Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Fismoll - Miłość, stabilność i niemoc

19 Lipca 2014

Arek Glensk jest wyjątkową postacią na polskiej scenie muzycznej. Przekonałem się o tym jeszcze bardziej, przeprowadzając z nim bardzo ciekawy wywiad. Młody artysta wydaje się być świadomym swoich możliwości i tego, co chce robić, co wcale nie jest proste i oczywiste. Mówi głębokim głosem, używając rozbudowanych metafor i obrazowych epitetów, a jego tezy są rozsądne i przede wszystkim szczere. O czym rozmawialiśmy? O przechodzeniu z Adura na Fismoll, o braku autorytetów i muzycznych bogach, o potrzebie samotności i otwartości na ludzi, o Weekendzie i Schonbergu, o górach i polach. Zapraszam na jarmark przeciwności, po którym oprowadzi was Fismoll.

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Mateusz Biegaj: Czy czujesz się zmęczony etykietą romantyka, którą przyklejają ci media?

Fismoll: Ja taki w sumie jestem. Staram się dość twardo stąpać po ziemi, raczej na zasadzie "tak tak, nie nie" i może to jest problem, a może błogosławieństwo. Chodzi jednak przede wszystkim o to, jaki ktoś jest. Uwielbiam góry, nie mogę bez nich egzystować, mógłbym tam pojechać i nie wracać.

MB: Masz jakieś swoje ulubione miejsce w górach?

Fismoll: Tak, mam takie swoje ulubione 3 schroniska. Dużo chodziłem po Karkonoszach i tam znalazłem schronisko Samotnia, Odrodzenie i Strzecha Akademicka. Najlepsze grzańce, świetni ludzie, do tego są pięknie położone. Bardzo fajnie jest tam budzić się i zasypiać czy posłuchać sobie Kaczmarskiego, Gintrowskiego. Na co dzień ich nie słucham, ale tam zdecydowanie pasują. Ogólnie jestem zupełnie normalnym gościem, tylko czasem budzą się we mnie zapędy w stronę bardzo dużej refleksji, marzeń, spokoju. Chociaż też mną czasem coś szasta na boki.

MB: A jak reagujesz na zaszufladkowanie muzyczne?

Fismoll: Bon Iver i tak dalej... Ja mam z tym luz, bo to jest potrzebne na początku drogi. Później muzyk wyrabia sobie swoją markę i ktoś powie, że faktycznie to jest podobne, a ktoś inny nie znajdzie tych podobieństw. Uwielbiam to, co tworzy Bon Iver, chociaż go dużo nie słucham. Mam swoich ulubionych twórców, którym oddałem życie. Słuchałem np. tylko 8 piosenek z albumu Sigur Ros przez cały rok, nie słuchałem wtedy niczego innego.

MB: Czy do tych ulubionych twórców zaliczają się też muzycy klasyczni?

Fismoll: Z klasyków to chociażby Arvo Pärt, który jest estońskim kompozytorem muzyki współczesnej, ale tworzy w oparciu o harmonikę bachowską, wplata tam czasem sekundy i tego typu piękne rzeczy. Odnośnie natomiast tych porównań. Jak coś tylko brzmi podobnie do czegoś, to się to wrzuca w jakąś szufladkę. Dopiero później, jak ktoś się bardziej wgłębia w danego artystę, to może go sobie sklasyfikować wg własnych standardów i nazwać jego twórczość po swojemu. Ja nie słyszę za dużo Bon Ivera w sobie, bo piosenki, gdzie śpiewam wyższym głosem albo falsetem są chyba 2, mam też smyki na całej płycie, których u niego zupełnie nie słyszałem. Ktoś mi kiedyś zarzucił, że to jest takie samo i mu odpowiedziałem "o nie stary, nie będziesz mi mówił, że to jest takie samo!". Muzyka, chcąc czy nie chcąc, jest wtórna, ale ja gdzieś tam zawsze staram się myśleć harmoniką, aranżem, żeby to się mimo wszystko w jakimś stopniu nie powtarzało, żeby to było moje.

MB: Czyli nie masz napinki...

Fismoll: Absolutnie! To jest w sumie fajne, jak ktoś ci powie, że kojarzysz mu się z tym czy z tamtym.

