Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Lorein - Zawsze, gdy tworzymy pojawia się radość.

30 Maja 2014

Niedawno wydali swoją drugą płytę "Drzewa i planety", którą w zgodnej opinii fanów i krytyków przebili debiut. O nagrywaniu tego krążka, ich inspiracjach i ciągłym porównywaniu do innych artystów rozmawialiśmy z chłopakami z Lorein.

fot. Dominik Zawadzki
fot. Dominik Zawadzki

Dominik Zawadzki: Jadąc na ten wywiad słuchałem sobie Waszego nowego albumu i muszę przyznać, że całkiem fajnie sprawdza się podczas prowadzenia auta.

Łukasz "Lanietz" Lańczyk: To miłe. "Drzewa i planety" to płyta bardziej dynamiczna niż nasz pierwszy album, więc całkiem możliwe, że dobrze się jej słucha podczas jazdy samochodem.

DZ: Zrobiłem taki wstęp, bo sami w wywiadach wspominacie, że chcieliście nagrać pozytywną płytę. I faktycznie bije z niej pozytywna energia. Może między innymi dlatego tak dobrze mi się przy niej prowadzi...

Roland "LaDY" Langer: Rzeczywiście było tak, że założyliśmy sobie nagranie pozytywnie brzmiącej płyty. Poprzedni album był troszeczkę melancholijny, chcieliśmy odmiany. Choć opinie są różne, słyszeliśmy, że z tą "pozytywnością" jest tak sobie (śmiech).

Łukasz: Słyszałem podobne opinie. Na pewno jest to album bardziej pozytywny od poprzedniego.

DZ: Skoro już jesteśmy przy poprzednim krążku, to powiedzcie, co zmieniło się w Lorein od jego nagrania do dzisiaj?

Łukasz: "Monokolor" produkowaliśmy sami. Tamta płyta to tak naprawdę profesjonalnie nagrana demówka. Nikt poza nami nie miał wpływu na kształt i brzmienie pierwszej płyty. Przy nagrywaniu "Drzew i planet" weszliśmy w konszachty z Dominikiem Buczkowskim, młodym producentem z Łodzi. Do tego, co przynosiliśmy do studia lub wymyślaliśmy, dodawał on swoje smaczki i pomysły. Wymieszał je w jedną całość. Sporo zmieniło się jeśli chodzi o bębny. Dominic, podobnie jak Tomek, jest bębniarzem i miał wpływ na ich brzmienie perkusji.

Tomasz Dorobczyński: Robiliśmy nagrania na zasadzie współpracy - dyskutowaliśmy z producentem jak widzimy rolę bębnów w danym fragmencie. Dominic coś sugerował, pytał mnie, jak dany fragment widzę, a ja musiałem to rozkminić (śmiech). No a potem się tego nauczyć. Z chłopakami było podobnie, wszyscy musieliśmy wdrożyć nowe rzeczy do naszego grania.

Sebastian "Jabber" Szczepański: Krótko mówiąc, nasza poprzednia płyta była spuścizną po tym, co się wydarzyło się przez lata, z akcentem na dawne pomysły Łukasza. Można powiedzieć, że to taki "the best of" z około 10 lat. W przypadku "Drzew i planet" proces powstawania był krótki. Poza tym rozwinęliśmy się jako muzycy i zespół. Mówiliśmy o bębnach, ale pojawiają się też w dość dużych ilościach klawisze i sporo dodatkowych efektów, które musimy obsługiwać na koncertach.

Roland: Ten rozwój doprowadził do tego, że musieliśmy mocno zainwestować w instrumenty, efekty. Łukasz musiał jechać kilkaset kilometrów w poszukiwaniu identycznych klawiszy jakich użyliśmy podczas nagrań w studio. Chodzi o instrument z lat 70-tych. Wracając do pytania, to dzięki temu, że był podczas nagrań producent, który trzymał nad wszystkim pieczę, płyta jest bardziej spójna od poprzedniej. Kiedy decyduje o kształcie czy brzmieniu albumu więcej niż jedna osoba, to wszystko zaczyna się rozpływać.

DZ: Można już powiedzieć, że macie swój własny rozpoznawalny styl?

Roland: Chcielibyśmy, żeby tak było.

Tomek: Ta płyta to trochę połączenie naszych pomysłów, ale również pomysłów Dominika. Mam wrażenie, że trzecia płyta będzie tą, na której będziemy mieli swój własny styl.

