Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Indios Bravos - Zadajemy pytania , a Ty sam musisz sobie na nie odpowiedzieć...

25 Grudnia 2013

Przed Wami zapis rozmowy jaką przeprowadziliśmy z Piotrem Banachem i Piotrem Gutkowskim w przed koncertem Indios Bravos w warszawskiej Stodole 14 grudnia.


Dominik Zawadzki: Na nowym albumie "Jatata" poruszacie między innymi kwestię ojcostwa. Ty i Gutek jesteście "ojcami" Indios Bravos od prawie 16 lat.

Piotr Banach: No, można tak powiedzieć.

D.Z.: No właśnie, zespół dojrzewał na waszych oczach, niedużo brakuje mu już do pełnoletności. Czy w związku z tym myślisz, że jesteście dojrzałym zespołem? I czy "Jatata" to najdojrzalsza wasza płyta?

Banach: Oczywiście, zawsze jest tak, że mam nadzieję, że ta najdojrzalsza jest jeszcze przed nami. Byłoby niefajnie, gdybyśmy stwierdzili, że już niczego lepszego nie nagramy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej płyty, ale liczymy na to, że każda następna będzie dużo lepsza. Jeżeli chodzi o dojrzałość zespołu, to tak myślę, że jest to zespół dojrzały, w takim sensie, że tworzymy bardzo fajna ekipę, gdzie się wszystko zgadza. Czujemy się dobrze w swoim towarzystwie. U nas nie ma żadnych kłótni, żadnych napięć. A to się rzadko zdarza. Wiem ze swojego długoletniego doświadczenia, z grania w różnych zespołach, że z tym bywa różnie. Przez lata podocieraliśmy się. Każdy zna swoje miejsce.

D.Z. : Można powiedzieć, że macie swój styl?

Banach: Z pewnością tak. Mogę to stwierdzić nie tylko na podstawie swojej opinii, ale też ludzi, którzy dzielą się takim spostrzeżeniem z nami. Na pewno mamy swój styl. Oczywiście nie odkrywamy jakiejś "nowej ziemi" i nowego gatunku muzyki. Nasz styl wynika po prostu z proporcji, w jakich czerpiemy od naszych mistrzów, z przeróżnych gatunków. I myślę, że w ramach tego stylu też osiągnęliśmy pewną dojrzałość - wiemy czego chcemy, wiemy jak to uzyskać. A dalej to już kwestia tego jaka będzie kolejna płyta, kolejny etap. To kwestia ewentualnie weny, jakichś tam inspiracji, które się wydarzą po drodze. Ale wracając do pytania, myślę, że jeśli chodzi o proporcje tych składników, o których wspomniałem wcześniej, to jesteśmy dość oryginalni.

D.Z.: Gdzieś wyczytałem, że Pola, czyli Twoja córka, sprawiła, że jesteś spełniony życiowo. A muzycznie?

Banach: Nie, myślę, że na spełnienie muzyczne jest jeszcze sporo czasu.

(przysiada się do nas Piotr Gutkowski aka Gutek)

D.Z. : Jak już jesteś Gutek, to będzie pytanie do Was obu. Czy poza inspiracjami muzycznymi inspirują Was inne rzeczy? Rodzina, wydarzenia na świecie?

Gutek: Wiesz co, słuchamy dużo muzyki, szukamy inspiracji w twórczości innych artystów, ale jak się domyślasz, piosenki powstają na różny temat i z różnych powodów. Nieraz może inspirować obserwowanie jakiejś pary jadącej w samochodzie obok. Na zasadzie, że życie jest inspirujące tak samo jak muzyka, której słuchamy. Piotrek mógłby powiedzieć więcej, bo on jest autorem tekstów na płycie.

Banach: Wpływają na mnie różne rzeczy. Zasłyszana gdzieś w radio, czy teraz raczej w sieci muzyka. Czy jakieś wydarzenie, którym chcemy się podzielić z innymi. Najczęściej jednak jest to kwestia przemyśleń, które pojawiają się na skutek czyjejś na przykład ciekawej wypowiedzi, jakiejś lektury, przeczytanego artykułu - coś, co nas porusza. A poruszyć może wszystko. Na różne sposoby. "Poruszeniem" może być rozbawienie nas, zatroskanie, zasmucenie, zaciekawienie... Zresztą myślę, że nie jesteśmy wyjątkowi. Wszyscy funkcjonują na tej zasadzie, że inspiracja to jest to, co się wydarzy w naszym życiu, a to, co się wydarza jest na szczęście nieprzewidywalne.

