Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Matthias Jabs - Scorpions - Mamy wiele barw

22 Kwietnia 2015

Choć mieli już zakończyć karierę, powrócili, by uczcić pół wieku na scenie. Robią to z rozmachem - film dokumentalny, potężna trasa koncertowa i nowy album. O teraźniejszości zespołu z bogatą przeszłością rozmawiamy z Matthiasem Jabsem z The Scorpions.


Maciej Madey: Zbudowałeś swój dom na rock 'n' rollu?

Matthias Jabs: Najwyraźniej tak (śmiech). Przez bardzo długi czas, kawałek po kawałku, cegła po cegle, budowaliśmy ten dom... Piosenka, do której nawiązujesz jest właśnie o tym, jak bardzo solidną budowlę postawił nasz zespół. Trwało to długo, szliśmy do przodu małymi krokami, potrzebowaliśmy kilku dekad. Teraz możemy z dumą przyznać, że ten dom jest trwały i niezniszczalny.

MM: Ta metafora pochodzi z pierwszego singla promującego "Return To Forever". Trzeba przyznać, że album brzmi dość "świeżo".

Matthias: Tak, też tak sądzę, choć nie zanosiło się na to. To album, który oryginalnie zrodził się w naszych głowach, łącznie w zawartymi w nim ideami, w połowie lat osiemdziesiątych. Znajdują się na nim utwory, których nigdy nie upubliczniliśmy. Postanowiliśmy więc zrobić niespodziankę naszym fanom i nagrać je na nowo. Ale kiedy weszliśmy do studia, posypały się pomysły. Dodatkowo, nasi szwedzcy producenci - Mikael Nord Andersson i Martin Hansen - też przynieśli swoje propozycje. Przez to wszystko powstała mikstura kompletnie nowego materiału i naszych odświeżonych inspiracji z lat osiemdziesiątych.

MM: Czyli ostatecznie zrobiliście prezent nie tylko fanom, ale także sobie.

Matthias: Dokładnie tak! Kiedy zaczynaliśmy przygotowywać płytę dwa lata temu, wyglądało to zupełnie inaczej. Ale podczas nagrywania doszliśmy do wniosku, że skoro zespół obchodzi 50 lat istnienia, to płyta jest czymś, czym świetnie można to uczcić. Postanowiliśmy zwolnić tempo, zabrać się za ten album "z głową", bardzo spokojnie. I wyszło całkiem nieźle.

MM: Jesteście doskonale rozpoznawalni dzięki swoim charakterystycznym balladom. Na nowej płycie przeważają bardzo mocne, dynamiczne utwory.

Matthias: Wiadomo, że mamy kilka ballad w repertuarze, ale jesteśmy zespołem rockowym. Nagrywanie piosenek lirycznych, romantycznych, rzeczywiście w jakimś stopniu stało się dla nas charakterystyczne. Ale każda z nich i tak ma rockowy pazur, charakterystyczne rockowe rozwiązania. Na przykład na nowej płycie jest swingujący, ale w hard-rockowy sposób "Stretch". Mamy też w zanadrzu kilka dobrze brzmiących utworów akustycznych. Mogę powiedzieć, że Scorpionsi mają wiele barw, odcieni.

MM: Jak wspomniałeś, kilka utworów - jak "Rock My Car" czy "Rock ‘n' roll Band" - pochodzą z waszych archiwów. Czemu nie opublikowaliście ich wcześniej?

Matthias: "Rock My Car" rzeczywiście nigdy nie ujrzało światła dziennego. Nagraliśmy go w 1986 roku, ale po prostu zapomnieliśmy o nim! (śmiech) Z "Rock ‘n' roll Band" to już trochę inna historia. Po latach odkurzyliśmy go na potrzeby koncertu MTV Unplugged. I bardzo nam się w tej wersji spodobał, świetnie się go gra. Ale po jakimś czasie uznaliśmy, że trzeba też stworzyć pierwotnie zakładaną, elektryczną wersję.

MM: Klaus Meine śpiewa na nowej płycie utwór "The Gypsy". Sami macie w sobie cygańską duszę. Graliście w naprawdę egzotycznych miejscach - Bangkoku, Egipcie, Trynidadzie, Bali czy Indonezji.

Matthias: Muzycy są jak nomadzi, cyganie. Nie mają swojego stałego miejsca na ziemi i ciągle się przenoszą, zwłaszcza będąc w czasie trasy koncertowej. I o to chodzi Klausowi. Czasami myślę, że jesteśmy też jak ludzie występujący w cyrku, którzy wędrują z całym tym swoim dobrodziejstwem po świecie.

MM: W końcu show business to cyrk!

Matthias: No tak, to też prawda, pewnie stąd to skojarzenie. Jesteśmy w takim show businessowym cyrku.

MM: Prócz wydania nowej płyty, kilka dni temu premierę miał również film dokumentalny o The Scorpions.

Matthias: To jest historia naszego zespołu, ale nie jest przedstawiona jako zwykły, klasyczny film dokumentalny. To opowieść o nas, ukazanie emocjonalnych stanów każdego z muzyków. Kamera pokazuje to, co dzieje się za kulisami sceny czy w pokoju hotelowym, a więc w miejscach, do których niewielu ludzi poza zespołem ma dostęp. Ale naprawdę zaufaliśmy reżyser, Katji von Garnier, pracowaliśmy wspólnie niemal dwa lata. Dostała świetne materiały, zwłaszcza z koncertów. I myślę, że dzięki temu powstał bardzo interesujący film.