MB: Jak będzie w takim razie wyglądał nowy materiał, nad którym już pracujesz? W którą stronę pójdziesz?

Fismoll: Mam w swoim życiu takie 3 uczucia, które na mnie bardzo wpływają, o których myślę i pracuję nad nimi. To miłość, stabilność i niemoc. 3 konkrety, o których chciałbym nadal opowiadać. Jak masz niemoc, to możesz sobie wyobrazić taką igiełkę, która drażni twoją skórę. Jest kilka utworów na mojej płycie, które są właśnie taką drażniącą igiełką. I chodzi mi o to, żeby ją wbić do końca, aczkolwiek trzeba to robić powoli. A z drugiej strony masz pole, drzewka i kobitkę, która sobie po tym polu biega. Dzień jeszcze nie jest do końca słoneczny, a chodzi o to, żeby zrobić z niego piękne lato, kwitnące jabłonie itd. Jak najbardziej poszerzać te wizje, ale poszerzać je intymnością. Na pewno nie wulgarnie, bo nienawidzę wulgarności, promowania zła itd. Chociaż też pamiętam, jak słuchałem Pantery i innych mocnych rzeczy. Ale słuchałem tego, bo jestem małym, wątłym gościem i potrzebowałem przysłowiowego kopa, poczucia siły, nabuzowania.

MB: Wyrosłeś z tego?

Fismoll: Totalnie! Nawet zauważyłem, że jak ktoś podchodzi do ciebie z agresorem, to najlepiej podać mu rękę, powiedzieć "cześć, jestem Arek" i położenie takiego człowieka się zmienia. Oni żądają tego, co sami dają. O ile oczywiście nie są skrajnie zafiksowani, to pójdą w tę stronę, którą im wskażesz. Podobnie jest z muzyką. Myślałem o tym, że bardzo chciałbym mieć chór na drugiej płycie, orkiestrę symfoniczną, ale zobaczymy. Wydaje mi się, że będzie jeszcze bardziej intymnie. Trochę się w moim życiu pozmieniało, dorosłem do pewnych rzeczy, w stosunku do innych stałem się bardziej naiwny. Ogólnie jestem szczęśliwy (śmiech).

MB: A myślisz, że uda ci się współpraca z siostrą na większą skalę?

Fismoll: No tutaj wszystko zależy od niej. Ja ją ciągle motywuję do tego, żeby robiła swoje rzeczy. Kwestia, czy ona się w pewnym momencie zmusi do tego... Jeśli tak, to efektem będzie bardzo piękna płyta. Bo dziewczyna ma bardzo fajne, jeszcze delikatniejsze od mojego, myślenie.

MB: Pomówmy o koncertach. Jakie odczucia miałeś po wspólnym graniu z Kasią Nosowską?

Fismoll: Nie odczułem tego w ogóle. Ja mam taki problem, że nie mam autorytetów.

MB: A poeci, którymi się inspirujesz?

Fismoll: Oczywiście! Ale to się tyczy muzyki. Jest owszem Arvo Pärt, który jest totalnie moim bogiem, jeśli chodzi o muzykę. Mogę być arcy wesoły, puścić sobie Stabat Mater i jestem pod ziemią, on robi rzeczy fenomenalne. Zapadam się w melancholię.

MB: Z Adura na Fismoll?

Fisoll: Tak, dokładnie, to są zresztą tonacje odpowiadające (śmiech). Natomiast apropos poetów: Twardowski, Herbert, poeci "walczący" jak Bursa, Wojaczek, Hłasko no i Podsiadło. Jacek Podsiadło, dla jasności, który jest wewnętrznie bardzo pięknym gościem. Jeśli nie znasz, bardzo ci polecam. Robi absolutnie świetne rzeczy. A występowanie z Kasią Nosowską było dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem, po prostu. Ja lubię się zamknąć w swoim świecie sam. To nie jest tak, że siądę i zrobię piosenkę. Tylko raczej nie zrobię tej piosenki przez pół roku, jeśli tego nie potrzebuję albo coś nie wydarzy się w moim życiu. Tak to wygląda. Mógłbym napisać książkę, tylko nie wiem, czy potrafię pisać. Dlatego gram.