D.Z. : Wasza muzyka zawiera wiele elementów. To przede wszystkim podkład reggae, ale też elektro, blues czy elementy rocka. Są jeszcze jakieś ścieżki, którymi jeszcze nie szliście, a chcielibyście eksplorować w przyszłości?

Gutek: Jasne, będziemy eksplorować wszystkie, których się nauczymy i jak będziemy w stanie to zagrać, to zagramy (śmiech). Oczywiście, że są gatunki, do których nie sięgaliśmy, co nie znaczy, że nie słuchamy na przykład country...

Banach: Mieliśmy utwór country!

Gutek: "Stary Pan Czas", który na pewno też tu w Stodole graliśmy. Oczywiście, że kiedy osiągasz pewien stopień fascynacji muzyką, ona przesiąka do tego, co sam robisz. Zobaczymy gdzie nas zaniesie to, co będzie bliskie naszym sercom, bo staramy się słuchać właśnie tego głosu. I jeśli w danym momencie nas bardziej interesuje muzyka bluesowa, to chcemy grać bardziej bluesowo, jeżeli to jest jakiś nurt elektroniczny, to chcemy więcej elektroniki w swojej muzyce. To nie jest kalkulacja, ani planowanie, ani jakiś tam business plan.

Banach: To zupełnie naturalna rzecz. To tak, jak człowiek, który szedł na "Wejście Smoka" w latach 80. i potem zapisywał się na karate. Albo ludzie, którzy oglądają skoki narciarskie, raptem zapisują swoje dzieci na skoki, bo sobie myślą "ale to jest fajne". My tak samo, słuchamy muzyki, myślimy sobie: "wow, my byśmy też tak chcieli!". Natomiast nie jest to wkalkulowane, na zasadzie, że po pierwsze chcemy coś podrobić, bo podrabianie jest mówieniem cudzym głosem, a nas nie interesuje mówienie cudzym głosem.

D.Z. : A pomysły na nowe utwory są wynikiem sesji nagraniowej czy wchodzicie do studia z gotowym materiałem?

Banach: Nowe utwory pojawiają się "o tak"! (pstryka palcami). To nie jest tak, że siedzimy i mówimy: "a teraz będzie nowy utwór". On po prostu jest. Pojawia się nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd. Czasem, tak jak mówiliśmy, na skutek tego, że się czegoś nasłuchaliśmy, a czasem po prostu od tak. Piosenka przychodzi i mówi: "Dzień dobry, proszę otworzyć, jestem". Otwieramy.

D.Z. : Mówicie o "Jatata", że to pewnego rodzaju powrót do korzeni. I faktycznie, tej płycie bliżej pod wieloma względami do "Part One" i "Mental Revolution".

Gutek: Bardzo słuszna obserwacja (śmiech). Poprzez instrumentarium, barwy i brzmienia, które zostały wykorzystane do nagrywania tej płyty, może się nasuwać takie skojarzenie, bo gdy nagrywaliśmy "Part One" korzystaliśmy z podobnych brzmień, tak samo w przypadku "Mental Revolution". Ale nie mam wątpliwości, że echa poprzednich płyt, które różniły się nieco stylistycznie, też są tu słyszalne.

Banach: Samo to, że wróciliśmy do domowego studia, to już jest ten wspólny mianownik między tymi płytami. To, że nagrywamy tylko we dwóch. Jest w kilku utworach gościnny udział Krzyśka (Krzysztofa Saka - przyp.red.), naszego gitarzysty z koncertowego składu, ale generalnie to ja z Gutkiem jesteśmy odpowiedzialni za całą muzykę. Gutek za wokal, ja za dźwięki. Jest to dzięki temu bardzo jednorodne. Tak nagrywaliśmy nasze pierwsze płyty, które stanowiły o naszym brzmieniu, naszym charakterze. Więc skoro po eksperymentach z nagrywaniem z całym zespołem teraz nagrywaliśmy w taki sposób, to można powiedzieć, że wróciliśmy do podstaw, co się tak ładnie nazywa korzeniami.

