Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Wojciech Balczun - Chemia - Przede wszystkim kochamy rocka

7 Października 2013

Zespół Chemia to niewątpliwie bardzo ciekawe zjawisko na polskiej (i nie tylko) scenie muzycznej. Sami członkowie kapeli przyznają, że chcą tworzyć dobrego rocka, który będzie zrozumiany nie tylko w ziemi ojczystej, ale także na całym świecie. Nie dziwi więc szeroka promocja ich najnowszego albumu "The One Inside". Płyta ukazała się w Polsce 4 października, lecz pierwsze jej wydanie miało miejsce w Kanadzie już 17 września. Przy okazji trwającej właśnie trasy koncertowej po naszym kraju, porozmawialiśmy z Wojciechem Balczunem, założycielem i gitarzystą zespołu - o tym, czym tak naprawdę jest Chemia, co robi, a także w jakim kierunku podąża.

fot. Konrad Olejnik
fot. Konrad Olejnik

Konrad Olejnik: Dlaczego właściwie Chemia? Skąd wziął się pomysł na nazwę zespołu?

Wojciech Balczun: Zawsze trudno jest stworzyć nazwę, która wydaje się tak oczywista, że aż nie do wykorzystania. Dla nas Chemia jest pełnym odzwierciedleniem tego, co robimy, nie tylko w kwestii tworzenia muzyki, ale również emocji i relacji, jakie między nami istnieją. Aczkolwiek, jak w każdym zespole, różnie to bywało i różnie pewnie będzie bywało. Chemia ma też charakter mieszanki wybuchowej i takie przypadki też się u nas zdarzają.

KO: Wśród artystów, których wymieniacie jako tych lubianych, którymi się interesujecie znajdziemy klasyków rocka takich jak Led Zeppelin, czy The Beatles, ale również przedstawicieli młodszego pokolenia m.in. Foo Fighters, Soundgarden, Skunk Anansie. Czy istnieje jeden konkretny zespół, który jest dla was główną inspiracją, czy też może czerpiecie ze wszystkiego po trochu?

Wojciech: My przede wszystkim kochamy rocka. Absolutnie nigdy nie byliśmy zespołem, który chciał być polskim odpowiednikiem czegoś lub kogoś. Oczywiście, rock, jeśli chodzi o ramy stylistyczne jest zdefiniowanym stylem, nie da się tutaj odkryć Ameryki. Natomiast cała formuła czerpiąca z tego, co robili The Beatles, Led Zeppelin i późniejsze zespoły polega na tym, że jej efektem końcowym jest to, co tak naprawdę kochamy grać. Przede wszystkim, definicją stylu Chemii jest to, że gramy mocno, gitarowo, ale jednocześnie szukamy melodii, tego żeby utwory dało się zaśpiewać. Nie ma to absolutnie charakteru flirtu z popem, co często w polskiej rzeczywistości pojawia się jako kontrargument, że jak coś brzmi ładnie to już jest popowe. Uważam, że tak nie jest. We wszystkich naszych działaniach, zwłaszcza poza granicami kraju, ta wartość jest raczej doceniania niż deprecjonowana.

KO: Od początku powstania zespołu dokonywały się roszady w składzie. Skupmy się przez chwilę na waszym wokaliście. Co spowodowało, że postanowiliście podjąć współpracę z Łukaszem Drapałą?

Wojciech: Przede wszystkim głos i cechy charakteru Łukasza. Wokalista w kapeli rockowej to nie tylko muzyk, ale również głos zespołu. To osoba, która jest pasem transmisyjnym pomiędzy tym, co tworzy cały zespół, a naszymi odbiorcami. Musi więc posiadać cechy frontmana. Łukasz, przy całej swojej osobowości, całkowicie spełnia te kryteria. Najważniejszym jednak czynnikiem podjęcia współpracy był jego talent, charyzma oraz unikatowość.

KO: Oprócz zmiany wokalu dokonaliście jeszcze jednej. Po odejściu gitarzysty, Zbyszka Krebsa, zdecydowaliście się na Macieja Mąkę. Jakim więc teraz zespołem jest Chemia?

