Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Paper Aeroplanes - Szczerość liczy się najbardziej w jakiejkolwiek twórczości...

21 Kwietnia 2014

Pochodzący z Walii duet Paper Aeroplanes tworzą Sarah Howells i Richard Llewellyn. Muzycznie zabierają nas w rejony delikatnych, nostalgicznie brzmiących, akustycznych melodii, tekstowo opowiadają czasem trochę smutne, choć bardzo szczere życiowe historie. Na koncie mają trzy albumy i kilka EP-ek; ostatni krążek zatytułowany "Little Letters" ukazał się w maju ubiegłego roku. Bezustannie koncertują, najczęściej w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zaprezentują się i przed polską publicznością. Przed koncertem w Berlinie 5 kwietnia miałam przyjemność porozmawiać z Sarah i Richardem.

fot. Małgorzata Sęczak
fot. Małgorzata Sęczak

Małgorzata Sęczak: Wydaje mi się, że w Polsce jesteście jeszcze mało znani, może więc opowiecie trochę o tym, jak powstał zespół Paper Aeroplanes.

Sarah: Oboje pochodzimy z zachodniego wybrzeża Walii, spotkaliśmy się na scenie muzycznej Pembrokeshire, graliśmy wówczas w dwóch różnych kapelach. Rich znał naszego ówczesnego menagera i w ten sposób trafił do nas gdy potrzebowaliśmy nowej osoby na basie. Ja i Rich od razu zaczęliśmy wspólnie pisać piosenki. Po rozpadzie zespołu postanowiliśmy założyć własny. Poza tym, oboje bardzo chcieliśmy przenieść się do większego miasta, ja koniecznie chciałam wyprowadzić się z domu. Mniej więcej w tym samym czasie przenieśliśmy się do Cardiff i od tamtej pory zaczęliśmy wspólnie występować. Wiesz, mój pierwszy zespół to była punkowo rockowa kapela, ja byłam jeszcze nastolatką i dopiero zaczynałam wyrabiać sobie muzyczny gust, coraz bardziej ciągnęło mnie w kierunku nieco delikatniejszego, akustycznego grania. Potrzebowałam zmiany, chciałam grać i śpiewać coś innego.

Richard: Byliśmy wówczas w podobnej sytuacji - nasze zespoły rozpadły się i oboje w tym samym czasie szukaliśmy nowych wyzwań. Dlatego postanowiliśmy spróbować pograć razem.

MS: Krytycy różnie próbują zaszufladlować waszą muzykę - melancholijny indie/ folk/ pop/ rock / alternatywa - które z tych określeń jest najbardziej trafne?

Sarah: Ja osobiście lubię nazywać naszą muzykę dream folk, albo emo folk - tak, to drugie określenie jest chyba moim ulubionym :)

MS: W Polsce taka muzyka ma oczywiście swoich zwolenników, nie przyciąga jednak zbyt wiele uwagi dużych mediów. A jak to wygląda w Wielkiej Brytani?

Sarah: Wydaje mi się, że jest coraz lepiej, że ten nurt muzyki, w którym się poruszamy zdobywa coraz większą publiczność, a tym samym i uwagę mediów. My chyba troszeczkę różnimy się od innych zespołów i nasza muzyka nie jest być może szalenie popularna, ale generalnie muzyka akustyczna przeżywa ostatnio swój renesans na Wyspach i cieszy się obecnie sporym zainteresowaniem.

Richard: Moim zdaniem nie ma znaczenia jaką muzykę się tworzy i jak ona zostanie nazwana, ważniejsze by robić to jak najdłużej. My wydaliśmy swój pierszy album w 2009 r. , czyli jako zespół istniejemy od 5 lat. A niektóre zespoły powstają, stają się sławne, ale tylko na chwilę, w swoim czasie. Trzeba po prostu tworzyć swoją własną muzykę i nie stać się walutą w czyichś rękach.

MS: W ubiegłym roku wydaliście swój trzeci album zatytułowany "Little Letters" [recenzja - przyp. MS] - jak porównacie go z poprzednimi?

