Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Organek - Chcę być Organkiem. Chcę robić swoje

27 Grudnia 2014

"Nazywam się Organek. Mam w sercu ranę". Czy faktycznie tak jest? tego się nie dowiedziałem. Ale dowiedziałem się podczas rozmowy, której zapis prezentuję poniżej, co dla Organka jest ważne w muzyce i jakie ma podejście do niej. Jakich kapel lubi słuchać, jakich tekstów. Czy lubi buty New Balance i Króla i dlaczego. Co sądzi na temat mody i swobody. Wreszcie, dlaczego maki na przedramieniu? Heroinista? Nic bardziej mylnego. Przekonajcie się sami, co siedzi w głowie Organka, który z sukcesem robi swoje. Wcale nie taki głupi!

fot. Mateusz Biegaj
fot. Mateusz Biegaj

Mateusz Biegaj: Pokusiłbyś się o zdefiniowanie polskiej muzyki alternatywnej ?

Organek: Ostatnio myślałem nawet trochę o tym i chyba nie wiem, gdzie przebiega granica między alternatywą, a popem w tej chwili. Mam wrażenie, że chodzi tylko o zdefiniowanie grupy docelowej, do której ta muzyka ma trafić.

MB: A gatunkowo ?

Organek: To już w ogóle się bardzo pozacierało... I bardzo dobrze. Kiedyś jak byłeś alternatywą, to musiałeś grać na gitarze w zespole punkowym czy rockowym. A jak grasz na syntezatorach, to już jest pop. Dla mnie to rozróżnienie jest idiotyzmem. Ja się świetnie czuję na festiwalu, gdzie na jednej scenie gra kapela folkowa, na drugiej jest hip-hop, a w namiocie jedzie jakiś zespół gitarowy. Ani ja, ani ludzie na szczęście nie mają z tym problemu. Wydaje mi się, że to rozróżnienie między popem a alternatywą wzięło się z historii rozwoju muzyki rozrywkowej u nas w Polsce. Lata 80. to zdecydowanie rozkwit alternatywy u nas. Dużo w tym było punk rocka i stąd to podejście. Obecnie ja już nawet nie rozumiem, co to jest alternatywa. Zespoły definiowane w ten sposób skupiają często większą publiczność, grupę docelową, niż artyści promowani w mediach, którzy w zasadzie tej publiczności nie mają. Bo są jak produkty, jak te soki tutaj na stole. Mnie nie obchodzi, czy dany zespół jest popowy, alternatywny, czy jak jeszcze inaczej by go nazwać. Mnie interesuje, czy dany zespół ma coś do zaproponowania w sensie muzycznym, merytorycznym, tekstowym czy wizerunkowym.

MB: Niechcący odpowiedziałeś poniekąd na moje kolejne pytanie. Rozumiem, że nie chcesz się sam jakkolwiek kategoryzować ?

Organek: Zupełnie mi to nie jest potrzebne. Bo kategoryzacja przydaje się tylko do celów marketingowych: żeby w sklepie muzycznym płytę postawić na odpowiedniej półce. Jedynie czasem spotykam się jeszcze z takim myśleniem, które mi się wydaje wsteczne, że "nie zrobimy tego czy tamtego, bo nasi fani tego nie przełkną". Byłem świadkiem takich rozmów. To jest hermetyczne, idiotyczne i zupełnie błędne myślenie. Muzyki nie robi się dla fanów, mimo że oni są bardzo ważni i stanowią naturalny element tworzenia muzyki. Nie robi się muzyki dla odbiorcy, robi się ją dla siebie i z własnej potrzeby. A jeżeli ona znajduje zrozumienie pośród ludzi, to jest doskonale.

MB: Płyta "Głupi" jest właśnie tym, co Ci ostatnio siedzi w głowie i co chciałeś zrealizować ?

Organek: To jest płyta nagrana bez jakichkolwiek kalkulacji. Płyta nagrana z potrzeby serca. Doskonale się czuję tutaj, gdzie jestem w tym momencie, oczywiście w sensie muzycznym. Zrealizowałem to, co chciałem. Pół roku po premierze nic bym w tym wydawnictwie nie zmieniał.