Łukasz: A mnie się wydaje, że nie będzie tak, że na trzeciej płycie nagle okaże się, że mamy "swój" styl. Oczywiście świetnie, jeśli ktoś zauważy w naszym graniu jakieś cechy charakterystyczne tylko dla nas. Czy to styl gry na gitarze LaDY`go czy mój sposób śpiewania. Super jeśli ktoś, słysząc naszą piosenkę w radiu, powie: "o puścili Lorein!". Wiadomo, że do tego dążymy, ale czy tak będzie?

DZ: Mówi się, że drugi album jest trudniejszy od pierwszego - artysta musi zmierzyć się z udanym debiutem. Czuliście jakąś presję związaną z nagrywaniem "Drzew i planet"?

Łukasz: Chcieliśmy nagrać dobrą płytę. Myślimy rozwojowo, więc mieliśmy nadzieję, że będzie lepsza od debiutu. Mieliśmy pewne koncepcje jak chcielibyśmy brzmieć. Założenie było takie, że śpiewamy po polsku, ale chcemy brzmieć "nie po polsku". Mamy nadzieję, że to się udało. Że mimo, iż teksty mamy w języku polskim, to brzmienie jest na poziomie, no, może nie światowym, ale zahacza o brzmienia kapel, które nam się podobają. Generalnie brytyjskie granie, ale nie zawężamy naszych zainteresowań tylko do Wielkiej Brytanii. Każdy z nas słucha trochę czegoś innego i jakoś się zazębiamy.

DZ: Jak powstają Wasze utwory? Mam na myśli to, czy powstają w studio, czy może przychodzicie z gotowymi kawałkami?

Roland: Kiedy wchodziliśmy do studia część utworów mieliśmy gotową. Część z nich odrzuciliśmy wspólnie. Te, które pozostały, zostały przearanżowane i nagrane od nowa. Ale w sumie były gotowe przed wejściem do studia, miały gotowe teksty. Pozostałe powstały na zasadzie jam session. Nie przychodziliśmy z gotowym materiałem, tylko jakimiś pojedynczymi pomysłami, jednym riffem, melodią, rytmem na bębnach. Na bazie tych motywów powstawały piosenki.

Łukasz: Ale nawet jeśli mieliśmy kawałek z gotowymi liniami melodycznymi i tekstami, to i tak nie nagrywaliśmy go w tej formie. Producent często mobilizował nas do robienia poprawek w gotowych piosenkach. Tak było choćby z "Przyjacielem D". Dominic powiedział: "Chłopaki pograjcie ten utwór trochę, bo w takiej formie jaka jest na demówce, nie brzmi tak, jak sobie wymyśliłem". Podeszliśmy do nagrywania z otwartą głową, a cały proces, poza tym, że był pracą, sprawił nam bardzo dużo frajdy. Kombinowaliśmy, zmienialiśmy, aż pojawiły się piosenki w kształcie, który słychać na płycie. Naturalnie mieliśmy też momenty blokad - wydawało się, że wszystko jest w porządku: melodia, tekst itd., a jednak nie było to wystarczająco ciekawe. I nagle pojawiał się jakiś pomysł - choćby melodyjka, która wszystko zmieniła. Część kawałków musieliśmy doszlifować, często było to żmudne zajęcie. Numery, które powstawały w studio, robiliśmy na zasadzie dobrej zabawy. Generalnie praca przy tym albumie bardzo mi się podobała - była spontaniczna. Myślę, że czuć to, kiedy słuchasz płyty. Może właśnie dlatego dobrze Ci się przy niej prowadzi - udało nam się w tych dźwiękach przekazać klimat, który panował w studio.

Sebastian: Zawsze, gdy tworzymy nowy utwór pojawia się radość. Mamy fun, że powstaje coś świeżego. Nowe kawałki zawsze gra się fajniej, niż te stare. Gdy nagrywaliśmy "Drzewa i planety" tak właśnie było i myślę podobnie jak Łukasz, że to zostało oddane w nagraniu.

DZ: Zauważyłem, że każdy, kogo spytam ma inny typ na ulubiony kawałek na "Drzewach i planetach". To chyba świadczy o tym, że płyta jest bardzo równa i że macie patent na fajne melodie. Mnie na przykład najbardziej podoba się "Snowden".

