Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Charlie Cave - White Lies - Jesteśmy nastawieni na prawie matematyczne, perfekcyjne pisanie piosenek

23 Listopada 2013

Długa, gęsta, lekko niedbała broda, charakterystyczna, niewyraźnego koloru czapka, delikatnie przytłumiony wzrok, zwykły czarny t-shirt, zwykła czarna bluza i zwykłe czarne spodnie. Klasyczny współczesny hipster? Może trochę. Ale przede wszystkim lider jednego z najpopularniejszych i najbardziej płodnych ostatnimi laty zespołów brytyjskich, White Lies. Z Charliem udało mi się pogadać przed ich koncertem w warszawskiej Stodole. Poruszyliśmy tematy nowej płyty, trasy koncertowej, ale też postrzegania własnej muzyki, podejscia do procesu twórczego i życia w trasie. Hipster czy zwykły koleś, przede wszystkim świetny, szczery, inteligentny rozmowca!

fot. Mateusz Biegaj
fot. Mateusz Biegaj

Mateusz Biegaj: Umiałbyś powiedzieć, ile razy byłeś już wcześniej w Polsce?

Charlie: W Polsce... (myśli)... Open‘er Festival, to miejsce 2 razy (chodzi mu o Stodołę - przyp. MB), Coke Live, 2 razy byliśmy w Poznaniu, jeszcze jeden festiwal, Orange Festival... Co najmniej 10 razy, włączając w to dzisiejszy występ. Tak, wiele razy.

MB: Czy w takim razie już zdążyłeś się przyzwyczaić do naszego kraju? Do podejścia polskich fanów?

Charlie: Polska jest zazwyczaj jednym z naszych ulubionych miejsc do grania na trasie europejskiej, bo publiczność tutaj jest pełna pasji. Myślę, że jest pewien rodzaj ducha we wschodniej Europie, który wypływa z waszej trudnej historii. Ludzie są naprawdę połączeni razem, są bardzo dobrzy w świętowaniu, jest szczere partnerstwo. Jak patrzysz na publiczność ze sceny, to naprawdę wygląda, że oni wszyscy się znają i przyszli razem. I to wielkie, grupowe poczucie wdzięczności. To piękne! Pierwsze doświadczenie w Polsce to Open'er Festival, który, jak podkreślamy praktycznie w każdym wywiadzie, był jednym z najbardziej zapadających w pamięć występów w naszej karierze...

MB: Dlaczego ?

Charlie: Na to składa się wiele czynników. Po pierwsze nigdy wcześniej nie byliśmy w Polsce, nie wiedzieliśmy, czy mamy tu w ogóle jakichś fanów. Tego dnia nasz autobus się zepsuł cztery godziny przed festiwalem. Jednak załatwiliśmy jakieś busy i udało się dojechać jakieś 15 minut przed wyjściem na scenę. Gdy usłyszeliśmy hałas publiczności, pomyśleliśmy "jesteśmy nie na tej scenie, to nie może być dla nas!". Weszliśmy na scenę, zaczęliśmy grać "Farewell to the Fairground" i zobaczyliśmy cały namiot pełny skaczących ludzi! To był niesamowity koncert. Od tego czasu bardzo chcemy tam wrócić i mam nadzieję, że uda nam się przyszłego lata. Nie byliśmy tam już 4 lata.

MB: Tym razem przyjeżdżacie do nas ze swoim trzecim albumem studyjnym. Mówiłeś, ze jest bardziej melodyjny od poprzednich. Nazwałbyś to popem?

Charlie: Wydaje mi się, że temu albumowi zdecydowanie bliżej jest do konkretnego rodzaju popu. Muzyka popowa teraz jest jednak zupełnie inna, niż była 5 czy 10, 20 czy 30 lat temu i oczywiście cały czas się zmienia. Teraz pop to właściwie muzyka taneczna. Nie wydaje mi się, żebyśmy byli czymkolwiek w tym rodzaju. Jednak muzykę, do której się odnosimy - Tears for Fears czy nawet Madonna, można uznać za nasze inspiracje i miała duży wpływ na sposób, w jaki chcieliśmy pisać muzykę na tę płytę.