MB: Może by się w takim razie pokusić o przedefiniowanie początkowej opozycji z naszej rozmowy alternatywa-pop na szczere podejście do muzyki versus produkt komercyjny?

Organek: Tak, tu się zgodzę. Jeśli w ogóle jakoś dzielić muzykę, to właśnie w taki sposób.

MB: Jak przez ten pryzmat oceniłbyś muzykę w Polsce? Dzieje się dużo ciekawych rzeczy?

Organek: Dzieje się dużo ciekawych rzeczy! One są tylko jakoś tak dziwnie sformatowane, że jak jest na coś moda, to nagle pojawia się sto takich samych zespołów. Wysyp. Potem pojawia się inna moda i znowu to samo... Nie mówię, że to jest złe, bo poziom tych zespołów idzie bardzo do góry; Polska przestaje odstawać od tego, co się pojawia na Zachodzie. Istnieje jednak nadal kompleks bycia polskim zespołem, że musimy brzmieć jak coś z Ameryki czy Holandii, żeby broń Boże ktoś nie powiedział, że jesteśmy polskim zespołem. Wydaje się, że jak wejdziesz w jakąś grupę, która jest uznawana za modną, tą, która "wie", to wtedy jest bezpiecznie. Jednak niestety okazuje się, że wtedy wszystko jest monochromatyczne, takie samo. Wyjście poza ramki oznacza wykluczenie z tej modnej grupy i już wtedy nie wiadomo, czy to dobrze.

MB: Kompleks polskości?

Organek: Polska to jest fajne miejsce, które się bardzo dynamicznie rozwija, jest mnóstwo powodów do dumy, a ciągle jednak jesteśmy zapatrzeni w ten Zachód. Ja nie jestem żadnym apologetą Wschodu czy Środkowego Wschodu, bo Zachód ma na nas bardzo wyraźny wpływ. Chodzi jednak o to, żeby przemycać coś autorskiego! Teraz wszystko się pisze po angielsku, soundy są takie same i nie wiadomo, czy zespół jest z Poznania czy z Liverpoolu. Nie uważam, że to dobrze, bo jak wszystko jest takie samo, to gdzie jest miejsce na oryginalność? Mnie najbardziej interesuje to, co odstaje od grupy; to jest najfajniejsze, co się wyrywa z ogólnej magmy. Po co się starać być takim samym? Jak są modne teraz buty New Balance, to nagle wszyscy te niubalansy noszą. Dlaczego? Bo jak założysz Pumy, to jesteś wieśniakiem? A może masz tę modę w dupie?

MB: Jak w tym kontekście wypada Twoja płyta? Słuchając jej nasunęły mi się skojarzenia z tym, co robi Kim Nowak obecnie czy, idąc dalej, kiedyś The Stooges; taki neogarage. Nie uważasz, że jesteśmy trochę skazani na kopiowanie innych wzorców?

Organek: Ja nie jestem niepozbawiony wpływów czy inspiracji, bo to jest przecież niemożliwe. Żeby się odciąć od tego, trzeba by wyjechać na pustynię i 10 lat się nie odzywać do ludzi. To też nie jest dobre. Z tych bodźców, które dostajemy, wybieramy te, które mają na nas wpłynąć najbardziej. Ja nie mówię, że moja muzyka jest wolna od naleciałości. Bo jest ich oczywiście mnóstwo. Począwszy od Doorsów, poprzez i pewnie Kim Nowak. Bardzo lubię teksty Fisza, ale to co z tego? Chcę pisać swoje rzeczy i komponować po swojemu. Faktycznie trochę się to zbiegło stylistycznie i można by to odebrać jako podążanie za modą. Nie bronię się przed takimi opiniami; nastał dla mnie czas, że chciałem nagrać akurat taką płytę. Weryfikacją tego, czy to jest zrobione szczerze, czy nie, będzie kwestia czy za rok już skończę ten rozdział... Chcę być Organkiem. Chcę robić swoje. Krótka odpowiedź.

MB: Co Ci się ostatnio spodobało na polskiej scenie muzycznej?