Łukasz: To jesteś w dość dużej grupie osób, którym podoba się ten numer (śmiech). Ale faktycznie jest tak, jak mówisz - dostajemy różne sygnały. Sporo osób stawia właśnie na "Snowdena". Jest też jednak spora grupa, która woli "Mymijanki" - zupełnie frywolny, bardzo lekki kawałek. Są też tacy, którzy mówią, że "Morning Run", jedyny kawałek po angielsku, kosi całą płytę i też powinien zostać singlem. Ludzie mają bardzo różne typy.

Sebastian: Na pewno na podstawie tych opinii budujemy wiedzę o tym, która piosenka ma być kolejnym singlem.

DZ: Mieliście problem z wyborem singli? Na razie są 2 - "Pozytywny" oraz "Przyjaciel D".

Łukasz: "Przyjaciel D" został wybrany wspólnymi siłami z naszym wydawcą Sławkiem Pietrzakiem. Ale jeśli chodzi o single, to staraliśmy się, żeby wszystkie utwory miały "singlowe" brzmienie. A melodie? Są "loreinowe" (śmiech). Widocznie, tak jak mówisz, mamy łatwość do tworzenia takich, a nie innych melodii. Wypada się tylko cieszyć.

DZ: Jak zapatrujecie się na pisanie po angielsku? Macie na "Drzewach i planetach" jeden utwór w tym języku.

Tomek: Na pewno nie zamykamy się przed tym, choć nie planujemy w pełni anglojęzycznej płyty. Natomiast jeżeli pojawi się idea, żeby powstał jeden numer, to czemu nie?

Roland: Naszym pierwszym utworem była piosenka właśnie w języku angielskim - "Izyntrill". Wiele zespołów śpiewa po angielsku, bo jest trochę łatwiej. Ten język po prostu lepiej brzmi w muzyce rockowej.

Łukasz: Nasz producent Dominic Buczkowski urodził się w Wielkiej Brytanii i doskonale czuje klimat tamtejszej muzyki. Właściwie to on nas namówił, żebyśmy zrobili jeden utwór po angielsku. Śmiał się, że będzie mógł puścić piosenkę znajomym w Wielkiej Brytanii i coś zrozumieją (śmiech). Natomiast z tekstami po angielsku jest pewien problem. Nie z napisaniem, bo z tym akurat sobie radzę. Angielski jest też łatwiejszy do śpiewania, jest płynnym językiem. Natomiast nie jestem Anglikiem, nie chcę, żeby tekst brzmiał jak "polska wersja" języka angielskiego. Przy "Morning Run" pracowaliśmy z Dominikiem długo nad moją interpretacją tekstu, żeby nie brzmiało to komicznie. Z informacji, które do nas docierają wynika, że kawałek się spodobał, więc efekty tej pracy chyba nie poszły na marne.

Roland: Co nie znaczy, że zmienimy teraz koncepcję i zaczniemy śpiewać wyłącznie po angielsku.

Łukasz: Tak jak powiedział wcześniej Tomek - nie zamykamy się. Może kiedyś nagramy cały album w języku angielskim, choć póki co nie mamy takich planów. Wiadomo, że zespoły nagrywające w języku angielskim mają większe możliwości. Mogą występować za granicą i zostaną zrozumiane. Ale muszą śpiewać bardzo dobrze po angielsku. Jeśli będziemy śpiewać po angielsku, ale jakby po polsku, to Anglicy nie zrozumieją o czym jest tekst. Nie chcielibyśmy, żeby na naszych zagranicznych koncertach ludzie umierali ze śmiechu, zachłystując się piwem (śmiech). "Na koncercie Lorein 50 osób umarło ze śmiechu!". Ciekawa wizja (śmiech).

DZ: Pisanie tekstów sprawia Ci jakieś problemy?

Łukasz: Nie nazwałbym siebie tekściarzem, cały czas się uczę. Piosenki pisze się nieco inaczej niż wiersze. Wymyślasz melodię i do niej musisz dopasować odpowiedni tekst. Musisz znaleźć słowa, które będą brzmiały i dobrze dzieliły się na sylaby. Poza tym trzeba napisać tekst, który nie będzie banalny. Staram się pisać teksty ciekawe, w których nie wszystko jest podane na tacy. Pisanie to dla mnie zabawa słowem - czasami proste rzeczy staram się opisać w sposób nieco bardziej skomplikowany. Chcę, żeby słuchacz mógł zagłębić się w klimat tekstu, odnaleźć w nim sytuacje ze swojego życia. Wydaje mi się, że moje teksty są uniwersalne i można w nich odnaleźć wiele sensów.