MB: Uczestniczycie w obecnym powrocie muzycznym do lat 80.?

Charlie: W latach 60. ogrom muzyki był tworzony wokół jakiegoś przesłania. Było o czym pisać i śpiewać. Idee polityczne i społeczne; w tym wszystkim chodziło o przekaz. W latach 70. wybuchła muzyka progresywna, związana również z narkotykami, a lata 80. przyniosły nagle nowe technologie, a muzyka zaczęła się obracać wokół perfekcji wykonania. Wcześniej wsadzałeś mikrofony do pomieszczenia i po prostu grałeś. Od lat 80. mogłeś robić perfekcyjną, czystą, sztuczną muzykę. Ludzie zaczęli również naprawdę myśleć o pisaniu piosenek. I to utrzymywało się przez długi czas. Aż nastały lata 90. i Nirvana... Może to wszystko stało się zbyt słodkie i cukierkowate? My w White Lies jesteśmy nastawieni na prawie matematyczne, perfekcyjne pisanie piosenek i oczywiście na to, jak to brzmi. Więc dla nas lata 80. to bardzo interesujący, inspirujący okres.

MB: Czyli chodzi podejście do samego procesu tworzenia, a nie konkretnie o muzykę lat 80.?

Charlie: Tak to czuję. Na początku lat 80. zespoły po raz pierwszy spędzały tak dużo czasu na procesie nagrywania. A niektóre z najlepszych płyt lat 70. były nagrane w tydzień. Pierwsze dwa krążki Black Sabbath były nagrane w jakieś 10 dni każdy...

MB: ...pierwszy był nagrywany nocą, bo tak było taniej...

Charlie: Dokładnie. Tak samo pierwsza płyta The Cars była nagrana w tydzień. To były po prostu zespoły. Uczyłeś się grać piosenki, szedłeś do studia i je nagrywałeś. A w latach 80. po raz pierwszy zmieniono podejście. Wszystko robiło się osobno. I te aspekty są dla nas interesujące.

MB: Wspomniałeś o latach 70. Czy myśleliście nad pójściem w tę progresywną stronę, nad używaniem archaicznych brzmień organ, których wam zawsze zabraniają producenci w studio itd.?

Charlie: Żeby robić tego typu dobrą muzykę, to po pierwsze musisz mieć bardzo dużą wiedzę i doświadczenie w pisaniu muzyki. Istnieje naprawdę dużo słabej muzyki progresywnej. Jest zbyt frywolna, tylko jammowanie i mnie to nie kręci. Taka jest np. płyta "Third" zespołu Soft Machine, natomiast "Close to the Edge" Yes jest praktycznie orkiestralna, to całkowite mistrzostwo, wszystko jest przemyślane i idealnie do siebie pasuje. I to nie jest proste do osiągnięcia. Nie możesz po prostu jammować. Możesz w ten sposób wymyślać riffy, ale potem musisz się zatrzymać i zastanowić jak i gdzie ich użyć. Więc z przyjemnością bym to zrobił. Kiedy mówimy o albumie takim jak "Dark Side of the Moon" Pink Floyd, to wszystkie piosenki tam są naprawdę dobre. Jak puścisz tylko fragment, gdzie wchodzi wokal z gitarą, to są genialne utwory pop. No może nie pop jako taki, ale kawał świetnego songwritingu. I od tego trzeba zaczynać. To kolejny sposób podejścia do tego tematu i ten nas zdecydowanie bardziej interesuje.

MB: Zastanawiałem się nad brzmieniem twojego basu. Kojarzy mi się z Chrisem Squirem z Yes właśnie i Geddym Lee z Rush...

Charlie: Tak, bardzo się cieszę, że to powiedziałeś, bo to moi dwaj ulubieni basiści!

MB: Domyślam się, że w takim razie było to całkowicie zamierzone?