Organek: Król. Z takich nowych rzeczy. On był wcześniej częścią składu ULKR. Fismoll. No i mój kolega Skubas mnie bardzo zaskoczył. I to już parę lat temu, bo teraz wydał drugi album. On też przez długi czas przemieszczał się z kąta w kąt i szukał swojej drogi. Wiem, jak to mniej więcej przebiegało, bo znamy się już z 10 lat. I wydał doskonałą płytę. Wiesz, co ja sobie bardzo cenię? Zespoły, które tworzą po polsku; strasznie mi tego brakuje i bardzo to cenię.

MB: Lao Che?

Organek: Jasne, tylko oczywiście to już nie jest nowość. Mają doskonałe teksty. Spięty doskonale pisze. Marysia Peszek przychodzi mi jeszcze do głowy. Szukam dobrych tekstów opartych o satysfakcjonującą warstwę muzyczną, bardzo mi tego brakuje.

MB: Ok. Jesteście mniej więcej pod koniec trasy promocyjnej. Jak odbiór, jak ludzie reagują na Waszą muzykę ?

Organek: Powiem Ci, że bardzo dobrze! I to bardzo miłe uczucie, kiedy ludzie przychodzą Cię posłuchać. Niezależnie od tego, czy to 50 czy 200 osób. Mimo że dopiero ruszamy z tym materiałem, to są już ludzie, którzy za nami jeżdżą. Chociażby wczoraj była taka sytuacja. Dla mnie najważniejsza jest nie ilość tych ludzi, którzy przychodzą nas posłuchać, ale ich świadomy wybór. To nie są przypadkowi ludzie. Po koncertach prowadzimy rozmowy o tekstach, o muzyce. Ci ludzie naprawdę rozumieją, co ja im chcę przekazać! Powstaje dialog między sceną a publicznością i to jest najfajniejsza rzecz, jaką można osiągnąć w muzyce; to porozumienie.

MB: Co ci to daje? Satysfakcję? Energię?

Organek: To trochę jak przy poznawaniu nowych ludzi - czasem w parę minut złapiesz z kimś dobry przelot, a z innym przez dwa tygodnie nie znajdziesz wspólnej więzi. Dialog na koncercie jest jak spotkanie z tym pierwszym gościem, daje Ci takie podświadome poczucie akceptacji. Prościej to ujmując, to jest po prostu miło przebywać z ludźmi, którzy nadają na tych samych falach. Może to trochę małostkowe, bo szukasz poniekąd potwierdzenia swoich teorii wśród innych ludzi... ale to też pewnie naturalne. Natomiast jeszcze lepiej jest, jak ludzie potrafią wyczuć jakieś cytaty i niuanse muzyczne, wtedy płaszczyzna porozumienia jest jeszcze głębsza.

MB: Zamieniłbyś to wszystko na granie stricte komercyjne? Za dużo większe pieniądze, ale z minimalną swobodą artystyczną? Wiem, że miałeś takie propozycje.

Organek: Wiesz, zdarzały się takie sytuacje, ale zawsze wiedziałem, że to są rzeczy tylko na chwilę i że nie chcę tego robić tak naprawdę, że mi się nudzi, że nie mam serca do tego. Sprawa jest prosta - jak człowiek czuje, że musi sam, to musi sam i nic tego nie zastąpi.

MB: A jak podchodzicie do grania na żywo?

Organek: Chciałem uniknąć przy tej trasie takiego szkolnego podejścia zbudowanego na zespołowym sznycie i stałej playliście, dla mnie to jest nudne i rutynowe. Czasem mówię przed koncertem: słuchajcie, tych numerów nie gramy, a tu zostanę sam na scenie. Często to jest podyktowane salą i klimatem przed koncertem. Fajne jest to, że koncert jest ruchomy. To bardzo ciekawe dla nas i dla publiczności. A już najciekawiej jest, jak czasem wpuszczam chłopaków z zespołu w maliny. Uwielbiam ten moment, kiedy reszta nie wie do końca, co się dzieje i łapię ich przerażone spojrzenia. To są świetne momenty! Nie chodzi o to, żeby rzetelnie odegrać koncert. Nie jestem na etacie w filharmonii! U nas to są wydarzenia jednorazowe; jeden koncert jest taki, inny taki. Uważam, że tak należy do tego podchodzić.