MB: Co dzisiaj dla nas zagrasz? Jakieś niespodzianki?

Fismoll: Nie, raczej standardowo. Gramy w składzie 5 osobowym bez skrzypków. Będą trochę inne aranżacje, skrócimy też przerwy między numerami i do tego dojdzie jeszcze 1 nowy utwór. I tyle. Niestety miałem matury i nie miałem jak nic nowego zrobić... raczej nie wypuszczam niczego, co nie jest skończone, pełne.

MB: A co myślisz o samym festiwalu Nextpop, który jest w zasadzie zorganizowany przez Twojego bliskiego współpracownika, Roberta Amiriana?

Fismoll: To mój przyjaciel. I to, co się dzieje dzisiaj odbieram trochę jak wigilię, takie spotkanie rodzinne. "Cześć! Fajnie, że się znamy i gramy w różnych miastach Polski, mijamy się, a teraz się możemy spotkać". Będziemy mogli posłuchać siebie nawzajem. I to jest fajne, bo ludzie którzy chodzą na nasze osobne koncerty, będą mogli teraz nas posłuchać w jednym miejscu i czasie. Świetna inicjatywa i bardzo się cieszę, że coś takiego wyszło i że mogłem Robertowi odrobinę pomóc w tym przedsięwzięciu.

MB: Co powiesz o samym Robercie i waszej współpracy?

Fismoll: Nie było innej osoby, która by mi tak bardzo pomogła. On mnie znalazł. Nigdy nigdzie nic nie wysyłałem, zresztą takie miałem założenie. Robert mnie poznał dzięki Kari, która mu wysłała moje rzeczy. I odpaliło.

MB: Wydaje ci się, że jest teraz boom i zapotrzebowanie na taką szczerą, emocjonalną muzykę?

Fismoll: Nie wiem, czy to jest potrzeba. Pan Mietek spod piątki ma potrzebę puścić sobie disco w polonezie... Niektórzy nie zrozumieją takiej muzyki, bo są przyzwyczajeni do czegoś innego. Wydaje mi się, że to jest absolutnie kwestia gustu i to dla mnie strasznie trudny temat, bo ja nigdy nie lubię oskarżać kogoś, że niby słucha czegoś złego.

MB: Mógłbyś powiedzieć o jakiejś muzyce, że jest gównem?

Fismoll: Nie, na pewno nie. Sam tworzę muzykę i nie wypowiadam takich opinii o innych. Owszem, mogę coś uznać za słabe z mojego punktu widzenia, ale to jest granica. To jest w sumie strasznie trudny temat. Bo masz np. taką piosenkę Weekendu i mi się to nie podoba, ale po przesłuchaniu całości mogę powiedzieć: "O, partia saksofonu bardzo przyjemna". Gdyby wyciąć tę partię, te dźwięki, harmonię, odjąć disco beat, tekst i aranżację taneczną, to można by to wrzucić w jakąś fajną, ładną melodię. Bo to samo w sobie jest bardzo ładne, tylko słuchając zawsze odbieramy całość. Ja lubię poznawać muzykę, która zatrzymuje mnie przy sobie bardzo długo. Nie na zasadzie wspomnień, ale poznawania utworu. Słucham np. na słuchawkach przez 3, 4 dni i ciągle coś odkrywać. Że tam ktoś coś jeszcze wcisnął, że tam są jakieś dźwięki... Mogę to wrzucić na komputer, podbić częstotliwość, słuchawki referencyjne i wtedy wiem "o, to jest właśnie to.". Lubię to analizować. Nad 1 piosenką Sigur Ros siedziałem jakieś 2 miesiące. I z każdym dniem ten numer wprowadzał mnie w jakiś głębszy stan emocjonalny.

MB: A nie masz takiego odczucia, że jak rozkładasz jakiś numer na czynniki pierwsze, to że zabierasz mu trochę magii?

