Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Maciek Wasio - OCN - Czuję się jak mała kropla w tym całym wodospadzie chwil...

8 Kwietnia 2013

Mają już na swoim koncie kilka albumów, właśnie wychodzi "Waterfall" - pierwszy anglojęzyczny w całej ich karierze. Ponadto zaskoczyli wszystkich zmianą nazwy zespołu Ocean, na OCN! Co się przyczyniło do tych zmian oraz co jeszcze szykują, dowiecie się, czytając rozmowę, jaką przeprowadziłam z liderem grupy - Maćkiem Wasio.

fot. Roland Okon
fot. Roland Okon

Patrycja Poterańska: "Waterfall" będzie waszym szóstym, ale pierwszym anglojęzycznym albumem, a do tego zostanie wydany już jako OCN, a nie Ocean. Czy to oznacza koniec ery polskiego zespołu Ocean, śpiewającego teksty w języku polskim? Będziecie nagrywać teraz kawałki tylko i wyłącznie po angielsku?

Maciek: Wiesz co, czas pokaże, ciężko nas tutaj prosić o jakieś konkretne deklaracje. Przez podkręcenie nazwy zaznaczamy, że zaczął się jakiś nowy etap dla nas. Mogę też zdradzić, że nie tylko w Polsce. Natomiast jesteśmy również przygotowani do koncertowania z naszym starszym materiałem, co zresztą miało miejsce na Festivalu Sziget na Węgrzech. Będziemy nadal wracali do piosenek po polsku. Nie wiem tylko, czy to się wydarzy w krótkiej czy dalekiej przyszłości. Ale jest i pomysł, by piosenki z płyty "Waterfall" zaśpiewać również w języku polskim. Czas pokaże... Na razie mamy ten album, ruszamy z promocją, ruszamy z koncertami, więc etap, na którym jesteśmy, jest jakby wyraźnie zaznaczony przez postać tej płyty.

P: Dlaczego nadaliście jej tytuł "Waterfall" czyli "wodospad" - co kryje się pod tą nazwą ?

Maciek: Każdy, kto zapoznał się z piosenką "Waterfall", może sobie wyobrazić, o czym ta piosenka opowiada. Dość dużo się pozmieniało w moim życiu w momencie, w którym rozpocząłem swoją przygodę z surfingiem i polowaniem na wielkie fale w różnych, czasem bardzo dziwnych zakątkach świata. Nie ma co ukrywać, że ten tekst o tym opowiada... Nagle zdałem sobie sprawę, że jesteśmy tylko małym trybikiem w olbrzymiej maszynie, który można nazwać "świat", "natura" czy jakkolwiek... Cała natura, która nas otacza sprawia, że tak się właśnie czuję - jak mała kropla w tym całym wodospadzie chwil... W tekście jest też jedno z takich mądrych przemyśleń, właśnie na temat tego, że czasem wiele rzeczy tracimy, żeby zrozumieć, co posiadamy. Jest to też taki statement, który można śmiało odnieść i do moich kwestii osobistych, i do kwestii życiowych, bo w momencie kiedy sami stoimy w zderzeniu z tym absolutem, to okazuje się, jak wartościowe są te wszystkie materialne dobra, za którymi uganiamy się tak naprawdę codziennie.

P: Powiedz mi coś więcej na temat tej płyty. Jak porównałbyś ją do Waszych poprzednich albumów?

Maciek: Trochę się śmieję, że to jest takie "The Best Of" - słychać tam bardzo wyraźnie całą drogę, jaką ten zespół przeszedł. Są tam nawiązania do naszych poprzednich albumów, nawiązania do mojej ulubionej płyty, a tak właściwie to dwóch ulubionych płyt czyli do "Depresyjnych piosenek o niczym" i do "Wojny świń" czyli naszego poprzedniego albumu. Natomiast wszystko jest podane w takiej formule, która też sprawiła, że zdecydowaliśmy się na wyraźne odkreślenie grubą kreską tego, co robiliśmy wcześniej, a tego, co robimy teraz, gdyż teraz właśnie gramy jako trio - z dwoma śpiewającymi osobami. Cała nasza muzyka nabrała zupełnie innego charakteru, gdyż tutaj bas akurat przejął bardzo wiodącą rolę jeśli chodzi o melodykę.

P: Wasz pierwszy singiel - tytułowy "Waterfall" pojawił się na antenie Eski Rock już w grudniu 2012 r. i zajął pierwsze miejsce na ich najpopularniejszej liście przebojów NRD. Udało Wam się przebić samą Metallicę! Jaka była Wasza reakcja na tę informację?