MB: Jak Wam się udał "Głupi Tur"?

Organek: Trasa odbyła się w sierpniu, mamy ją już nawet udokumentowaną. Zaczęliśmy u mnie w Raczkach, skąd pochodzę. Koncert odbył się z okazji 500-lecia Raczek nad rzeką, gdzie spędziłem całe swoje dzieciństwo. Przyszły całe Raczki, czyli nieco ponad 2000 ludzi. Nigdy nie grałem u siebie tak na poważnie, dlatego to było dla mnie magiczne doświadczenie. Taki powrót do domu, z którego zawsze chciałem uciec. Wróciłem tam i od razu dobrze się poczułem, poczułem też akceptację ze strony tamtejszych ludzi. To miłe i wyjątkowo uspokajające przeżycie, jak ludzie Ci mówią, że fajnie, że wróciłeś do domu. Stamtąd uderzaliśmy już tylko dalej na wschód. Najdalej wysuniętym punktem była miejscowość Krynki pod granicą białoruską. Magiczne miejsce, graliśmy tam w zdesakralizowanej synagodze, gdzie obecnie jest Dom Kultury. W ogóle mieszka tam wielu artystów. Spaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym, jedliśmy obiad w jurcie tatarskiej, zwiedzaliśmy meczet. Niesamowita podróż! A w miejscowości Sokole, też na Wschodzie, gdzie mieszka 160 osób, przyszło na nasz koncert ponad 20 czyli niezły odsetek tamtejszej populacji. Grałem tam sam z gitarą i jedna pani podeszła do mnie po koncercie i powiedziała, że nazwiska Organek nie zapomni do końca życia. Tego nie da się porównać z niczym. Ta trasa pokazała nam też, że nasza muzyka sprawdza się na żywo i że dajemy radę jako zespół. Zdaliśmy egzamin i to było kolejne świetne uczucie.

MB: Masz już jakieś dalsze plany?

Organek: Tak, już mam parę pomysłów i tekstów na kolejną płytę, która chciałbym, żeby się ukazała w przyszłym roku. Z innych rzeczy to na początku przyszłego roku chciałbym zaśpiewać z kimś duet. To będzie myślę dość nieoczekiwana sprawa, a piosenka już w zasadzie powstała w wersji demo. Nie mogę i nie chcę powiedzieć, z kim to zrobię, ale całość bardzo dobrze rokuje.

MB: Może chociaż płeć?

Organek: Mężczyzna. To będzie trochę taka rzecz na obrzeżach Organka, a zupełnie poza tym, co na co dzień robi ta osoba.

MB: Ok, w takim razie czekamy na niespodziankę. Ostatnia rzecz, opowiedz o swoim tatuażu.

Organek: O widzisz, jeszcze nikt wcześniej mnie o to nie pytał. Zrobiłem go jakieś 3 lata temu, temat długo chodził mi po głowie. Ciężko mi było się zdecydować i cały czas szukałem inspiracji... Wiesz, to było fajne i tamto, takie bujanie się. W końcu trafiłem na takiego tatuatora, który nazywa się Volke i jest Niemcem, ma studio w Berlinie. Miał niestety zapełniony grafik już na 3 lata do przodu. W związku z tym pogadałem z moim kumplem z Poznania, który prowadzi Jazz Tattoo Studio i poprosiłem go, żeby zrobił mi coś w stylu tego Volkego. Chciałem, żeby ten tatuaż miał w sobie maki, on zaproponował te splashe obok... Ten tatuaż czeka oczywiście jeszcze kontynuacja, bo chcę sobie zrobić cały rękaw. Nie ma tutaj żadnej filozofii ani ideologii, podchodzę do tego czysto estetycznie. Na początku nie mogłem się do niego przyzwyczaić, jest w zasadzie bardzo duży jak na pierwszy tatuaż!

MB: Bardzo Ci dziękuję za piękne opowieści i życzę udanego koncertu!

Organek: Dzięki również.

mateusz.biegaj

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Koncerty

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.