DZ: Macie na nowej płycie aż dwa utwory instrumentalne - chcieliście mieć chwilę oddechu między utworami? Wspomniane utwory ładnie dzielą krążek.

Łukasz: Tak, chcieliśmy mieć przerwy. Płyta jest dosyć dynamiczna, chcieliśmy mieć przerywniki - żeby słuchacz mógł się na moment oderwać od typowego rytmu na perkusji. Chcieliśmy też uniknąć natłoku tekstu.

Sebastian: Mówisz, że dzielą, ale również w pewnym sensie łączą. Te dwa instrumentalne utwory są też spoiwem między kolejnymi kawałkami.

Łukasz: Proponując takie rozwiązanie, miałem na uwadze to, co pojawiło się na ostatnich płytach takich zespołów jak White Lies czy Coldplay, na których pojawiają się króciutkie muzyczne przerywniki. To bardzo fajnie wprowadza do kolejnego utworu. Od "Drzew" zaczynamy koncerty, są intrem. "Drzewa" to utwór mroczny, bardziej horrorowy. Natomiast "Planety" gdzie pojawia się więcej klawiszy, mają więcej przestrzeni - myślę, że tytuły dobrze oddają treść muzyczną tych utworów.

DZ: Jesteście zespołem demokratycznym, czy to lider jest na czele i reszta mu się podporządkowuje?

Roland: Wydaje mi się, że czystej demokracji nie ma w żadnym zespole. Staramy się jednak, żeby sprawiedliwość panowała (śmiech).

Łukasz: Bierzemy pod uwagę zdanie każdego członka zespołu. Staramy się na bieżąco wyjaśniać pojawiające się brudy, dlatego istniejemy przez 5 lat. Pojawiały się spięcia, ale zostały wyjaśnione i mamy teraz fajną atmosferę. Każdy w tym zespole ma jakieś swoje zadanie. Ja na przykład zajmuję się stronami internetowymi. Tomek odpowiada za salę prób. Jabber za transport. A LaDY...

Roland: Ja sprzątam (śmiech).

Łukasz: ...jest psychologiem zespołowym i roadie, a wspólnie utrzymujemy kontakty z naszym menedżerem Haresem (Paweł Hordejuk, menadżer m.in. happysad i Indios Bravos - przyp. DZ).

Tomek: To nie jest tak, że narzuciliśmy sobie te role. Tak po prostu wyszło. W zależności od tego, kto ma większe możliwości w danym zakresie, to się tą sferą zajmuje.

Roland: To ja miałem grać na bębnach, ale okazało się, że Tomek lepiej gra (śmiech).

Łukasz: Staramy się nawzajem mobilizować. Jest dużo roboty, więc jeśli któryś z nas się zawiesza, to dostaje opierdol i tyle (śmiech). Ustawiamy się nawzajem. Nie mamy czasu na przestoje, wszystko musi działać jak w zegarku. Chcemy, żeby zespół funkcjonował w takim składzie, jaki jest.

DZ: Jak wyglądają teraz Wasze koncerty?

Łukasz: Gramy całą nową płytę i większość kawałków z poprzedniej, oczywiście w nowych aranżacjach, żeby pasowały do naszego obecnego stylu. Do niektórych kawałków dołożyliśmy na przykład klawisze. Zresztą wiadomo, że na koncertach piosenki brzmią inaczej niż na płytach. Odbiór piosenek, abstrahując od tego, że nie było jakoś strasznie dużo tych koncertów, musimy przyznać, że jest bardzo dobry. Opinie po koncertach są takie, że kawałki brzmią na żywo co najmniej tak jak na płycie, a nawet lepiej.

DZ: Teraz chwilkę o Waszych inspiracjach, prawdziwych bądź nie. Czy Was wkurza, że jesteście porównywani nieustannie do paru kapel, np. Coldplay? Albo Ciebie Łukasz, że porównuje się Cię do Rojka?

Łukasz: To jest ogromny komplement. Artur Rojek to wspaniały artysta. Cieszę się z takich porównań. Oczywiście zależy to trochę od tego, jaką formę owe porównania przybierają. Mogą mieć pozytywny lub negatywny wydźwięk. Lubię Myslovitz, słucham ich i może przez to mój styl śpiewania jest nieco podobny. Ale przede wszystkim mam taką, a nie inną barwę głosu i nie mam na to żadnego wpływu. Zacząłem grać na gitarze pod wpływem muzyki m.in. Myslovitz i to chyba słychać na pierwszej płycie. Na "Drzewach i planetach" chyba już tego nie ma, a i tak pojawiają się głosy, że brzmię jak Rojek. Chyba po prostu nie unikniemy takich porównań.