Charlie: Zdecydowanie. Osiągnąłem to używając strun typu flatwound (tzw. szlifów). Możesz wtedy grać mocniej i z przesterem bez obaw o te wszystkie przydźwięki i flażolety... Sporo czasu spędziłem nad kombinowaniem, jak uzyskać takie brzmienie i jestem z niego bardzo zadowolony. To takie jakby połączenie Squire'a z Geddym Lee.

MB: Porozmawiajmy o samej trasie. Zapowiedzieliście, że to będą prawdziwe "rock shows" z laserami, fajerwerkami, ogniami itd. Czego możemy się więc spodziewać po tych koncertach?

Charlie: Wprawdzie nie ma płomieni, ale jest kupa innych rzeczy. Chcieliśmy zrobić stadionowe widowisko w małych klubach. To miejsce (Stodoła) to jeden z największych klubów na trasie. Właśnie graliśmy koncert w Pradze w Lucernie, której jest właściwie bliżej do baru niż klubu muzycznego. Podczas naszego występu, już przy wejściu w pierwszą piosenkę, można było zobaczyć miny ludzi typu "co tu się dzieje !?". Mamy lasery, ekrany, światła, dym, wszystko i ludzie są szczęśliwi, że mogą oglądać takie przedstawienie, bo to się nie zdarza w takich miejscach.

MB: OK, macie album i macie zagrać ten materiał na żywo. Macie też pięcioosobowy zespół. W jaki sposób podchodzicie do tego repertuaru na koncertach!

Charlie: Teraz jest faktycznie zupełnie inaczej niż na poprzednich trasach. Przy "Ritual" używaliśmy dużo komputerów i backing tracków, ale kompletnie się tym znudziliśmy. Więc tym razem, tworząc album, myśleliśmy o tym, że musimy móc łatwo i przyjemnie zagrać ten repertuar na żywo; żebyśmy mogli improwizować i się bawić. To koncerty nastawione na żywiołowe granie - 2 gitary, klawisz, bas, bęben i wokal. Jest parę sampli, ale jest dużo wolności i przez to przyjemności z grania. I to się bardzo dobrze sprawdza. Powodem, dla którego "We will rock You" Queen ma taką moc i tak się sprawdza na żywo, jest fakt, ze to tylko puh-ksch-puh puh-ksch (Charlie udaje uderzenia w perkusję). Jeśli umiesz pisać takie piosenki, to powinieneś, bo to się sprawdza najlepiej!

MB: Ostatnie lata to dla was trasy, praca w studio, szlifowanie materiału, wywiady... macie czas dla siebie, na życie prywatne ?

Charlie: Tak, mamy dużo czasu dla siebie. Cały okres tworzenia repertuaru i nagrywania go, oprócz tego, kiedy byliśmy w Belgii, spędzaliśmy praktycznie w domu. Przeważnie jeździliśmy do domu Harry'ego, żeby napisać album i potem nagrywaliśmy demówki w domu naszego producenta w północnym Londynie, gdzie chodziłem piechotą od siebie. Za to w trasie jest mało miejsca na życie prywatne. Ale ta trasa to pierwsza trasa dla tego nagrania. Zagraliśmy tylko kilka koncertów w lecie. Przyszły rok będzie naprawdę zajęty. Mamy styczeń wolny, na przygotowania, odpoczynek, spotkania z przyjaciółmi... Poza tym w styczniu w branży muzycznej i tak niewiele się dzieje. I potem w lutym jesteśmy w Ameryce, w marcu w Australii i Azji i kwiecień znów do Ameryki. A od maja zaczynają się festiwale. Aż do końca września. Cały ten czas będziemy grać na festiwalach. Także przyszły rok aż do września będziemy praktycznie w trasie... 8 miesięcy!

MB: Prawdopodobnie nie macie jeszcze dalszych planów, wykraczających poza przyszły rok?

Charlie: Przyszły rok to trasa. Po jej zakończeniu zobaczymy, jak się czujemy. Prawdopodobnie damy sobie trochę czasu na odpoczynek, a może od razu zaczniemy pisać muzykę, zobaczymy... Nic nie jest zaplanowane.

mateusz.biegaj

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Forum

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.