Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Piotr Świąder-Kruszyński - Besides - Konsekwentnie realizujemy obrany cel

8 Listopada 2015

Po wydaniu debiutanckiego krążka "We Were So Wrong" kariera postrockowców z Besides nabiera stopniowo rumieńców. Koncety, wygrana w programie "Must Be The Music", w końcu drugi album, który powinien ugruntować istotną pozycję zespołu na scenie polskiej (i nie tylko) alternatywnego, instrumentalnego grania. Tuż po premierze krążka "Everthing Is" mieliśmy okazję zadać parę pytań gitarzyście grupy, Piotrowi Świąderowi-Kruszyńskiemu.


Paweł Lach: Trochę się pozmieniało u was od czasu naszego ostatniego wywiadu. Wtedy dobrze się zapowiadaliście, teraz spełniacie powoli wysokie oczekiwania i ugruntowaliście swoje miejsce na post rockowej scenie. Czy jesteście już na tym etapie, że możecie rzucić pracę, ruszyć w długą trasę, sprzedawać tysiące płyt i z tego żyć, czy wciąż jest to sytuacja dla was utopijna?

Piotr: Fakt, trochę się pozmieniało, gramy więcej koncertów dla trochę większej ilości słuchaczy, płyty też trafiają do wielokrotnie większej ilości ludzi, ale alternatywa to nie rurki z kremem. Cytując klasyka - "Nie idźcie ta drogą!" (śmiech). Co prawda zrezygnowaliśmy z głównych, "etatowych" zajęć zawodowych na rzecz zespołu, bo jednak taka aktywność wymaga poświęcenia i skupienia, niemniej nadal z mniejszym lub większym zaangażowaniem działamy też na innych polach. Nie jest to może sytuacja utopijna, pewnie gdybyśmy byli młodzi i nie mieli wychowawczo-rodzinnych zobowiązań, to na teraz byłoby w sam raz (śmiech).

PL: Jak przebiegała współpraca z Maciejem Karbowskim z Tides From Nebula, który był producentem krążka "Everything Is"? Dla niego był to debiut w tej roli, dla was dopiero drugi pełnometrażowy album. Musieliście się wzajemnie dotrzeć? Czy były jakieś różnice zdań? A może wspólne koncerty i - jak podejrzewam - intensywne dyskusje na muzyczne tematy, już wcześniej pozwoliły złapać wspólny język?

Piotr: Współpraca przebiegała znakomicie. Przygotowywaliśmy się już z Maćkiem przed wejściem do studia, pracowaliśmy na próbach, korespondencyjnie więc w samym studio szło bardzo dobrze. Maciek kreatywnie podchodził do zadania od początku do końca - do każdego utworu miał w głowie odpowiednie rozwiązania brzmieniowe, które wpasowywały się w nasze wyobrażenia. Chyba jakoś tak naturalnie to wszystko przebiegało, bez większych różnic zdań. Zaufaliśmy wizji Maćka, dzięki czemu udało nam się wypracować na tym albumie rozwiązania, które dla mnie są super.

PL: Zagraliście wiele koncertów i to w przeróżnych okolicznościach - przed niekwestionowanymi tuzami gatunku, jako główne gwiazdy wieczoru, w małych klubach, domach kultury, na festiwalach, o telewizyjnych występach dla wielomilionowej publiczności nie wspominając. Kiedy czujecie się najbardziej komfortowo na scenie? Czy są takie okazje, które mimo nabytego doświadczenia wciąż was tremują?

Piotr: Właśnie wróciliśmy do grania. Mamy za sobą kilka koncertów z nowym materiałem i zauważam, że trema jest za każdym razem potężna przed wejściem na scenę. Potem to się gdzieś rozpływa - ale tak, odpowiadając na twoje pytanie - stresujemy się przed każdym koncertem. Każdy jest ważny, jeden jedyny, tu i teraz w danym miejscu, z danymi ludźmi. I to już chyba nigdy nie ulegnie zmianie. Niemniej, ja lubię ten stan - oczekiwanie na wejście na scenę, połączenie lęku i ekscytacji. Najlepiej czuję się przy graniu klubowym, w mniejszych przestrzeniach, gdzie publika jest blisko i wytwarza się klimat bliskiego spotkania z odbiorcą. Przeważająca część naszych koncertów to jednak klubowe wnętrza.