Roland: Dla nas to sukces, że ktoś porównuje nas do zespołu, który jest w czołówce polskiej muzyki rockowej. Myslovitz przetarło w tym kraju szlaki takim zespołom jak my. Dzięki nim my mamy łatwiej. A jeśli porównują nas do Coldplay? To jeszcze milsze - świadczy to o tym, że wchodzimy w światowe brzmienia. Te zespoły nas inspirują, zwłaszcza stary Coldplay.

DZ: Powiedzcie, czego słuchacie na co dzień, a co Was muzycznie ukształtowało?

Łukasz: Mam "świętą trójcę" zespołów: Coldplay, Myslovitz i James. Niekoniecznie w tej kolejności.

Tomek: Ja wychowywałem się na Programie 3. Moje rodzeństwo zawsze słuchało Listy. Z rocka na początku był to grunge, z czasem zaczął pojawiać się Myslovitz i grupa Atmosphere. Gdzieś po drodze poznałem James i Oasis.

Roland: Ja się nie ograniczam do określonych stylów. Słucham właściwie każdego rodzaju muzyki - jeśli jest dobra. Przez lata się to oczywiście zmieniało. Zacząłem od polskiego rocka lat 80-tych. Potem zainteresowałem się punkiem, potem metalem. Do tej pory słucham fajnych kawałków metalowych. Nawet grałem kiedyś w kapeli metalowej. Natomiast zawsze ...

Tomek: Chciałem grać w tym zespole!

Łukasz: To samo pewnie mówił, kiedy grał w kapeli metalowej (śmiech).

Roland: To sobie pożartowaliśmy (śmiech). Ale faktycznie styl Lorein wynika z pewnych inspiracji, także moich, i on jest też najlepszym odzwierciedleniem tego czego obecnie słucham. Editors, Interpol, Blur, White Lies, Doves, Kent, Radiohead, The National.... można by długo wymieniać.

Sebastian: Moją pierwszą inspiracją był nasz Lady Pank. Ich pierwszą płytę, a właściwie kasetę zdarłem do żywego. Teksty znałem na pamięć. Później poszedłem w kierunku muzyki metalowej. Tak jak Łukasz mam swoją "trójcę": Lady Pank, Iron Maiden i Metallica. Ale też wiele innych kapel, Pink Floyd czy Led Zeppelin. Z muzyki brytyjskiej, która w kontekście Lorein nas najbardziej interesuje, znałem jedynie czołówkę. Choćby Jamesa poznałem dopiero, kiedy poznałem chłopaków. Podrzucali mi wiele kapel - jedne podeszły mi bardziej, inne mniej. Moje ulubione zespoły to te 3 wymienione.

DZ: Czego życzycie sobie w najbliższej bądź nieco dalszej przyszłości?

Tomek: Jak najwięcej koncertów.

Łukasz: Trasy. Takiej naprawdę naszej.

DZ: A macie już zorganizowaną trasę?

Roland: Jest w trakcie realizacji. Będzie to trasa klubowa, jesienią. Teraz kilka koncertów plenerowych. W lipcu gramy na Festiwalu w Jarocinie, o czym dowiedzieliśmy się niedawno i z czego bardzo się cieszymy.

Łukasz: Zagramy na dużej scenie, co traktujemy jako kolejny krok w naszej karierze zespołowej. Tym razem dostaliśmy się na kultowy festiwal nie jako uczestnik konkursu lub przeglądu, tylko zostaliśmy po prostu zaproszeni.

DZ: Wolicie takie duże koncerty plenerowe czy występy w klubach?

Tomek: Elementem wiążącym te dwie sytuacje są zawsze ludzie. Jeśli jest odpowiednia energia, to koncert będzie fajny niezależnie od tego, gdzie się odbywa.

DZ: Na koniec - macie już zarys kolejnej płyty?

Roland: Nie, na razie odpoczywamy po nagraniu "Drzew i planet". Potrzebujemy chwili oddechu. Ale pewnie po wspomnianej trasie koncertowej powoli będziemy się przymierzać do pisania. Tak jest z każdym zespołem. Nie da się tylko grać i grać bez pisania nowego materiału. Ale wszystko w swoim czasie.

DZ: Wielkie dzięki za wywiad.

Dominik Zawadzki

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.