D.Z. : A skąd w ogóle pomysł by tak nagrać "Jatata"?

Banach: Bo nam czegoś zabrakło. Niby było super, ale okazało się, że nagrywanie pełnym składem, to nie do końca to, co stanowiło ten nasz fundament. Tym fundamentem była muzyka, którą nazwałbym "inną". Ciężko za pomocą dwóch gitar, perkusji i basu wygenerować te klimaty, które nas interesują - psychodeliczne, transowe. Owszem, pewnie można, tylko wtedy musielibyśmy się zamknąć na bardzo długo w studio, a w dzisiejszych czasach, nawet z czystej kalkulacji finansowej, po prostu nie stać kapel takich jak my na zamykanie się na dwa miesiące w studio. Słuchaliśmy płyty "Indios Bravos" - my nazywamy ją "listek" za względu na okładkę. Więc słuchaliśmy tego "listka" i stwierdziliśmy, że fajne te piosenki, wszystko fajnie, ale zabrakło tego charakterystycznego dla Indios Bravos brzmienia. Stąd postanowiliśmy do niego powrócić.

D.Z. : Dajecie radę grać na żywo materiał z "Jatata" w wersjach zbliżonych do tych z płyty? Pytam ze względu na dużą liczbę elektronicznych smaczków, które można znaleźć w nowych piosenkach.

Gutek: To nie zabrzmi tak jak na płycie. Wersje koncertowe są na tyle zbliżone do tych z "Jatata" na ile to możliwe i w tych utworach, w których da się odwzorować na przykład położenie akordu klawiszy, to Piotrek to robi, ale niektórych rzeczy się po prostu nie da - za mało mamy rąk. Stąd część jest puszczana z samplera, są moduły perkusyjne, na których gra Piotrek i Groszek (Lech Grochala, koncertowy perkusista zespołu - przyp. Red.). Oczywiście, nie jest to dokładnie to samo, ale nie o to chodzi. Charakter jest.

Banach: Z tego co wiemy, ludzie cenią sobie tę różnorodność. Wcale nie chcą usłyszeć tego samego, co na płycie. Chcą usłyszeć coś innego i myślę, że słyszą coś innego, a na tyle jednak podobnego, że jest wrażenie słuchania płyty w wersji live.

D.Z. : Zgadzacie się ze stwierdzeniem, z którym się często spotykam, że jesteście zespołem koncertowym?

Banach: To znaczy, że jesteśmy lepsi na koncertach?

D.Z. : Można się spotkać z takim stwierdzeniem. Co nie znaczy, że jesteście źli na płytach.

Gutek: W ogóle nie lubimy o sobie myśleć źle, więc założenie, że jesteśmy gorsi w studiu nam się nie podoba i nas boli w ogóle takie pytanie (śmiech).

Banach: Zdajemy sobie sprawę, że dajemy bardzo fajne koncerty. Opierając się nie tylko na własnych doświadczeniach, ale i na tym, co nam mówią ludzie, wiemy, że nasze koncerty są wyjątkowe, bo ludzie widzą nasze zaangażowanie. Czują, że te koncerty stanowią pewnego rodzaju widowisko. Nie widowisko polegające na grze świateł, efektów specjalnych itd., tylko na pewnego rodzaju dramaturgii. Polegające na tym, że "ci na scenie" są bardzo zaangażowani i słychać, że o coś im chodzi. Myślę, że w związku z tym nasze koncerty wprowadzają ludzi w stan euforii. Ja to też obserwuję ze sceny, nie tylko słyszę o tym od ludzi, ale widzę przez dwie godziny trwania koncertu uśmiechniętych, kołyszących się ludzi. Widzę na twarzach ludzi trochę takie niedowierzanie, a trochę... hmm... To tak, jakbym zjadł coś dobrego i wymruczał "mmm" (mruczy). Mają takie twarze (śmiech).

D.Z. : Czy wobec tego wolicie koncerty w małych klubach czy festiwale?