PL: Pierwszą płytę nagrywaliście pewnie bez żadnych ciśnień. Czterech gości, którzy pograli już trochę w różnych zespołach i spotykają się, by spróbować czegoś nowego, mając marzenia, ale i świadomość, że wiele czynników może stanąć na drodze ich realizacji. Po debiucie pojawiła się jednak spora grupa fanów, odwiedziliście różne miejsca w Polsce z koncertami, zaistnieliście w mediach, zebraliście pochwały krytyków. Czy czuliście się nieco przytłoczeni faktem, że poprzeczki już nie można obniżyć?

Piotr: Hmm... przytłoczenie raczej nie, bardziej motywacja do intensyfikacji naszej działalności. W zasadzie najważniejszą sprawą od początku naszego istnienia są koncerty i tworzenie muzyki - i w tym obszarze cały czas działamy. Chcemy grać i prezentować muzykę oraz kreować nowe dźwięki - bez tego istnienie zespołu nie ma większego sensu, przynajmniej dla nas. Trochę czuliśmy presję drugiego albumu - mówi się, że to sprawdzian dla zespołu. Niemniej, nie kreowaliśmy czegoś sztucznie, na siłę, z wyrachowania, tylko robiliśmy to z serca i po swojemu. Pierwszy sprawdzian materiału to być z niego zadowolonym. I tak jest w moim przypadku. Gdy pierwszy raz odsłuchałem w całości gotowy materiał "Everything Is", moje obawy minęły. Niezależnie od tego, jak zostanie odebrany przez słuchaczy, jakie recenzje go czekają - ja uważam, że to jest dobra płyta.

PL: Przygoda, chęć sprawdzenia się, szansa na zrobienie kariery, możliwość zgarnięcia wielkiej kasy - co stało za pomysłem udziału w programie "Must Be The Music"?

Piotr: Główny i w zasadzie jedyny cel, jaki stał za pójściem do MBTM, to wykorzystanie platformy komunikacji o ogromnej sile rażenia. Już to gdzieś mówiłem pewnie, ale to jeden z najlepiej wyprodukowanych przeglądów muzycznych, dzięki któremu dociera się ze swoimi propozycjami do ogromnej ilości osób. W ogóle przy produkcji pracują fajni ludzie, klimat jest ok. W zasadzie można by rzec, że to była super przygoda, która okazała się być początkiem jeszcze większej przygody.

PL: Nie kusiło was, by po zwycięstwie w Must Be The Music iść bardziej komercyjną ścieżką kariery? Podejrzewam, że wygrana musiała was trochę zaskoczyć i oszołomić. Po tym sukcesie pewnie byłoby łatwiej znaleźć wydawcę i kasę na promocję płyty uśmiechającej się śmielej do masowego słuchacza. I to najlepiej takiej, na której pojawiłaby się atrakcyjna wokalistka ;)

Piotr: Wygrana nas zaskoczyła - to fakt. Ale jako ludzie w większości już nie młodzi, konsekwentnie realizujemy obrany cel, szanując swoje zasady. W sumie nie przyszło nam nawet do głowy, by wykorzystywać tę szansę w ten sposób. Nie potrafilibyśmy tak podejść do czegoś, do czego wkładamy serce i naszą wrażliwość. Byłoby to nie fair jak i wobec samych siebie, tak i wobec ludzi, którzy nas wybrali. Bo wybrali nas dlatego, że usłyszeli właśnie to, co proponujemy, a nie to co wynika z badań, to co namiętnie puszczają sformatowane stacje radiowe i co promuje się w mainstreamowych mediach jako muzykę. I pomimo tego, że jakieś grupki ludzi zarzucają nam różne dziwne rzeczy w związku z tym programem i naszą działalnością, to my nie żałujemy - ani jedna nutka nie zmieniła się w naszej muzyce, a jak pewnie zauważyłeś, nowa płyta jest cięższa, brudniejsza. To raczej nie puszczanie oka do komercyjnej kariery.