Sarah: Ten album jest trochę mroczniejszy od dwóch poprzednich, zarówno pod względem tekstów, jak i muzyki. Odważniej podesziśmy do pewnych rzeczy, zależało nam też, by zrobić więcej hałasu na tej płycie, by było więcej instrumentów. Wcześniej raczej staraliśmy się zagrać wszystko sami, tym razem zaprosiliśmy na nagrania ludzi, którzy zazwyczaj występują z nami na trasie, jest więc i bas i perkusja. Nasz pierwszy album - "The Day We Ran Into The Sea" - był zdecydowanie bardziej popowy, tutaj jest więcej folku, melancholii, teksty też są chyba bardziej szczere.

MS: A jak wygląda u was pisanie piosenek - pracujecie wspólnie, czy każde z was przynosi swój materiał?

Richard: Różnie to bywa, część piosenek pisze Sarah, część ja. Ale moim zdaniem najlepiej wychodzą nam te, które piszemy razem - jedno z nas przynosi po prostu jakiś pomysł i jeśli podoba się on temu drugiemu, szlifujemy go razem, dobudowujemy muzycznie i tekstowo, kierujemy taką piosenkę wspólnym torem. Sarah pisze więcej tekstów, a jeśli moje są wystarczająco dobre, to pozwala mi je zachować (śmiech).

Sarah: Oboje piszemy zarówno muzykę jak i teksty, więc jesteśmy w stanie napisać kompletną piosenkę oddzielnie. Na przykład "Winter Never Comes" to dzieło Rich'a, z kolei "Ribbons" czy "Circus" są moje, Rich podrasował je tylko odrobinę. Więc tak naprawdę różnie to bywa.

MS: Co pojawia się najpierw: muzyka czy tekst?

Rich: W moim przypadku prawie zawsze najpierw piszę muzykę i melodie. Czasami, ale bardzo rzadko pojawia się w mojej głowie jakiś fragment teksu i próbuję do niego stworzyć jakąś frazę muzyczną.

Sarah: Ja w sumie mam tak samo. Jeśli mam jakiś pomysł na tekst, to robię notatki, takie zapiski z dnia codziennego. Ale tak naprawdę trudno jest napisać najpierw tekst, a później dopasowywać do niego muzykę. Owszem, mam dużo takich luźnych notatek i często je wykorzystuję, ale nie zawsze wszystko się nadaje.

MS: Często podkreśla się, że dużo smutku i melancholii jest w waszych tekstach. Ale z drugiej strony, chyba nie trzeba ich rozumieć czy analizować, bo - jak to ujął nasz recenzent - porusza samo piękno melodii i głosu Sarah. Jak to skomentujecie?

Sarah: Schlebia nam to oczywiście. Nie chcemy jednak doprowadzać ludzi do płaczu (śmiech).

Richard: Jest też tak, że różnie sobie ludzie te teksty interpretują, każdy może znaleźć swoje własne znaczenie.

Sarah: Dokładnie. Moim zdaniem taki powinien być najważniejszy cel jakiejkolwiek sztuki - wywołać reakcję emocjonalną w odbiorcach.

MS: Sarah, z tego co wiem, piszesz bardzo osobiste teksty, opierasz je na swoich własnych doświadczeniach - nie masz przy tym oporów przed ujawnieniem zbyt wiele ze swojego życia?

Sarah: Czasami faktycznie tak jest. Ale staram się również pisać w sposób nie do końca oczywisty, używać przenośni, by ukryć coś w tekstach. A czasami sama nie do końca wiem, co próbuję wyrazić, albo opisuję coś, co może mieć jednocześnie dwa znaczenia. Więc nie boję się aż tak bardzo o tym śpiewać, ponieważ skoro ja sama nie wiem dokładnie, o czym mówi dany tekst, inni tym bardziej nie będą tego wiedzieć, choć każdy pewnie będzie miał swoją własną interpretację. Kontroluję się więc odrobinę, ale generalnie nie boję się szczerości w wyrażaniu myśli. Wydaje mi się, że właśnie szczerość liczy się najbardziej w jakiejkolwiek twórczości.