Maciek: Oczywiście muzyka to nie zawody, nie jest to jakiś wyścig. Natomiast bardzo się cieszyliśmy, bo przecież był to z naszej strony dosyć odważny ruch. Wiele osób straszyło nas, że jeśli będziemy śpiewać po angielsku, to stracimy kontakt z naszymi fanami. Na całe szczęście okazało się, że gramy dla otwartej grupy ludzi i ten album to był strzał w dziesiątkę, a "Waterfall" stał się jednym z najpopularniejszych utworów w całej naszej karierze. Wystarczy przyjść na koncert, żeby posłuchać jak cała sala chóralnie wyśpiewuje tekst i nie stanowi to problemu, że jest to tekst akurat w języku angielskim. Więc bardzo się cieszymy, zresztą tej piosence bardzo dużo zawdzięczamy - dzięki niej dostaliśmy się na Sziget, dzięki niej dostaliśmy propozycję kontraktu i rozpoczęliśmy nową przygodę, stąd też ta piosenka stała się jakby tematem przewodnim całego albumu.

P : A skąd w ogóle pomysł, żeby nagrywać po angielsku?

Maciek: W naszej sali prób przez wakacje zrealizowaliśmy 3 piosenki z najnowszego albumu: "Waterfall", "Desire" i "The First Cut" - nasz drugi singiel. Zrealizowaliśmy je w języku angielskim i wysłaliśmy na jeden z największych festiwali w Europie czy nawet na świecie - na festiwal Sziget. Nasz materiał spotkał się z na tyle dużym zainteresowaniem, że potem mieliśmy tutaj ogólnopolski konkurs i mieliśmy przyjemność reprezentowania Polski właśnie na tym festiwalu. To nam dość mocno dodało skrzydeł, pojechaliśmy na ten festiwal, zagraliśmy świetny koncert, zostaliśmy genialnie przyjęci, pojawiły się nowe propozycje - piosenka "Waterfall" trafiła do europejskiego oddziału wytwórni Warner Music Group i okazało się, że zaproponowali nam wieloletni kontrakt i rozpoczęliśmy z nimi współpracę. Więc tak troszeczkę ta historia potoczyła się sama...

P: Jakie korzyści przyniesie Wam ten międzynarodowy kontrakt z Warner Music Group?

Maciek : Przede wszystkim swobodę i możliwość realizacji marzeń. Na pewno bez ich wsparcia nie udałoby się doprowadzić, też finansowo - mówiąc brutalnie, do przylotu Vance'a Powell'a do Polski. Dali nam w całości wolną rękę i pozwolili nam pracować i skupić się na tym, co robimy, czyli na muzyce. Warner Music też uczestniczyli w pozyskaniu dla nas managementu zagranicznego, zajęli się koordynacją z managementem polskim, który tu od niedawna też się nami zajmuje. Czas pokaże, jak to zaowocuje, natomiast wszystkie rzeczy podstawowe jak warunki pracy i swoboda działania to naprawdę sporo.

P: Wspomniałeś o Vance Powell' - jest on znany ze współpracy z zespołami takimi jak Kings Of Leon czy The White Stripes. Czuwał on nad Waszym najnowszym albumem - jak doszło do tej współpracy i jak ona wyglądała ?

Maciek: Poznaliśmy się na Open'erze, gdzie Vance był realizatorem zespołu The Dead Weather czyli projektu Jack'a White'a. Po koncercie wymieniliśmy kilka uprzejmości, pogadaliśmy trochę o produkcji, o dźwięku... Okazało się, że bardzo fajnie nam się rozmawia, więc Vance dał mi swój numer telefonu i zaprosił do wizyty w Nellville. Tak się złożyło, że w niedalekim czasie byłem w Nowym Yorku, więc pojechałem do niego na spotkanie, spędziliśmy jeden genialny dzień i genialną noc. Zaprzyjaźniliśmy się, co zaowocowało tym, że miksował też naszą poprzednią płytę "Wojna świń". Nad tą płytą również na tyle fajnie nam się pracowało i na tyle spodobała mu się piosenka "Waterfall", że powiedział, że chciałby być producentem i zająć się opieką nad nowym materiałem. Tak się też wydarzyło - przyleciał do Polski do studia Custom 34, w którym wyprodukował cały nasz album, więc to kolejna taka przypadkowa niespodzianka...