Fismoll: Kieruję się pierwszym wrażeniem. Jeśli coś jest dla mnie od początku piękne, to potem może stać się już tylko piękniejsze. Nie mam tak, że wynajdywanie tych szczegółów w numerze zmienia dla mnie jego charakter. Nie mam kompletnie matematycznego spojrzenia na muzę, często 2 dźwięki na krzyż mogą rozłożyć mnie na łopatki. Matma mi zawsze źle szła i teraz w ogóle zastanawiam się, czy zdam przez to maturę... Nie interesują mnie interwały czy kwestie tonacji. Jeżeli coś jest piękne, to jest po prostu piękne.

MB: Czyli dodekafonia niekoniecznie?

Fismoll: Jak usłyszałem dzieła Schonberga, to umarłem. Musiałem to jak najprędzej wyłączyć. Nie rozumiem muzyki, która z założenia ma być nierozumiała. Ktoś może powiedzieć, że lubi zestawienie dźwięków, które są atonalne. Chodzi o gust. Mi się to nie podoba. Ja jestem prostym chłopakiem z gitarką, śpiewam sobie i tyle. Jak myślę o Cage'u, który napisał 4'33'', to myślę o kolesiu, który coś tam sobie wymyśla i nagle jest taka p-a-t-e-t-y-c-z-n-a chwila. Wszystkie światła na niego i on mówi: "Tak! Mam to! Zrobię utwór, który będzie trwał 4'33'' i nikt tam nie będzie grał". Dla niektórych ludzi to jest pewnie fenomenalne, ale to jest zaprzeczenie muzyki. Ok, cisza też jest muzyką, ale jak masz ciszę, to i tak coś jest. Ktoś tam krzyknie, chrząknie, zapali fajkę... Wszystko zależy od tego, co się chce przekazać. Szymanowski też tworzył atonalnie i ja uwielbiam jego Źródło Aretuzy; taki utwór na skrzypce. Piękny temat, świetna kolorystyka i dla mnie to jest piękne. Ale nie umiem i nie mogę słuchać i tworzyć czegoś, co jest niezrozumiałe. Ja mam 20 lat i chcę robić muzykę dla ludzi, którzy mają od 18 wzwyż. A nie dla ludzi, którzy mają 60 wzwyż i są wykształconymi profesorami muzyki. Jestem prostym gościem, który całe życie spędzał z ludźmi ze swojego osiedla i dziwię się, że nie zacząłem tworzyć rapu. Znaczy przepraszam, w sumie zacząłem. Współpracuję z moim przyjacielem Jędrzejem, mamy projekt, ale to wszystko wkrótce. Na razie nie chcę o tym mówić.

MB: Czyli wracając do początku rozmowy, nie napinasz się. Ostatnie pytanie z innej sfery. Wymarzone miejsce, gdzie chciałbyś wyjechać, a może zagrać?

Fismoll: Jak myślę o wyjeździe, to dla mnie to oznacza wyjazd na całe życie. Jeśli to ma być coś krótkiego, to mówię, że jadę się przejechać. Kiedyś oglądnąłem film "Into the Wild" i beczałem jak głupi. Mnie wzruszają takie klimaty. Wyobrażam sobie, że mógłbym być w jego sytuacji, zupełnie sam. Mógł ze sobą rozmawiać, miał przyjaciela, którego sam bym sobie stworzył.... Zrobiłbym tak, gdybym nie miał wokół siebie ludzi, którzy mnie kochają. Naprawdę. Nie zważając na to, że robię muzykę itd. Bo dla mnie najważniejsze jest poznanie siebie na tym świecie. I dopóki tego nie zrobię, w czym muzyka mi pomaga, to naprawdę nie chcę umierać. Lubię też się dziwić w życiu. Mi się marzy Tybet. Chciałbym tam pojechać, wziąć ze sobą namiot i się dusić w tych wysokich górach, przyzwyczajać organizm... Lubię też się męczyć. W górach, nawet jeśli są to Karkonosze, zawsze wybieram czarny szlak, 40 kilo na plecy, zgrzewka wody i idę. To jest dla mnie jakaś forma pokuty, modlitwy.

MB: Forma katharsis?

Fismoll: Oddawania, spłacania długu...

MB: Bardzo ci dziękuję za przemiłą rozmowę i życzę udanego koncertu!

Fismoll: Nie ma problemu, dzięki bardzo.

mateusz.biegaj

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Ogłoszenia

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.