Banach: Jedne i drugie są fajne, tylko w inny sposób. Kluby to bezpośredni kontakt z publicznością, możliwość spojrzenia w oczy i kameralność, która jest fajna. Na festiwalach z kolei jest rozmach, który też jest fajny. Na tym polega właśnie urok życia, że sytuacje, które następują po sobie są różnorodne, odmienne. Raz gramy dla czterystu osób, a raz dla czterech tysięcy. Jedno i drugie kręci.

D.Z. No to chwilkę o tekstach. Wasz obraz świata jest raczej pozytywny. Tymczasem mam wrażenie, że na "Jatata" pojawia się sporo słodko-gorzkich tekstów. A na przykład "Dobre Ziarno" to już mocno smutna, nieco pesymistyczna piosenka.

Banach: Ona nie jest pesymistyczna! Ona jest po prostu refleksyjna, w tym sensie, że Ok, podjąłem w życiu jakieś wybory, poszedłem w prawo zamiast pójść w lewo i przez to nie dotarłem do takiego celu, do jakiego bym chciał dotrzeć. To jest opisanie sytuacji. Czy to jest pesymistyczne? Nie, bo życie nie jest pesymistyczne ani optymistyczne. Jest takie, jakie jest. Ja bym nazwał tę piosenkę refleksyjną, ale na pewno nie pesymistyczną (śmiech).

D.Z. : Cóż, to trochę złe słowo..

Gutek: Może nostalgia? Zaduma? Refleksja? (śmiech).

D.Z. Ale przyznacie, że w części tekstów na "Jatata" jest pierwiastek...

Gutek: Nostalgii, zadumy i refleksji jak najbardziej. Ale nie smutku i jakichś tam "dołów".

Banach: Mało tego, jest na tej płycie tak fraza jak po prostu "cieszę się". Jest stwierdzenie "lubię to!". Myślę, że to, co jest charakterystyczne dla naszego przekazu, to jest stawianie pytań. Nie wymachiwanie sztandarem pod tytułem "róbcie tak" albo "nie róbcie". My zadajemy pytania: "a zastanawiałeś się?", "a może to jest tak?", "a może jest inaczej?". Musisz sam sobie na nie odpowiedzieć. My tylko naprowadzamy na tego typu myślenie. Sam musisz wpaść na odpowiedzi, bo "bardzo Ci zaszkodzić mogę/ nie Twoją Ci wskazując drogę". Mówimy, że nie jesteśmy jednowymiarowi. Jesteśmy "tacy", ale jesteśmy też "tacy". Lubimy "to", ale lubimy też "to".

D.Z. : Czyli słowem kluczem do "Jatata" jest różnorodność?

Banach: Dokładnie, różnorodność! Życie jest różnorodne. I niestety coraz częściej widzę, jak wiele osób żyje trochę na pamięć. Na zasadzie "to jest takie, to jest owakie". A jeśli coś nie pasuje do schematu takie lub owakie, to nie wiadomo, co z tym zrobić. Uważam, że ludzie w ten sposób czynią siebie samych nieszczęśliwymi. Moja recepta na to, żeby prowadzić w miarę szczęśliwe życie to przyjmowanie życia takim, jakim jest, staranie, żeby było jak najfajniej. Ale też trzeba mieć świadomość, że nie nad wszystkim mamy kontrolę, i że życie ma różne smaki. Żeby móc się nim cieszyć "trzeba grzeszyć i nie grzeszyć". Ktoś powie, że to dwie wykluczające się rzeczy... otóż nie. Raz się grzeszy, raz się nie grzeszy. I na tym to wszystko polega.

D.Z. : Powiedzcie mi coś o kontynuacji "Czasu spełnienia". Powiedziałeś gdzieś, że to było logiczne, że kontynuacja powstanie.