P: Myślisz, że tylko dzięki współpracy z tymi "największymi" jest szansa, aby się wybić w światowym, a nie tylko polskim przemyśle muzycznym?

Maciek: Nie jesteśmy debiutantami, wiemy, ile ciężkiej roboty zajęło nam jakiekolwiek, nawet drobne zaistnienie na scenie polskiej, gdzie spectrum i wielkość rynku, nawet patrząc na rynek europejski, są zdecydowanie większe... Czas pokaże. Materiał za granicą dostał bardzo dobre recenzje od osób z centrali Warnera, udało nam się też nawiązać współpracę z poważną agencją bookingową z Niemiec, więc wiele rzeczy się dzieje. Zobaczymy, ja jestem znany z tego, że lubię mówić o konkretach, więc jeśli takie będą, to na pewno się nimi ze wszystkimi podzielimy.

P: Wracając do płyty - drugi singiel, "The First Cut", który miał premierę 5 marca, zajmował przez długi czas 4 miejsce na liście NRD. Spodziewaliście się tak dużego sukcesu jaki udało Wam się do tej pory osiągnąć?

Maciek: Ja się śmieje, że ta przygoda się dopiero zaczyna i ciężko tu mówić o jakiś wielkich sukcesach. Niewątpliwym sukcesem jest to, że udało nam się nagrać album, który jest na pewno wyjątkowy i to w postaci piosenek, i od strony producenta, bo genialnie było pracować z Vancem, który wyraźnie nas otworzył, dodał nam bardzo dużo animuszu. Każdy, kto weźmie naszą najnowszą płytę do rąk, zobaczy jej okładkę, zobaczy, że jest to zupełnie inny standard niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni przez nasze krajowe wydawnictwa - i już to traktujemy jako wielki sukces. Co przyniesie los, to już czas pokaże - trzymamy kciuki, jesteśmy gotowi do pracy. Czekamy na nowe wyzwania...

P: W 2010 roku supportowaliście Joe Cocker'a podczas jego koncertu w Polsce. Jak wspominacie ten występ? Macie na swoim koncie więcej występów przed tak wielkimi artystami ?

Maciek: Tak, występowaliśmy przed wieloma artystami, przed Joe Cocker'em, MASTODONEM na Ursynaliach... kilka tego typu rzeczy się wydarzyło. A przed Joe Cocker'em było zabawnie, gdyż mieliśmy mieć godzinę na próbę dźwięku, a okazało się, że przez całą godzinę czekaliśmy, aż Joe Cocker pojawi się i zaśpiewa dokładnie 30 sekund piosenki... po czym wyszedł, zaśpiewał te 30 sekund piosenki, zszedł ze sceny i w momencie, kiedy mogliśmy się montować, zostały otwarte bramy i wpuszczono ludzi na koncert. Więc zagraliśmy właściwie z marszu, rozstawiając się tak naprawdę w biegu.

P: Czyli chyba jednak nie wspominacie tego zbyt pozytywnie?

Maciek: Nie, nie... My jesteśmy już dosyć dojrzałymi muzykami, przerobiliśmy niejedne tego typu sytuacje jak spóźnienia na koncert itd... Grając na Sziget'cie mieliśmy dokładnie 10 minut na rozpalenie całego sprzętu, więc to jest hard, który trzeba przejść. Natomiast sam koncert wypadł bardzo sympatycznie.

P: Jakie są Wasze najbliższe plany? Szykujecie jakąś trasę koncertową w ramach promocji nowego albumu?

Maciek: Gramy trochę plenerów, gramy trochę festiwali, szykujemy się do koncertów zagranicznych... Wiem, że agencja chce nam zorganizować showcase w Niemczech - zobaczymy jak to wyjdzie i kiedy to będzie. No i... tak jak mówię - festiwale, przede wszystkim na jesień. Płyta dość późno wychodzi, wolałbym, żeby wyszła kilka miesięcy wcześniej, co zaowocowałoby większą ilością koncertów. Na pewno w maju, czerwcu i z tego co wiem, na lipiec też już są terminy, więc będzie można nas zobaczyć w znacznej mierze na koncertach plenerowych.

P: Dziękuję bardzo za rozmowę, życzę Wam powodzenia i dalszych sukcesów przede wszystkim.

Maciek: Nie dziękuję i mam nadzieję do zobaczenia!

Patrycja Poterańska

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Ogłoszenia

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.