Wojciech: Przede wszystkim jesteśmy zespołem. To jest zasadnicza różnica. Przejawia się to zarówno w relacjach między nami, jak i sposobie funkcjonowania, podejmowania decyzji oraz tworzenia muzyki - tak naprawdę w każdym elemencie wspólnego grania. Płyta, którą właśnie wydaliśmy, jest dla nas prawdziwym debiutem zespołu przez duże Z. Wszystko, co się wcześniej działo, było oczywiście naszą drogą, aby dotrzeć do celu, czyli stworzenia zespołu, który będzie wiarygodny w tym, co robi. Popełniliśmy bardzo wiele błędów na swojej drodze. Jak każdy band, dokonywaliśmy złych wyborów, źle ocenialiśmy różne sytuacje, ale nie popełnia błędów tylko ten, który nic nie robi. Nie da się tego uniknąć. Myślę, że ostatecznie mamy dużą satysfakcję z tego, że udało nam się ułożyć obecny skład personalny
i wypracować formułę, która pozwoliła nam na nagranie takiej płyty, jaką jest "The One Inside". Mam nadzieję, że będziemy w stanie nagrać jeszcze kilka albumów, które dostarczą nam dużo radości.

KO: W jaki sposób podchodzicie do komponowania nowych utworów? Czy działa to na zasadzie jednego stałego kompozytora w zespole, czy też demokratycznie, każdy może przynieść swój pomysł na próbę, a potem go realizować?

Wojciech: Zasada jest dosyć precyzyjnie określona. Oczywiście jak każda, ma swoje odstępstwa. Założenie jest takie, że jestem głównym dostarczycielem pomysłów, riffów, harmonii dla poszczególnych utworów. Potem wysyłam moje pomysły Łukaszowi, który słuchając ich odnajduje te, które inspirują go do wymyślenia fajnych, interesujących melodii popartych często pomysłami na teksty. Następnie, we dwóch prezentujemy to przed całym zespołem na próbie. W taki sposób rodzą się ostateczne kształty kompozycji przy autorskim składzie wszystkich członków Chemii.

KO: Porozmawiajmy o nowej płycie. Co jest w niej innego, albo podobnego
w odniesieniu do waszych wcześniejszych nagrań?

Wojciech: Jak powiedziałem wcześniej, ta płyta jest dla nas prawdziwym debiutem zespołu. Preludium do tego debiutu była epka "In The Eye", którą nagraliśmy w Vancouver, w kwietniu ubiegłego roku. Ukazała się jesienią 2012r. jako zapowiedź tego co dzieje się i w jakim kierunku zmierzamy. Pierwsza płyta była fotografią tworzenia się Chemii. O tym, w jaki sposób traktujemy nasz materiał, świadczy fakt, że na koncertach nie gramy starych piosenek, ale to, co zostało stworzone na "The One Inside", a wcześniej na epce.

KO: Najnowszy album również nagrywaliście w Vancouver...

Wojciech: Tak, jest to konsekwencja pierwszej sesji podczas współpracy z Markiem LaFrance oraz tego, że nasz materiał został całkiem nieźle oceniony przez kanadyjskich promotorów. Po odejściu Zbyszka Krebsa i dołączeniu Maćka Mąki bardzo intensywnie pracowaliśmy nad nowymi kompozycjami, które w dużej części znalazły się na "The One Inside". Przygotowując demo, wysłaliśmy te utwory do Marka. On wtedy zapalił się do tego, abyśmy nagrali całą płytę i próbowali "zawojować świat". W konsekwencji zaprosił nas na sesję nagraniową, której efektem było zarejestrowanie albumu w Warehouse Studio należącym do Bryana Adamsa.

KO: Świadomość tego, że nagrywali tam m.in. Metallica, Nirvana powodowała lekkie napięcie w zespole, czy była to raczej motywacja do działania?

Wojciech: Nam się to bardzo dobrze ułożyło z tego względu, że pojechaliśmy tam pierwszy raz w kwietniu. Nagranie epki to była krótka przygoda, bardzo stresująca. Wtedy byliśmy sparaliżowani świadomością tego, kto tam nagrywał i z kim pracujemy. Współpracowaliśmy z realizatorami dźwięku oraz producentami, którzy mieli swój wkład w sesje nagraniowe największych gwiazd na świecie. Kiedy pojechaliśmy do Vancouver po raz drugi, mieliśmy już to doświadczenie, było więc zdecydowanie łatwiej. Zamiast koncentrować się na myśleniu, kto nagrywał tam przed nami, albo kogo za chwilę zobaczymy na korytarzu w Warehouse Studio, byliśmy skupieni na zrobieniu jak najlepszej płyty, otworzeniu swoich głów i byciu maksymalnie kreatywnymi.

KO: 17 września "The One Inside" został wydany w Kanadzie. Czy zauważasz jakąś różnicę w odbiorze waszej muzyki za granicą, a w Polsce?