Banach: Ukułem takie stwierdzenie kiedy miałem 20 lat, że "kiedyś nadejdzie ten czas". "Spleć palce z moimi palcami/ pójdźmy w tamtą stronę" - on gdzieś tam na nas czeka, ale jeszcze go nie ma. A teraz pojawiły się nasze dzieciaki i raptem się okazało, że ten czas spełnienia, którego nie podejrzewaliśmy, że może się w taki sposób zamanifestować, jest. Okazuje się, że odnosiliśmy jakieś życiowe sukcesy. Były również porażki. Ale gdzieś w tym wszystkim brakowało tego najważniejszego doświadczenia, do którego natura nas stworzyła. Oczywiście, nie myślę o swojej córce, czy Gutek o swoich dzieciach w kontekście przekazywania genów, przetrwania gatunku, jednak gdzieś tam głęboko to zakodowane przez naturę pragnienie ojcostwa / macierzyństwa, to było to doświadczenie, które było nam potrzebne do osiągnięcia pełni. To nastąpiło - jesteśmy spełnieni. "Mam teraz dzięki Tobie swój czas spełnienia". Oczywiście każdy może to dedykować komu chce - niekoniecznie dzieciom. Swojej mamie, swojej narzeczonej - komu tylko chce.

D.Z. : Trochę odchodząc od tematu nowej płyty, cieszycie się że reggae - muzyka, której wariacje tyle lat gracie, zaczyna pojawiać się w bardziej mainstreamowych mediach?

Banach: Ja bym nie zaryzykował stwierdzenia, że się pojawia. Na przykład we Francji w każdym sklepie z butami słyszy się Boba Marleya i to cały czas. To wszystko idzie falami, mam na myśli popularność różnych gatunków. My mieliśmy wrażenie, że muzyka reggae była modna między 2001 a 2004 rokiem.

Gutek: Wydaje mi się, że reggae było popularne, jest i będzie. A to, czy w danym momencie jest w mediach, czy też nie, nie wpływa na to, czy w Ostródzie będzie więcej ludzi czy mniej. Był taki okres w latach 80. kiedy to była muzyka bardzo popularna wśród młodych ludzi, a w latach 90. właściwie nie. Teraz popularność jest na "normalnym" poziomie.

D.Z. : Ostatnie pytanie, raczej do Piotrka Banacha. Śledzisz to, co się dzieje teraz z Hey?

Banach: Siłą rzeczy tak. Kiedyś trochę bardziej, dlatego, że byłem ciekawy, co to będzie po moim odejściu. To był zespół, z którym w pewnym sensie długo się identyfikowałem. Teraz jednak jest to już tak daleko, a nasze drogi tak się rozeszły, że owszem, kiedy wyjdzie nowa płyta Heya - posłucham, poobgaduję, pokomentuję (śmiech). To są moi znajomi, to jest coś, z czym ciągle jestem kojarzony, ciągle w wielu sytuacjach jestem "Banachem z Heya".

D.Z. : Dlaczego pytam? Chciałbym wiedzieć, czy słuchając ich nowych albumów, czujesz pewne zdziwienie, że poszli taką, a nie inną drogą?

Banach: To z pewnością są zaskakujące płyty. W tym sensie, że znałem ich od zupełnie innej strony muzycznej. Ale cóż, to nie jest muzyka dla mnie. Ja się nie łapię na cały ten nurt - i to wcale nie chodzi tylko o Heya. Jeśli to właśnie jest mainstream, dla niepoznaki nazywany alternatywą, to ja jestem bardzo niemodny, bardzo niedzisiejszy. To nie jest muzyka, z którą mógłbym się identyfikować. Ona jest dla mnie za "biała". Kocham muzykę, która ma w sobie element swingu. Reggae ma swing, funk ma. Kapele hardrockowe z lat 70. miały mnóstwo tego swingu, ponieważ miały w sobie mnóstwo bluesa, a to ten sam "korzeń". Moje ulubione kapele jak Deep Purple, już nie mówię o Zeppelinach, bo to jest taki "pure blues" momentami, ale Deep Purple - oni strasznie funkowali, zwłaszcza jak posłuchasz koncertów z czasów Coverdale'a i Hughesa. Oni grali hardrock, ale jednocześnie funk. Beatlesi swingowali, Metallica miała w sobie mnóstwo swingu w swoim czasie, u nich też się trochę zmieniło dziś i już niewiele ich słucham, ale też są w pewnym sensie "rozbujani". A ta współczesna alternatywa jest dla mnie po prostu "za biała".

D.Z. : Dziękuję bardzo za rozmowę.

Banach: Dziękujemy bardzo.

Dominik Zawadzki

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Koncerty

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.