MS: Jak wspomnieliście, pochodzicie z zachodniej Walii - jaki wpływ miało to miejsce na ukształtowanie was jako muzyków?

Sarah: Myślę, że ogromny. Oboje wychowaliśmy się w małych miasteczkach, nad morzem, z dala od wielkich miast. Byliśmy trochę odizolowani, nie było tam zbyt wielu klubów, nie chodziliśmy na koncerty. Nawet liczba mieszkańców jest tam znikoma, w moim miasteczku jest raptem jedna szkoła.

Richard: W takim środowisku trzeba szukać swojego własnego stylu. Kiedy byłem nastolatkiem, nie mieliśmy jeszcze internetu, więc nie docierały wieści o tym, co dzieje się muzycznie w innych częściach świata. Znalezienie muzyki spoza własnego podwórka nie było tak łatwe, jak teraz. Ja na przykład słuchałem tego, co moi rodzice mieli na płytach i z tego czerpałem inspiracje.

Sarah: Poza tym, wizualnie tamte miejsca również odcisnęły na nas swoje piętno - wiesz, dorastaliśmy nad morzem, niedaleko gór - te motywy często pojawiają się w naszych piosenkach. U mnie na przykład bezustannie pojawia się temat wody, jest to taki stały element mojej twórczości.

MS: Takie miejsca chyba bardziej inspirują niż np. duże miasto?

Sarah: Myślę, że jest to po prostu inny rodzaj inspiracji. W mieście są galerie, teatry, masz możliwość obcowania ze sztuką, architekturą, wszystko to może być równie inspirujące. No i jest więcej ludzi, jak w Londynie, gdzie mieszają się różne narodowości i kultury, a to też pobudza wyobraźnię.

MS: A czy w waszym przypadku zmieniło się coś w sposobie pisania odkąd przeprowadziliście się do miasta?

Sarah: Ja chyba nadal czerpię z tego, czym nasiąknęłam w Walii, ciągle przewija się w moich tekstach motyw wody (śmiech).

Richard: Tak, pewne rzeczy po prostu w człowieku zostają. Przeniosłem się do miasta i naturalnie czerpię inspiracje z tego, co dzieje się wokół, ale rzeczy, z którymi dorastałem są już częścią mnie. I faktycznie, to przejawia się zwłaszcza w tekstach, w dalszym ciągu bazuję na tym, co było we mnie wtedy, gdy zaczynałem grać i pisać piosenki. Czuję się emocjonalnie związany z takimi tematami. Takie rzeczy zostają na zawsze.

MS: Sporo koncertujecie, ponoć gracie nawet po 100 koncertów rocznie. Nie dopada was czasem poczucie rutyny?

Sarah: O nie, tak naprawdę to każdy koncert jest inny, za każdym razem jest to inna sala, inna publiczność. Dni na trasie mogą być do siebie podobne, bywa, że są nawet nudne, ale ten czas na scenie jest całkiem inny. I nawet jeśli niespecjalnie chce mi się wystąpić danego wieczora, to w momencie kiedy wychodzę na scenę i witam się z publicznością, wszystko się zmienia. Koncerty są zawsze magiczne i nigdy nie myślę, że było to tylko kolejne show.

Richard: Poza tym zawsze zmieniamy set. Na szczęście mamy teraz na tyle dużo materiału, że można robić rotację w setliście i wybierać. Często sięgamy po piosenki, których nie graliśmy od jakiegoś czasu. Występujemy też z różnymi muzykami. Akurat na tej trasie gramy sami, ale kiedy gramy w Wielkiej Brytanii, to przeważnie jest z nami basista i perkusista, czasmi też mamy kogoś na pianinie. Różni ludzie z nami grają, więc nigdy nie jest nudno.

MS: Koncertujecie przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i w Niemczech. A czy mieliście jakieś propozycje na przykład z Polski?