Wojciech: My gramy muzykę rockową, która jest muzyką nie znającą granic, nie jest ona przypisana ściśle do danego narodu. Występując w różnych zakątkach świata, nasza twórczość jest odbierana w ten sam sposób. To upewnia nas w przekonaniu, że nie jesteśmy zamknięci w jednym kręgu kulturowym, czy cywilizacyjnym, natomiast gramy muzykę, która jest rozumiana i akceptowana w różnych krajach. Jest to jeden z głównych powodów, dla których decydujemy się na nagrywanie po angielsku.

KO: Czyli zgodziłbyś się ze stwierdzeniem, że przeciętny słuchacz w Polsce nie różni się znacząco od tego na zachodzie, czy też wschodzie?

Wojciech: Absolutnie, nie różni się niczym. Jedyna kwestia, wynikająca zresztą z przyczyn naturalnych, to że z pewnością łatwiej byłoby nam zawojować polski rynek gdybyśmy śpiewali w ojczystym języku. Jednak, chcąc realizować nasz założony wcześniej plan aktywności i budowania pozycji zespołu poza granicami Polski, jesteśmy zdani na to, żeby wykonywać piosenki po angielsku. Słynne jest przecież stwierdzenie, że muzyka rockowa śpiewana po angielsku brzmi zawsze najlepiej.

KO: Faktycznie, ciężko się z tym nie zgodzić. Jeśli chodzi o plany Chemii na utrzymanie się na rynku muzycznym, można założyć, że Polska nie jest dla was priorytetem?

Wojciech: Priorytetem dla nas jest Polska, jak i każde inne miejsce, w którym możemy znaleźć ludzi doceniających to, co robimy. Nie próbujemy tego w żaden sposób wartościować. Zależy nam tak samo zarówno na polskim słuchaczu i tym za granicą.

KO: Pomówmy o przyszłości Chemii. W chwili obecnej trwa trasa koncertowa po naszym kraju. Zaraz po jej zakończeniu jest już zaplanowana kolejna, tym razem w Kanadzie. Czy postawiliście sobie już jakiś cel do zrealizowania podczas pobytu za oceanem?

Wojciech: Jedziemy do Kanady po to, aby przekonać kolejne osoby do naszej twórczości i żeby otworzyć sobie szerzej te drzwi, które na razie zostały ledwie uchylone. Nie mamy żadnej gwarancji, że nam się uda, ale mamy nadzieję, że zarówno płytą, która jest dostępna na kanadyjskim rynku, jak i koncertami zbudujemy solidny fundament do tego, aby móc nadal tam występować i powiększać grono fanów lubiących zespół Kemia (śmiech).

KO: Macie dosyć spory bagaż doświadczeń, jeśli chodzi o granie koncertów. Zdarzyła się wam kiedyś jakaś nietypowa sytuacja, zabawne zdarzenie?

Wojciech: Nam się co chwila zdarzają różne ciekawe i śmieszne zdarzenia. Bardzo pamiętamy sytuację, gdy graliśmy koncert podczas sesji nagraniowej epki "In The Eye". Było to w klubie Roxy, w Vancouver. W trakcie koncertu wysiadła nam jedna strona frontu. Prawdopodobnie, inny zespół w takiej sytuacji zszedłby ze łzami w oczach ze sceny i zakończył występ. Nam się udało, dzięki refleksowi Łukasza, który zorientowawszy się w sytuacji, nawiązał dialog z publicznością. Z powodu braku mocy, wzięliśmy gitary elektryczne bez przesteru i zaczęliśmy grać kilka numerów w wersji quasi-akustycznej, dając czas technikom na naprawienie usterki. Po usunięciu awarii, wróciliśmy do normalnego grania. Do dzisiaj wiele osób wspomina ten koncert jako niezwykłe zdarzenie.

KO: Najważniejsze, że mimo wszystko daliście radę. Na zakończenie spytam, czego można życzyć Chemii na najbliższy okres czasu?

Wojciech: Żeby więcej osób nam ufało i wierzyło, że to, co robimy jest absolutnie szczere i płynie prosto z serca. Nie tworzymy muzyki z wyrachowania, czy kalkulacji, nie mamy parcia na to, aby nagrać przebój. Aczkolwiek, czasem mówimy, że chcielibyśmy stworzyć najlepszą piosenkę na świecie, co oczywiście jest niespełnialnym marzeniem. Myślę, że jest to jednak dowód na to, jak daleko chcemy sięgać. Podczas tworzenia muzyki wiele radości czerpiemy dla nas samych, ponieważ jest ona niejako emanacją tego, co nam w głowach gra. Im więcej osób, które będą podzielały nasze gusta, tym większe szczęście dla nas.

KO: W takim razie niech się spełni, zwłaszcza ta najlepsza piosenka na świecie!

Wojciech: To się na pewno nie uda, ale ważne żeby podążać tą drogą.

Konrad Olejnik

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.