MM: Dwa lata temu zapowiedzieliście, że rozdział pt. The Scorpions jest zakończony. Ale powróciliście szybciej niż zakończyliście karierę.

Matthias: To nie było żadne oszustwo, my naprawdę w 2012 roku, podczas trasy pożegnalnej, wierzyliśmy, że to koniec. Zagraliśmy ostatni występ w Monachium i nasze drogi miały się rozejść. Ale MTV namówiło nas na jeszcze jeden, akustyczny koncert. Nie mogliśmy się nie zgodzić, bo to było dla nas coś absolutnie nowego. Okoliczności były sprzyjające, bo po trasie mieliśmy dużo czasu. Ale okazało się, że wciąż mamy w sobie energię, chęci, pomysły. Weszliśmy do studia nagrać jeden numer, potem drugi... I powstałą płyta. Dostrzegamy, że ludzie chcą nas oglądać, nie zapominają o nas i to bardzo budujące. Dlatego wyjeżdżamy wkrótce w trasę, by się z nimi spotkać.

MM: Domyślam się, że skoro ktoś nie przestaje grać przez pół wieku, to nie może bez tego żyć. Nagrywanie w studiu, występowanie na scenie - to już uzależnienie?

Matthias: Masz absolutną rację. Dlatego trzeba podchodzić do tego rozsądnie i mierzyć siły na zamiary. Chcieliśmy zwolnić tempo kariery, bo było już zawrotne - płyta, promocja, trasa. I tak na dwa lata człowiek znikał. Byliśmy jak chomiki, które biegają w swoim kołowrotku, kompletnie bez sensu. Kiedy to dostrzegliśmy, zeskoczyliśmy z kołowrotka, żeby wyrwać się z rutyny. Zrobić coś dla siebie, dla innych, zagrać charytatywnie. Przede wszystkim zadbaliśmy w ostatnim czasie o więcej czasu dla nas samych.

MM: Jesteście na scenie 50 lat. Taki wynik stawia was, pod względem doświadczenia, w jednym rzędzie z takimi legendami jak The Rolling Stones czy Bob Dylan.

Matthias: Klaus dołączył do zespołu pięć lat po jego założeniu, ja aż 14 lat później. Z obecnego składu jedynie Rudolf (Schenker - przyp. MM) jest od początku, to on go zakładał. Myślę więc, że on odbiera to w trochę inny sposób i rzeczywiście jest rekordzistą, jakich nie ma wielu.

MM: Na nowej trasie zagracie aż 11 koncertów w Rosji. "Wind of change" może w tym wypadku wybrzmieć szczególnie.

Matthias: Cóż, możesz mieć rację... Jestem ciekaw, co fani mieszkający w Rosji myślą o tym, co dzieje się w tamtych rejonach. Ale zauważ, że oni mogą mieć zupełnie inną świadomość niż ty czy ja, bo w ich mediach te sprawy są pewnie przekazywane w zupełnie inny sposób niż w Polsce czy Niemczech. Tak czy inaczej, gramy dla ludzi, nie dla polityków. Ale będę się przyglądał reakcjom na koncertach w Rosji, bo jestem tego bardzo ciekaw.

MM: Czeka was też koncert w Polsce, 9 maja.

Matthias: Jestem bardzo ciekaw tego występu. Graliśmy już w Polsce wiele razy, bardzo dobrze się tu czujemy, mamy naprawdę oddanych fanów. Tym razem gramy w Łodzi, w nieznanym nam jeszcze obiekcie (Atlas Arena - przyp. MM). Podobno jest bardzo nowoczesny i potężny, nie mogę się doczekać!

MM: Jesteś właścicielem MJ Guitars - sklepu muzycznego w Monachium. To coś w rodzaju marzenia sprzed lat, które się spełniło, czy zwykły kaprys?

Matthias: Kocham gitary! Od lat zbieram różne, z jakichś powodów szczególne, modele. W 2007 roku zdarzyła się taka sytuacja - właściciele znanego mi sklepu muzycznego postanowili przejść na emeryturę. Wykupiłem od nich ten lokal, zrobiłem remont i urządziłem go po swojemu, umieściłem w nim wybrany przeze mnie sprzęt. Niedawno obchodziliśmy siódme urodziny - pojawiło się wielu fanów z szesnastu krajów, było bardzo miło. Prowadzenie tego sklepu to dla mnie bardziej hobby niż biznes. Gitary to moja miłość, a do tego uwielbiam grać z ludźmi. A ten sklep to świetne miejsce by to połączyć, można się spotkać i wspólnie pograć, przetestować sprzęt.

MM: MJ Guitars specjalizuje się w dziale "vintage guitars". Jaki jest największy skarb, jaki masz w asortymencie?

Matthias: Musiałbym się zastanowić, ale to na pewno coś, co nie jest na sprzedaż... (śmiech). Jeżeli mam wybrać jednego, to będzie to Fender Stratocaster z 1963 roku, model candy apple red. Mam go od lat dziewięćdziesiątych, nagrywałem na nim płyte "Pure Instinct" z 1996. I często zabieram go na plan teledysków, bo wygląda naprawdę dobrze.

MM: Na koniec mam dla Ciebie zadanie. Potrafisz wymówić nazwisko waszego polskiego basisty?

Matthias: No, to nie takie proste... (MJ próbuje, z umiarkowanym powodzeniem, wymówić nazwisko Mąciwoda). Wiesz, po prostu mówimy na niego "Pablito", tak jest zdecydowanie łatwiej (śmiech).

Maciej Madey

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.