PL: Pytam oczywiście nieco zaczepnie, bo zdaję sobie sprawę, że jako doświadczeni muzycy macie sprecyzowane artystyczne cele i dobrze czujecie się w postrockowych, ilustracyjnych dźwiękach. Dowodzi tego właśnie drugi krążek, na którym kroczycie własnym, rozpoznawalnym muzycznym szlakiem. Jakie jednak zmiany zaszły w was i waszej muzyce od czasu wydania "We Were So Wrong"?

Piotr: Tak, jak już wcześniej mówiłem, nie interesuję nas działanie wyrachowane, wycelowane w zarobienie kasy i "celebryctwo". Zresztą nie nadawalibyśmy się do tego (śmiech). Muzyka to coś bardzo ważnego w naszym życiu i nie chciałbym nigdy traktować tego czysto instrumentalnie, jako środek do czegoś tam. Zresztą ja mam tak chyba z każdym przedsięwzięciem, w które się angażuje - jak pracowałem zawodowo i społecznie to głównie w obszarze kultury - tak, by nie tylko zarabiać pieniądze na utrzymanie rodziny i zdobywać doświadczenie, ale również czuć sens tego, co robię i satysfakcję. Kiedy to znika, należy chyba szybko zająć się czymś innym... A co się zmieniło od debiutu? Dojrzeliśmy, spokornieliśmy, poznaliśmy bliżej realia grania w Polsce, dotarliśmy się jako zespół. Popracowaliśmy też nad brzmieniem całości na koncertach i tutaj, nie ukrywam, że między innymi dzięki współpracy z Maćkiem Karbowskim, uzyskaliśmy progres i fajne rezultaty. Zapraszam na koncerty - tam można się przekonać jak teraz to wygląda - mam nadzieje, że Was nie zwiedziemy.

PL: Wyobrażasz sobie, że moglibyście w przyszłości diametralnie się zmienić, zaszokować, zadziwić słuchacza, zacząć poruszać się w całkiem innej dźwiękowej przestrzeni?

Piotr: Chyba na razie nie myślimy o tym w ten sposób - pewnie nie jako Besides, a w jakiś innych projektach muzycznych. Każdy z nas ma swoje inspiracje, swoje muzyczne i pozamuzyczne odkrycia i zawsze może przyjść taka chwila, w której sobie powiemy, że czas na eksploracje kolejnych, odmiennych obszarów muzyki. Niemniej, szokowanie to nie nasza specjalność. W Besides nie wykluczamy jakiś gościnnych wokaliz, zwiększania instrumentarium itp. - ale bez mega rewolucji.

PL: Graficzna oprawą płyty ponownie zajęła Danuta Kazimierczak, prywatnie żona gitarzysty, Pawła. Może warto byłoby pomyśleć o jakimś wernisażu połączonym z waszym koncertem?

Piotr: Już takie pomysły padały, ale jak to z pomysłami - każdy musi znaleźć swój czas i miejsce. Ja bardzo chętnie zorganizowałbym coś takiego - po pierwsze, że jest to dobry pretekst do spotkania się w trochę innym klimacie wydarzenia, a po drugie - twórczość Danki fajnie koresponduje z naszymi opowieściami.

Paweł Lach

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Krzysztof Sokołowski - Nocny Kochanek - Muzyka Kochanka ma być w miarę prosta, ale nie prostacka (wywiad)Krzysztof Sokołowski - Nocny Kochanek - Muzyka Kochanka ma być w miarę prosta, ale nie prostacka

Nocny Kochanek to prześmiewcze alter ego heavy/power metalowego zespołu Night Mistress. Na debiutanckiej płycie "Hewi Metal" (dodajmy - rozchodzącej się jak ciepłe bułeczki) panowie mrużą oko do słuchaczy i nabijają... czytaj cały wywiad...

Ogłoszenia

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.