłaliśmy do rozgłośni radiowych nasze cztery utwory promujące pierwszą płytę "Ultrachemia". Z tego, co pamiętam wysłaliśmy ich chyba do około 120. Oczywiście nic się nie stało - nikt nie dzwonił, nie pisał, ale tego akurat się raczej spodziewaliśmy. Po dość długim czasie dostaliśmy zaproszenie na supportowanie zespołu Strachy Na Lachy w Olsztynie i w Warszawie. No i to było coś! Jak się później okazało, nasze promo wysłuchał, a nawet puszczał w autorskiej audycji Grabaż, co było dla nas miłym zaskoczeniem. Potem postanowił nas zaprosić na te dwa koncerty. W Warszawie na koncercie pojawił się Sławek Pietrzak, właściciel SP RECORDS, porozmawialiśmy trochę, daliśmy mu świeży materiał i po kilku miesiącach uzgodniliśmy, że będziemy współpracować - czyli wydawać płyty pod szyldem SP. Było to spore wydarzenie w naszych głowach. Dopiero teraz właściwie ochłonęliśmy i chcemy wydać kolejną płytę. Już nad tym pracujemy!

Tommy: Jak z perspektywy poprzedniej płyty, którą wydaliście sami oceniasz możliwości, które daje współpraca z profesjonalną wytwórnią płytową? Dużo młodych zespołów, z tego co wiem, nawet nie zabiega o taką współpracę, boją się ograniczenia "wolności" czy też kagańca umowy.

Damian: Wydając pierwszą płytę mieliśmy wszystko, co było potrzebne - pomysł, piosenki, wsparcie finansowe przyjaciół i chęci. Zabrakło jednak jednej ważnej rzeczy - promocji. Naprawdę ciężko jest uświadomić ludziom w tak dużym kraju, że jest gdzieś w Olsztynie taki zespół, który właśnie wydał płytę i chciałby się podzielić tym wydarzeniem z każdym. Obecnie element promocyjny w jakimś stopniu daje wytwórnia - mam na myśli portale muzyczne, gazety, Internet oraz radio. Oczywiście nie ma pewności, że twój zespół będzie hulał w eterze, bo po prostu może się nie podobać twoja muzyka. Na szczęście nasz pierwszy singiel znalazł się na antenie kilku rozgłośni. Wszystko to buduje w społeczeństwie świadomość istnienia zespołu. Dużym wsparciem są rady i wskazówki doświadczonych ludzi, nikt nie ma zamiaru czegoś nam narzucać, nadal czujemy się swobodnie, biorąc jedynie pod uwagę podpowiedzi płynące z wytwórni. Przecież obie strony chcą jak najlepiej dla wspólnego sukcesu. W kwestii umowy? To nie cyrograf z diabłem. Buduje się tylko profesjonalizm. Odczuliśmy w końcu, że nie jesteśmy sami. Nie mam pojęcia, jak wygląda współpraca w innych wytwórniach, ale jeśli chodzi o nas i SP, jak na razie wszystko jest w porządku.

Tommy: Kto jest pomysłodawcą okładki, musisz przyznać, że jest trochę kontrowersyjna...

Damian: Dobrze, że dziewczęta na froncie okładki mają na sobie chociaż ubrania. Myślę, że kontrowersyjna jednak nie jest. Jest zwyczajnie inna. Zdjęcie powstało na spontanie, podczas naszego pobytu w wytwórni. Pojechaliśmy ze Sławkiem Pietrzakiem do zaprzyjaźnionego studia fotograficznego i zrobiliśmy kilka takich fotek. Zdecydowanie to była jego wizja, i myślę, że bardziej miał w głowie nazwę naszego zespołu, co chciał uwydatnić w jakiś sposób. Są różne opinie na temat tej okładki. Nawet my sami jeszcze nie przywykliśmy do niej. No cóż... przynajmniej jest o czym pogadać ;-)

Tommy: Macie już jakieś plany na dalszy rozwój kariery?

Damian: Mamy. Z racji tego, że płyta jest świeża, chcemy ją ograć dobrze na koncertach i jak wspominałem wcześniej, chcemy ich grać jak najwięcej. Będziemy prezentować również numery z pierwszej płyty. Dobrze już nam wychodzą na żywo, a z nowymi jeszcze walczymy w pozytywnym sensie. Powolutku w głowie układam już kolejna płytę. Mamy pierwsze melodie, teksty, więc będziemy się starać robić jak najczęściej próby, by na jesieni wejść do studia i nagrać pierwsze wersje nowego materiału. Nie mogę się doczekać tego procesu twórczego. Mam wrażenie, że jesteśmy bardziej doświadczeni w tym wszystkim, a i mam co opisywać w tekstach. Nazbierało się w głowie. Marzą nam się festiwale, czy jakieś duże koncerty wiosenno - letnie. Zobaczymy. Pracujemy dalej i cierpliwie czekamy na rozwój wydarzeń.

Tommy: Ostatnie pytanie - podaj dwa powody, dla których nasi czytelnicy powinni kupić Waszą płytę.

Damian:
Powód nr 1 - warto wspierać młode polskie zespoły, aby mogły się dalej rozwijać i czuć, że to odpowiednia droga.

Powód nr 2 - Nasza płyta zawiera szczery przekaz tekstowy i dość energiczne piosenki. Pobudza do działania i przemyśleń, dzięki którym można poczuć się lepiej.

Przeczytaj recenzję płyty "Transsexdisco".

Tommy

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Forum

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.