Sarah: Właściwie to nie, jeszcze takich nie było. Ale bardzo byśmy chcieli zagrać w Polsce. W listopadzie bodajże gramy w Irlandii, a w przyszłym roku, mam nadzieję, uda się zorganizować jakąś małą trasę w Stanach.

Richard: Wiesz, nie mamy dużej i bogatej wytwórni, która mogłaby zorganizować nam trasę w innych krajach. Kiedy gramy w UK czy tutaj, to przynajmniej musimy wyjść na zero. Żeby np. zrobić trasę w Stanach, musimy wykalkulować tak, żeby nam się ten wyjazd zwrócił. Ale wiemy, że tam mamy całkiem sporo fanów, więc nie powinno być najgorzej. Natomiast nie wiemy nic o tym, kto nas słucha w Polsce i gdybyśmy mieli zagrać koncert np. w Warszawie, to nie jesteśmy w stanie zagwarantować dużej publicznośći.

MS: A kto w ogóle przychodzi na wasze koncerty - ludzie w waszym wieku, z tzw. bagażem doświadczeń, czy młodsi też się zdarzają?

Richard: To jest właśnie niesamowite, że przychodzą ludzie w różnym wieku. W Anglii mamy na przykład dwunastoletnią fankę, która przychodzi na koncerty ze swoim dziadkiem.

Sarah: No ona na pewno nie ma jeszcze bagażu emocjonalnych doświadczeń (śmiech).

Richard: Oczywiście, większość naszej publiczności to dwudziesto-, trzydziestoparolatkowie, są też ludzie bardziej dojrzali. To naprawdę spory mix.

Sarah: Wydaje mi się, że w większości są to ludzie, którzy w jakiś sposób mogą odnieść się do naszych tekstów. I chyba dlatego nasza publiczność jest tak różnorodna, bo nasza muzyka to nie jest kwestia mody czy trendu. W tekstach mówimy przede wszystkim o uczuciach, a przecież wszyscy je w sobie mamy, nie tylko ludzie danej kultury czy w określonym wieku.

MS: To na koniec powiedzcie jeszcze, czy oprócz muzyki macie inne pasje lub zainteresowania.

Richard: Ja uwielbiam spacery, najlepiej gdzieś poza miastem. Tak dla relaksu i wyciszenia. Poza tym lubię gotować, chodzić na mecze piłki nożnej - może nie regularnie, ale na pewno zaliczam kilka w sezonie.

Sarah: Ja obecnie uczę się gry na perkusji i zaraz po zakończeniu trasy wracam do lekcji. Ale to w sumie też muzyka... Interesuje mnie też fotografia, lubię zwiedzać - mimo, że mieszkam teraz w Londynie, to i tak często zachowuję się jak turystka, dużo chodzę po mieście i wciąż odkrywam w nim coś nowego. Ostatnio zaczęłam też biegać, próbuję robić to w miarę regularnie.

MS: Mam nadzieję, że następny wywiad zrobimy już w Polsce, dzięki serdeczne za rozmowę :)

****

Paper Aeroplanes w sieci:

http://www.paperaeroplanesmusic.com
https://www.facebook.com/paperaeroplanesmusic
http://www.twitter.com/sarahaeroplane
http://soundcloud.com/paper-aeroplanes
http://www.youtube.com/paperaeroplanesmusic

Małgorzata Sęczak

dodajdo

Komentarze

Jenny

11:25, 25-11-2014 | zgłoś

dopiero teraz ich odkryłam ;) są mega! :)

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Krzysztof Sokołowski - Nocny Kochanek - Muzyka Kochanka ma być w miarę prosta, ale nie prostacka (wywiad)Krzysztof Sokołowski - Nocny Kochanek - Muzyka Kochanka ma być w miarę prosta, ale nie prostacka

Nocny Kochanek to prześmiewcze alter ego heavy/power metalowego zespołu Night Mistress. Na debiutanckiej płycie "Hewi Metal" (dodajmy - rozchodzącej się jak ciepłe bułeczki) panowie mrużą oko do słuchaczy i nabijają... czytaj cały wywiad...

Ogłoszenia

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.